EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Kurator rodzinny Artur Pięta – co takiego ciągnie do pracy przy małych dzieciach w obcych rodzinach?!

Kurator rodzinny Artur Pięta

I Zespół Kuratorskiej Służby Sądowej do spraw rodzinnych Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ

Kurator Artur Pięta w gronie feministek rodzinnych

Kurator Artur Pięta to mężczyzna wykonujący kobiecy zawód kuratora rodzinnego przy Sądzie Rejonowym Warszawa Praga Północ. Instytucja kuratora rodzinnego wymyślona została przez sądowe feministki po to by zarabiały na reglamentowaniu rodzicom dostępu do własnych dzieci. Owa reglamentacja dotyka najczęściej mężczyzn, którzy po prostu więcej zarabiają i stać ich na większe łapówy przeróżne opłaty oraz wynagrodzenia dla hien adwokackich. Pod pretekstem sporu sądowego ludzie z kasty rodzinnej włażą z przysłowiowymi brudnymi buciorami w prywatną sferę życia rodzinnego i zaczynają uzależniać podstawowe kwestie dotyczące dzieci od swoich sądowych postanowień, zarządzeń, wywiadów środowiskowych, badań, wyroków itd. Otwiera to potem drogę do korupcji przy nadzorach kuratorskich, adopcjach, wyrokach itp.

Kurator Artur Pięta
Kurator rodzinny Artur Pięta

Zarabianie na reglamentowaniu ojcom kontaktów z ich własnymi dziećmi to proceder sfeminizowany niemalże całkowicie. Większość kasty rodzinnej stanowią kobiety – sędziny, kuratorki, adwokatki. Czasami do tego sfeminizowanego grona przyjmowani są jednak mężczyźni, po to by udawać, że tam w ogóle są. Normalni mężczyźni nie chcą pracować w tak kobiecym środowisku więc zazwyczaj trafiają tam faceci mający według mnie różnego rodzaju problemy osobowościowe i tożsamościowe. Przez to często okazują się być bardziej antyojcowscy, antymęscy od feministek rodzinnych.

Czy zajmowanie się obcymi dziećmi pasuje do normalnego mężczyzny?

Mężczyzn w sądach rodzinnych jest mało. Wcale mnie to nie dziwi. Ja za żadne skarby świata nie dałbym rady pracować z feministkami z sądu rodzinnego. Zdarzają się jednak mężczyźni, którzy o dziwo odnajdują się w pracy sędziego rodzinnego lub kuratora rodzinnego. Jest to dla mnie zadziwiające bo to kompletnie niemęski zawód. Zajmowanie się dziecięcymi sprawami świadczy według mnie o jakimś potencjalnym skrzywieniu. Normalny mężczyzna trzyma się z dala od obcych dzieci. Jeżeli mężczyzna wybiera zawód, który pozwala mu na obcowanie z dziećmi to ja tu podejrzewam zaraz jakieś niezdrowe zainteresowania. Szczególnie podejrzane jest gdy mężczyzna jest kuratorem rodzinnym. Wiadomo, że taki kurator wysyłany jest do biednych rodzin z dziećmi. Czasami są to rodziny z problemem alkoholowym. Jeżeli facet pcha się w  takie miejsca by doglądać dzieci to dla mnie coś tu nie pasuje.

Co kuratora Artura Piętę ciągnie do pracy przy tych wszystkich dzieciach?

Na moich kontaktach z małymi synami po rozwodzie pojawia się męski kurator rodzinny Artur Pięta. Żaden alienowany ojciec nie ma wpływu na wybór kuratora, więc jak przychodzi Pięta to nic nie mogę na to poradzić. Moje kontakty nie dochodzą do skutku gdyż matka nie wydaje synów na kontakt, więc wszystko kończy się za każdym razem na korytarzu. Dzieci nie mają wtedy zbyt wielkiej styczności z kuratorem Arturem Piętą.

Problem jednak jest, gdyż kurator Artur Pięta zgłasza się również do robienia jakichś wywiadów środowiskowych z moimi synami. Te tzw. wywiady środowiskowe u moich dzieci polegają na tym, że Artur Pięta dzwoni do byłej żony i łazi tam do tych moich dzieci. Chłopcy mają 8 i 10 lat a ten dorosły facet łazi tam na jakieś rozmówki z nimi. Nikt tego ze mną nie konsultuje. Na dodatek ostatnio te wywiady zarządza kolejny męski wyjątek w kaście rodzinnej – sędzia rodzinny Rafał Flisikowski. Wcześniej w V Wydziale Rodzinnym Pragi Północ orzekały same kobiety. Teraz pojawił się nagle facet. Zastanawiam się z niepokojem co sędziego mężczyznę rajcuje w pracy sędziego rodzinnego. Przecież to zajęcie dla kobiet. To one się znają na dzieciach, ich potrzebach i takich tam sprawach.

Wkurza mnie więc to, że męski sędzia rodzinny Rafał Flisikowski zleca męskiemu kuratorowi Arturowi Pięcie by ten łaził do moich dzieci i jakieś wywiady z nimi robił. Na dodatek te wywiady są tylko w domu moich dzieci. Jakby chodziło o merytoryczne ustalenia sytuacji rodzinnej to pewnie wywiad obejmowałby również rozmowę ze mną, a takie przepytywanie małych chłopców przez dorosłego mężczyznę kuratora Artura Piętę jest dla mnie jakieś podejrzane. Ciągle zastanawia mnie – co taki kurator Artur Pięta szuka w zawodzie kuratora rodzinnego przy tych wszystkich dzieciach? Co go do tego zawodu przyciągnęło? Jeżeli facet chce być kuratorem to raczej powinien wybrać sprawy dorosłych a więc sprawy karne, a pchanie się do małych dzieci to jakieś mocno podejrzane jest.

W ząbek czesany, w kancik prasowany kurator Artur Pięta

Artur Pięta wygląda mi ogólnie podejrzanie. Jakiś taki w ząbek czesany i w kancik wyprasowany jakby go matka czesała i ubierała. Moje dzieci na kontakt nie wychodzą, więc ja nie muszę zbyt długo oglądać kuratora Artura Pięty. Przyjdzie, trochę postoi na korytarzu i sobie pójdzie. Jednak co by było, gdyby dzieci kiedyś wyszły na kontakt z asystą kuratora Pięty. Nie wyobrażam sobie żebym miał pójść z takim męskim kuratorem Arturem Piętą i własnymi dziećmi do kina lub na plac zabaw. Jakby to wyglądało dwóch facetów razem z dziećmi łazi sobie do kina. Kto to w tym Sądzie Rodzinnym Praga Północ coś takiego wymyślił by mi podsyłać męskiego kuratora na kontakty. Niechby mnie ktoś z osiedla zobaczył z tym kuratorem Arturem Piętą przy małych dzieciach. W tej sytuacji to po prostu lepiej żeby te dzieci nie wychodziły.

Kurator Artur Pięta i moja była żona

Kolejna sprawa jest taka, że kurator Artur Pięta jakoś dziwnie skumał się z moja byłą żoną. Jakoś tak współpracują ze sobą itd. itp. I tutaj pojawia się również kolejny problem udziału mężczyzn w sadownictwie rodzinnym. Kurator Artur Pięta łazi po domach jakichś zdesperowanych samotnych matek i cholera wie czego on tam szuka. Kurator Artur Pięta chodzi do mojej byłej żony i przeprowadza tam te wspominane już wywiady środowiskowe. Oficjalnym efektem owego wywiadu jest papierowa notatka na kilku stronach. Jest to po prostu przelana na papier jedna wielka litania kłamstw, oszczerstw i stereotypowych antymęskich oskarżeń byłej żony. Kurator Artur Pięta to wszystko zapisuje bez cienia refleksji. Jeżeli jest mężczyzną to powinien okazać nieco męskiej solidarności i nie wypisywać tych bzdur.

Tożsamość kuratora Artura Pięty

A propos braku męskiej solidarności to jest to coś do czego nie mogę się przyzwyczaić i co działa na mnie mocno destrukcyjnie. Prowadząc ten portal, bardzo często otrzymuje maile od ojców z pytaniami np. o uregulowanie kontaktów, badania w OZSS i o inne opisane tu kwestie. Doradzam wtedy jak tylko mogę i za darmo. Przedstawiam swoje doświadczenia, podsyłam wzory pism, wskazuje artykuły w kodeksach etc. A potem idę do sądu i tam pojawia się taki kurator rodzinny Artur Pięta, który zniechęca mnie bardzo do tego pomagania innym ojcom. Zastanawiam się co by było, jakby ci którym pomagam, znaleźli na miejscu Artura Pięty. Czy stanęli by tak jak Pięta przeciwko mnie w całej tej feministycznej nagonce? Z moich doświadczeń sądowych wynika niestety, że jak trafia się w sprawach rodzinnych w sądzie na mężczyznę to jest jeszcze gorzej niż w przypadku kobiet. Paradoksalnie oni wydają się być bardziej sfeminizowani.

Alienacja ojca polskim parszywym standardem

Jak pokazują statyki – w Polsce 4 mln dzieci chowa się bez ojca. Najczęściej jest on po prostu po rozwodzie przepędzany od dzieci przez ich matkę, policję oraz szowinistyczne sądownictwo rodzinne. Sfeminizowane sądy przyjmują za własną interpretację i argumenty matki dzieci, przy jednoczesnej głuchocie na argumenty ojca. Ojciec ma płacić haracz alimentacyjny, a matka będzie wychowywać dziecko na swój wzór i podobieństwo. Ojciec nie ma znaczenia i to bez względu na to czy dziecko jest chłopcem czy dziewczynką.

Inna jest natomiast w tych aspektach wiedza i standardy w krajach rozwiniętych bardziej niż zacofana Polska. Odsunięcie ojca z życia dziecka prowadzi do zaburzeń jego tożsamości. Najbardziej destrukcyjne okazuje się to w przypadku chłopców. Wychowani bez męskiego wzorca, całą wiedzę o ojcu czerpią z chorej indoktrynacji matki alienatorki. W efekcie, dorastają nam w Polsce rzesze zniewieściałym mężczyzn. Dziecko aby mogła zaakceptować swoją płeć i dostrzec różnice pomiędzy płciami potrzebuje punktów odniesienia w postaci ojca i matki. Według udowodnionych badań brak ojca we wczesnym dzieciństwie powoduje u chłopców kłopoty identyfikacji z własną płcią. Matka alimentatorka nie nauczy dziecka jak być mężczyzną. Ona nauczy go tylko jakim mężczyzną nie chciałaby żeby był.

Polskie sądy wspierają matki w walce z ojcami ich dzieci. Nie rozstrzygają problemów ale zazwyczaj je przewlekają i podsycają. Doprowadzają w ten sposób do komplikowania sytuacji w coraz większym stopniu. Długotrwała walka matki alienatorki z ojcem dzieci powoduje, że staje się ona wobec dzieci coraz bardziej zaborcza i nadopiekuńcza. Nie daje im swobody. Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeżeli jego matka alienatorka zamyka go w swoim hermetycznym kobiecym świecie. Na dodatek dziecko rośnie w braku poszanowania własnego ojca. Potem wyrasta z takiego dziecka zniewieściały mężczyzna nie mający poszanowania dla prawdziwych męskich zasad i wartości.

Kurator Artur Pięta opakowany w anty-covidową folię

Kurator Artur Pięta wydaje się być właśnie pozbawionym męskich zasad i wartości. Świadczy o tym chociażby służalcze podejście od  przełożonych. Podczas epidemii COVID-19 w Sądzie Rejonowym Warszawa Praga Północ wymyślono, że trzeba chronić kuratorów przed wirusem opakowując ich w foliowe kostiumy z kapturem. Kuratorzy dostali polecenie aby na każdy kontakt stawiać się w lekarskim ubraniu, kapturze, masce i rękawiczkach. Widziałem już wiele absurdów w polskim sadownictwie rodzinnym ale to chyba przebija wiele. Ja bym wolał zwolnić się z pracy niż w czymś takim paradować po ulicach.

Kurator Artur Pięta vs Covid19
Kurator Artur Pięta podczas Covid19 na rozkaz Sądu robi z siebie pajaca ubrany w wielką prezerwatywę

Kurator Artur Pięta jest członkiem I ZKSS do spraw rodzinnych kierowanego przez kurator Ewę Majkę Janiak. Z moich obserwacji wynika, że kobiety tego zespołu podchodziły z dystansem do absurdalnego zarządzenia o nakładaniu anty-covidowgo ubrania. Przychodziły normalnie ubrane i w ostatniej chwili wyciągały foliowy płaszcz. Zakładały go na siebie – tylko na moment rozmowy z dziećmi.

Tymczasem kurator Artur Pięta wykazywał się wyjątkowo służalczym i bezkrytycznym podejściem. Przychodził szczelnie opakowany w ten cały medyczny zestaw. Widać mu było tylko oczy. Szedł tak po ulicy na kontakt wzbudzając sporą sensację. Wyglądało to idiotycznie. Jak bardzo trzeba być pozbawionym poczucia własnej wartości by dać z siebie robić takiego pajaca. Gdzie oni rekrutują takich ludzi? Gdyby moje dzieci wyszły na kontakt to wówczas musiałbym z tak idiotycznie przebranym kuratorem Arturem Piętą chodzić po ulicach, wejść do kina lub do restauracji. Nie wyobrażam sobie abym z takim foliarzem miał się pokazać na osiedlu. Żałosne jak bardzo trzeba być służalczym wobec przełożonych i pozbawionym poczucia własnej wartości by nie dostrzegać, że ktoś z niego robi zwyczajnie pajaca.

Wyciąganie kasy metodą na kuratora

Co skłania człowieka do takiego poniżenia, że obawiając się przełożonych jest gotowy zrobić z siebie wielką chodzącą prezerwatywę?! Podejrzewam, że w przypadku takich ludzi, jak Artur Pięta, może być to kasa. Kuratorzy rodzinni wykręcają niezłe dodatkowe dochody na kontaktach ojców z dziećmi. Zgodnie z art. 91 ust. 1 pkt 3 Ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o kuratorach zawodowych, kuratorowi należy się ponad 200 zł wynagrodzenia za obecność na kontakcie. Jeżeli kontakt się z jakiegoś powodu nie odbył to wówczas kurator nie powinien pobierać swojego wynagrodzenia. Wynika to nie tylko z prawa ale również ze zwykłej uczciwości i etyki zawodowej.

Niestety w sądownictwie rodzinnym uczciwość i etyka kompletnie nie istnieje. Sądownictwo rodzinne jest przeżarte korupcją. Kiedy ja odmówiłem płacenia za kuratorów, to przerzucili to na Skarb Państwa i kasa z budżetu płynie tak do nich od lat. Sędziowie rodzinni przyklepują kuratorom wypłaty za wszelkie kontakty, bez względu na to czy się odbyły czy też nie. Pieniądze były wypłacane nawet w sytuacji, gdy napisałem wcześniej maila, że nie mogę stawić się na kontakcie z powodu choroby. W takiej sytuacji kurator po prostu nie przyjeżdżał. Sęk w tym, że wynagrodzenie pobierał. Obliczyłem, że tylko na tych moich kontaktach, które się w ogóle nie odbyły, przez kilka lat wyciągnęli 19000 zł z budżetu państwa. Na podstawie liczby zatrudnionych kuratorów oraz ilości nadzorów prowadzonych w Sądzie Rodzinnym Warszawa Praga Północ wyliczyłem, że rocznie kasta rodzinna wyciąga tam metodą na kuratora aż 7 200 000 zł. Dokładniejsze wyliczenia są tutaj.

Przeczytaj również:

Udostępnij ten artykuł: