EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Sędzia Beata Boguszewska – przewodnicząca Sądu Rodzinnego w rejonie europejskiego rekordu samobójstw dzieci

Sędzia Beata Boguszewska

V Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ
Przewodnicząca Wydziału

Sędzia Beata Boguszewska niszczy moje relacje z synami

Sędzia Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ Beata Boguszewska jest przewodniczącą V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich słynącego ze skrajnie dyskryminacyjnego podejścia do mężczyzn w kwestii prawa do wychowywania własnych dzieci. To właśnie dzięki takim instytucjom jak słynny V Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ znajdujemy się jako Polska na przedostatnim miejscu w statystykach instytucji europejskich odnośnie naruszeń prawa rodzinnego. Gorzej jest tylko w Rosji. Tak niska pozycja w tych statystykach to efekt codziennej anty ojcowskiej i anty rodzinnej linii orzeczniczej sądów rodzinnych takich jak sąd rodzinny pod przewodnictwem sędzi Beaty Boguszewskiej.

Anders Breivik
Anders Breivik zabił 77 osób i 33 ranił. Wychowany przez nadopiekuńczą mamusię w izolacji od ojca. Jednym z głównych motywów zabijania była nienawiść do nadopiekuńczej matki.

W moim przypadku sędziowie skupieni wokół Beaty Boguszewskiej działając wspólnie z matką właścicielką dzieci utrudniają mi tak skutecznie kontakty z dziećmi, że ze starszym 8-letnim synem nie mam kontaktu od lipca 2017 roku, a z młodszym 4-letnim synem od grudnia 2017 roku. Wszystko dzieje się z podeptaniem prawa a konkretnie z podeptaniem wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie ustalającego moje kontakty. Przy każdej okazji V Wydział Rodzinny sędzi Beaty Boguszewskiej daje mi odczuć, że jako mężczyzna jestem dla sądu rodzinnego rodzicem gorszej kategorii.

Starszy syn jest dzieckiem trudnym i wymaga ojcowskiego wychowania. Jeszcze podczas rozwodu sędzia sądu okręgowego powiedziała matce dziecka, że z tymi chłopakami nie da sobie rady bez mojego wsparcia. Niestety panie sędziny z V Wydziału Rodzinnego Pragi Północ odizolowały mnie betonowym murem od wpływu na wychowanie syna. Niech mi tylko za parę lat spróbuje zapukać do drzwi policja bo syn coś zmalował. Przepędzę ich do sędzi Beaty Boguszewskiej i całej tej reszty.

Sędzia Beata Boguszewska dyskryminuje ojców

V Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Północ pod przywództwem sędzi Beaty Boguszewskiej niszczy skutecznie i konsekwentnie swoimi działaniami moje relacje z dziećmi. Wszelkie wnioski o urealnienie kontaktów z synami jakie wnoszę do V Wydziału Rodzinnego są zwracane lub skrajnie opóźniane przez sędzię Beatę Boguszewską i podległe sędziny, takie jak sędzia Magdalena Mikłas. Wszystko dzieje się w oparciu o kruczki prawne i formalne, a często z ewidentnym naruszeniem prawa i regulaminów.

Stałem się dla sądu rodzinnego Pragi Północ po prostu jednym z wielu ojców, na których stale dorabiają kuratorzy, komornicy i biegli. Proceder ten oparty jest o zasadę uzależnienia kontaktów ojca z dziećmi od widzimisię urzędnika sądowego takiego jak sędzia Beata Boguszewska. Niestety takie wypaczone podejście izoluje mnie jako ojca od własnych dzieci i niszczy im życie. Odnoszę wrażenie, że dobro dziecka czy prawa ojca sędzi Beaty Boguszewskiej nie interesują.

Takiemu odhumanizowanemu podejściu do relacji ojca z dziećmi zapewne sprzyja również ogólna nieskrywana niechęć do mężczyzn w ogólności jaką odczuwam w V Wydziale Rodzinnym i Nieletnich pod przewodnictwem sędzi Beaty Boguszewskiej. Odniosłem wrażenie, że ojcowie są postrzegani przez sąd rodzinny Pragi Północ jako szkodliwi dla własnych dzieci, a dziecko kontaktów z nimi nie potrzebuje. Jakoś się przecież wychowa i jakoś się przecież rozwinie emocjonalnie i bez niego. Od czasu gdy rozwój technologii pozwala na przekazywanie alimentów przelewem do komornika odwiedziny tatusia u dzieci są według najnowszych feministycznych badań zapewne zbędne.

Żaden mężczyzna nie pracuje razem z sędzią Beatą Boguszewską jako sędzia czy jakikolwiek inny współpracownik. Przewodnicząca V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich wydaje się nie tolerować mężczyzn w swoim świecie. Na podstawie moich doświadczeń stwierdzam, że w V Wydziale Rodzinnym i w jego zespole kuratorskim większość pań niestety ewidentnie nacechowana jest ortodoksyjnym feminizmem z mocno anty męskim nastawieniem.

Kuratorzy pod nadzorem V Wydziału Rodzinnego Pragi Północ

Jak łatwo się domyślić takie przedmiotowe, dyskryminujące i odhumanizowane traktowanie ojców przez V Wydział Rodzinny sędzi Beaty Boguszewskiej spotyka się z oporem. Poniżani ojcowie składają skargi, wnoszą kolejne sprawy, przeszkadzają w biznesie rodzinnym. Takich trzeba ustawicznie zapędzać do konta i pokazywać im miejsce w szyku. W matriarchalnym społeczeństwie kastowym ojcowie są na samym dnie.

Sędzia Beata Boguszewska

Rolę wykonawczą w pacyfikowaniu niepokornych ojców pełnią feministycznie nastawione kuratorki zawodowe i społeczne. Z takimi ludźmi spotkałem się właśnie w I Zespole Kuratorskiej Służby Sądowej Pragi Północ pod kierownictwem kurator Ewy Majki Janiak. Zespół ten realizuje zarządzenia V Wydziału Rodzinnego sędzi Beaty Boguszewskiej i jest przez ten wydział nadzorowany.

I Zespół Kuratorskiej Służby Sądowej Pragi Północ zatrudnia kilka kuratorek zawodowych i nieznaną mi liczbę kuratorek feministek społecznych, takich jak np. ortodoksyjna feministka Beata Kurek. Kuratorki społeczne zespołu nie są nigdzie wymieniane na stronach sądowych i potrafią odmówić okazania legitymacji kuratorskiej. W moim przypadku na moje kontakty z dziećmi takie panie kierowała zawodowa kurator Karin Jędrzycką Pniewska Ogólny nadzór nad moimi kontaktami sprawowany był przez V Wydział Rodzinny i Nieletnich sędzi Beaty Boguszewskiej.

Ja spacyfikować się nie dałem. Dalej pisałem skargi, wnosiłem sprawy, krytykowałem V Wydział Rodzinny i Nieletnich sędzi Beaty Boguszewskiej oraz kuratorów Ewy Majki Janiak. W ten sposób stałem się mocno niewygodnym ojcem dla kasty rodzinnej Pragi Północ. Trzeba było zastosować wobec mnie specjalne środki żebym „nie podskakiwał”. Pewnego dnia przydzielono mi do kontaktów panią Agnieszkę Hac.

Kurator Agnieszka Hac to niezwykle agresywna pani, która 18 lat przepracowała w policji kryminalnej, gdzie współpracowała ze służbami specjalnymi. W policji kryminalnej specjalizowała się w policyjnych tajnych akcjach. Jest też specjalistą od profilowania kryminalistów. Podejrzewam, że w moim przypadku zadaniem kurator Agnieszki Hac było zorganizowanie prowokacji, która zakończyłaby się postawieniem mi zarzutów karnych.

Oczywiście kurator Agnieszka Hac nie figuruje w żadnych ogólnodostępnych rejestrach sądowych. Zarówno w sekretariacie V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich sędzi Beaty Boguszewskiej jak i w I Zespole kuratorskim kurator Ewy Majki Janiak odmówiono mi udzielenia jakichkolwiek informacji o Agnieszce Hac. Nie mogłem się przykładowo dowiedzieć jakie są kwalifikacje emerytowanej pani policjant do bycia kuratorem rodzinnym. Według art. 84 „Ustawy o kuratorach sądowych” wymagania jakie powinien spełniać kandydat na kuratora społecznego to m. in. doświadczenie w prowadzeniu działalności resocjalizacyjnej, opiekuńczej lub wychowawczej. Zapewne w przypadku kuratora rodzinnego chodzi stricte o doświadczenie opiekuńcze lub wychowawcze. Powstaje pytanie jakie doświadczenie opiekuńcze lub wychowawcze posiada pani, która 18 lat przepracowała w policji kryminalnej !?

Potencjalnie korupcyjna współpraca wydziału sędzi Beaty Boguszewskiej i IV Wydziału Cywilnego Odwoławczego na Pradze

Ulubioną metodą stosowaną przez V Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ w stosunku do ojców, którzy składają wnioski o realizację kontaktów z dziećmi jest branie ich na przetrzymanie. Polega to na przewlekaniu każdej takiej sprawy do granic absurdu, aż dzieci dorosną. Ponieważ chodzi o małe dzieci więc w ich przypadku każdy miesiąc przewlekania to zacieranie wizerunku ojca w ich pamięci i zbrodnia na ich psychice. W moich sprawach V Wydział Rodzinny sędzi Beaty Boguszewskiej uporczywie przewleka wszystko, zawsze i na każdym kroku.

Sprawa o zmianę formy moich kontaktów z dziećmi doczekała się pierwszej rozprawy dopiero po roku czasu i to tylko dlatego, że wniosłem w tej kwestii skargę na przewlekłość. Sprawę prowadziła zastępca przewodniczącej sędzia Magdalena Mikłas. Od razu po rozpoczęciu sprawa została zakończona bo sędzia Magdalena Mikłas wszystko oddaliła. Potem wiele miesięcy trzymała moja apelacją bez przekazywania jej do drugiej instancji. W końcu zmusiłem ją do przekazania apelacji skargami do Prezesa Sądu Okręgowego Warszawa Praga.

Niestety w drugiej instancji, a więc w IV Wydziale Cywilnym Odwoławczym Sądu Okręgowego Warszawa Praga wszystkie losowania referenta są tak preparowane, że wszystkie skargi, zażalenia i apelacje dotyczące V Wydziału Rodzinnego sędzi Beaty Boguszewskiej trafiają do sędzi Magdaleny Władzińskiej. Sędzia Magdalena Władzińska była jeszcze kilka miesięcy temu zastępcą sędzi Beaty Boguszewskiej w V Wydziale Rodzinnym i Nieletnich. Teraz osądza postanowienia wydziału, który sama współtworzyła.

We wszystkim zasadniczą rolę odgrywa przewodnicząca IV Wydziału Cywilnego Odwoławczego sędzia Iwona Wróblewska Pokora, która tak zorganizowała prace swojego wydziału, że nie ma nawet możliwości aby jakakolwiek skarga, zażalenie czy apelacja dotycząca V Wydziału Rodzinnego Sądu Rejonowego Praga Północ rozpatrywana była bez udziału jego byłej wiceprzewodniczącej sędzi Magdaleny Władzińskiej. W moim przypadku na 8 takich skarg czy zażaleń, aż 6 razy referentem byłą sędzia Magdalena Władzińska a w pozostałych dwóch przepadkach była po prostu w składzie sędziowskim. Nemo iudex in causa sua (łac. Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie) – tak głosi jedna z podstawowych zasad prawa rzymskiego i ma ona swoje odzwierciedlenie we wszystkich głównych polskich ustawach proceduralnych. W sądach na warszawskiej Pradze nikt się zbytnio nie przejmuje tym co sobie tam wymyślono 17 wieków temu.

Przy takim potencjalnie korupcyjnym układzie trudno o zwykłą sprawiedliwość i oczywiście moja apelacja od wyroku sędzi Magdaleny Mikłas została ostentacyjnie uwalona przez koleżankę i niedawną podwładną sędzi Beaty Boguszewskiej, a więc przez sędzię Magdalenę Władzińską. Oczywiście zanim uwaliła to potrzymała wszystko przez rok w zamrażarce. Odmroziła dopiero jak dowiedziała się, że publikuję artykuły o układzie obu wydziałów.

Uzasadnienie ustne wyroku sędzi Magdaleny Władzińskiej było najbardziej idiotycznym uzasadnieniem jakie słyszałem do tej pory w sądach rodzinnych a słyszałem już tam wiele bzdur od sędzin rodzinnych. Krótko rzecz ujmując sędzina Magdalena Władzińska stwierdziła, że w przypadku 7 i 4-letnich dzieci brak kontaktu z ojcem przez 3 lata to na razie za mało by coś zmieniać. Niestety po takim uzasadnieniu odniosłem wrażenie że sędzia Magdalena Władzińska ma ogólnie nierówno pod sufitem.

Jak nie wiadomo o co chodzi to w polskim sądownictwie chodzi zwykle o łapówę. Według mnie oba wydziały po prostu zapewne zarabiają na lewo na tak zwanym dobru dzieci. Po prostu jak się im nie da w łapę to najwyżej na dziecko będziesz sobie patrzył z odległości 200 metrów zza ogrodzenia szkolnego. Dobro dziecka to w V Wydziale Rodzinnym Pragi Północ towar a towar kosztuje. Jak się da jednemu za darmo to zaraz wszyscy frajerzy będą chcieli swoje dzieci spotykać na krzywy ryj.

Współpraca szowinistek sądowych w robieniu z ojca kretyna metodą na tzw. oryginał odpis wyroku rozwodowego

Każdy ojciec, któremu matka polka właścicielka utrudnia kontakty z dziećmi ma prawną możliwość złożenia wniosku egzekucyjnego o obciążenie takiej pseudo matki karą finansową za każdy niezrealizowany kontakt. Wielu dyskryminowanych ojców składa takie wnioski. I tutaj chciałbym przestrzec ojców z Pragi Północ przed zwykłym ordynarnym oszustwem jakie stosuje V Wydział Rodzinny i Nieletnich Pragi Północ z jego przewodniczącą sędzią Beatą Boguszewską na czele. Tym oszustwem jest metoda na tzw. oryginał odpisu wyroku rozwodowego.

Po złożeniu wniosku egzekucyjnego ojciec dziecka otrzymuje wezwanie do uzupełnienia tzw. oryginału odpisu orzeczenia ze wzmianką o wykonalności co do kontaktów. Na uzupełnienie owego oryginału odpisu ma się 7 dni pod rygorem odrzucenia wniosku egzekucyjnego. Już samo określenie „oryginał odpisu” skuteczne wprowadza w błąd. No bo jak może być coś takiego jak oryginał kopii. Większość ojców pojęcie „oryginał odpisu” rozumie więc jako ksero postanowienia o kontaktach lub co najwyżej poświadczoną notarialnie kopię postanowienia o kontaktach. Ojciec uzupełnia więc braki i dostaje w odpowiedzi, po odpowiednio długim czasie, postanowienie o uwaleniu wniosku ze względu na brak enigmatycznego oryginału odpisu orzeczenia. Składa więc apelację, którą oczywiście uwala sędzia Magdalena Władzińska, znowu nie wyjaśniając co to jest ów oryginał odpisu orzeczenia.

W rzeczywistości chodzi o to, że musimy udać się do sekretariatu sądu wydziału, w którym wydano postanowienie o kontaktach i tam zawnioskować o ów tajemniczy oryginał odpisu orzeczenia ze wzmianką o wykonalności co do kontaktów. Jest to po prostu kopia wyroku z oryginałem podpisu sędziny i pieczątką. Posiadając już wiedzę o co właściwie chodzi ojciec niezwłocznie składa drugi wniosek egzekucyjny i jednocześnie wnioskuje do sędziny, która wydała postanowienie o kontaktach o ów oryginał odpisu orzeczenia ze wzmianką o wykonalności. I tu kolejna niespodzianka. W moim przypadku sędzia Małgorzata Sachajczuk Puławska z I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego wrzuciła wniosek do zamrażarki i nic nie dostałem. W efekcie kolejny mój wniosek egzekucyjny został uwalony.

Ja nie poddałem się i walczyłem dalej o uzyskanie owego oryginał odpisu orzeczenia ze wzmianką o wykonalności co do kontaktów. Walczyłem o to z sędzią Małgorzatą Sachajczuk Puławską przez 7 miesięcy!!! Dopiero skarga do Prezesa Sądu Okręgowego Warszawa Praga pomogła. Po prostu te wszystkie feministki pseudorodzinne współpracują ze sobą miedzy instancjami. Dzwonią do siebie i uzgadniają jaką strategię zastosować by kolejny ojciec nie widywał swoich dzieci. Mnie w końcu udało się je pokonać i wszcząć sprawę. Niestety przy takiej obstrukcji wszczęcie sprawy trwało dwa lata!

Potem zaczęła się obstrukcja przy wyznaczaniu terminu pierwszej rozprawy. Sędzia Beata Boguszewska po prostu nie wyznaczała tego terminu i miała głęboko gdzieś moje prawa do życia rodzinnego. Dopiero po wielu pismach i skargach sędzia Beata Boguszewska została przymuszona do wyznaczenia terminu pierwszej rozprawy. Wyznaczyła go i samą siebie zrobiła referentem, zapewne by sprawnie wszystko przewlekać. Pierwsza rozprawa, po ponad dwóch latach oczekiwania, wyglądała tak, że rozpoczęła się z półtora godzinnym opóźnieniem i ten czas spędziłem na korytarzu. Po wejściu na salę i powtórzeniu wniosków sędzia Beata Boguszewska poinformowała, że rozprawa jest przełożona i mam sobie przyjść za kolejne dwa miesiące.

Znowu nie dałem za wygraną i ostatecznie sprawa o utrudnianie moich kontaktów z dziećmi przez byłą żonę zakończyła się wyrokiem. Była żona dostała w końcu zagrożenie mini-karą 100 zł od każdego z synów, za każdy niezrealizowany kontakt.

Sędzia Beata Boguszewska – absolutna mistrzyni w kategorii przewlekania spraw ojcowskich

Była żona nie przejęła się zbytnio nałożoną na nią papierową karą i dalej utrudnia moje kontakty z synami, jakby nic się nie zmieniło. Od czasu orzeczenia kary minął już rok i nie zrealizowany został żaden kontakt. Ona po prostu wie, że ma pełne wsparcie w feministkach z V Wydziału Rodzinnego Warszawa Praga Północ i będą służyć jej wiernie jak pies u nogi.

Obecnie zacząłem wnosić do sądu wnioski o nakazanie zapłaty orzeczonej kary i oczywiście sędzia Beata Boguszewska robi teraz wszystko by mi to utrudnić i wszystko totalnie sparaliżować. Składając wniosek opłaciłem go kwotą jedynie 40 zł. Niestety Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wielki obrońca feministek słynący z nienawiści do ojców, podniósł ostatnio po cichu za to opłatę o 150% do 100 zł. Sędzia Beata Boguszewska wykorzystała to i zarządziła wezwanie mnie do uzupełnienia opłaty. Problem w tym, że ustalenie czy mój wniosek zawiera braki zajęło sędzi Beacie Boguszewskiej 6 miesięcy! Tyle czasu czekała by zarządzić wezwanie mnie do uzupełnienia braków. 

Uzupełnienie opłaty nie przyspieszyło sprawy i dalej w kwestii mojego wniosku nic się nie działo. W końcu złożyłem kolejną już skargę na przewlekłość i ostatecznie sędzia Beata Boguszewska wydała postanowienie o nakazaniu zapłaty przez byłą żonę kary za utrudnianie mi kontaktów z synami w okresie, który objęty był moim wnioskiem. Oczywiście matka polka właścicielka odwołała się od tego postanowienia i teraz V Wydział Rodzinny i Nieletnich przewleka jak się tylko da przekazanie jej odwołania do sądu wyższej instancji.

Ja po prostu już nie wierzę, że kiedykolwiek matka alienatorka zapłaci karę za utrudnianie mi kontaktów. Sędzia Beata Boguszewska będzie przewlekać wszystko do granic absurdu, a nawet jak w końcu kolejnymi skargami na przewlekłość, wymuszę przekazanie odwołania byłej żony do sądu II instancji, to i tak sprawa zostanie pseudo-wylosowana przez byłą zastępczynię sędzi Beaty Boguszewskiej – sędzię Magdalenę Władzińską.  Sędzia Magdalena Władzińska będzie to u siebie przewlekać dalej, a na koniec zapewne wszystko bezczelnie uwali z idiotycznym uzasadnieniem, że to wszystko i tak wina ojca dzieci.

Sędzia Beata Boguszewska tak wszystkim kręci, że w praktyce to poszkodowany ojciec płaci kary a nie alienatorka

Od strony formalnej mam więc obecnie taką sytuację, że była żona utrudnia mi kontakty z dziećmi i powinna zapłacić za to karę zgodnie z postanowieniem sądu. Niestety rzeczywistość jest taka, że mam papierek, którego nie można egzekwować bo sędzia Beata Boguszewska nigdy nie wyda mi do niego tytułu wykonawczego. Na dodatek, w praktyce to ja jestem karany finansowo a nie alienatorka. Ona nie płaci niczego bo nie musi, a ja każdy nakaz zapłaty muszę opłacić kwotą 100 zł. To ja więc ponoszę realne kary finansowe za to, że była żona utrudnia mi kontakty z dziećmi.

Obecnie złożyłem kolejny już wniosek o nakazanie zapłaty za kolejne dni i aby uniknąć sytuacji, że to ja w rzeczywistości ponoszę z tego tytułu kary finansowe poprzez opłatę od wniosku, zawnioskowałem o zwolnienie mnie z kosztów ze względu na moją trudną sytuację ekonomiczną. W odpowiedzi mistrzyni przewlekania sędzia Beata Boguszewska zarządziła dochodzenie w sprawie mojego majątku na podstawie art. 109 Ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Oczywiście nie chodzi o to jaki mam majątek ale o to by przewlekać przez to sprawę. Rok wcześniej takie same dochodzenie zarządziła zastępczyni sędzi Boguszewskiej – sędzia Magdalena Mikłas i pomimo tego, iż wszystko wyjaśniłem to i tak uwaliła mój wniosek o zwolnienie z kosztów. Po co więc było całe to dochodzenie. Teraz ten sam myk zastosowała wobec mnie sędzia Beata Boguszewska.

Jestem pewien, że żadnych pieniędzy za utrudnianie kontaktów nigdy nie zobaczę. Sędzię Beata Boguszewska i V Wydział Rodzinny i Nieletnich będą to przewlekać na każdym kroku i na każdym etapie w nieskończoność. Obecnie od momentu złożenia przeze mnie pierwszego wniosku wszczynającego minęło już 3,5 roku (od 22 listopada 2017 r)! Tyle czasu sędzia Beata Boguszewska przewleka mój wniosek egzekucyjny o realizację kontaktów. Zastanawiam się nad zgłoszeniem sędzi Beaty Boguszewskiej do księgi rekordów Guinnessa w kategorii „przewlekanie spraw ojcowskich”. Absolutna mistrzyni.

Szowinistyczny V Wydział Rodzinny sędzi Beaty Boguszewskiej po chamsku dyskryminuje ojców

Opisana powyżej droga przez mękę stosowana przez oprawców z V Wydziału Rodzinnego Pragi Północ z Beatą Boguszewska na czele dotyczy tylko mężczyzn. Moja była żona w odwecie wniosła do V Wydziału Rodzinnego Pragi Północ taki sam wniosek egzekucyjny o realizacje kontaktów skierowany przeciwko mnie. Jej zarzuty są absurdalne. Domaga się kary za to, że przychodzę po dzieci niby tylko dla picu. Totalna bzdura. Niestety w przypadku jej kobiecego wniosku sprawa została wszczęta w miesiąc (ja walczyłem o to ponad dwa lata)!!! Na dodatek ona nie musiała załączyć oryginał odpisu orzeczenia ze wzmianką o wykonalności co do kontaktów, tak jak ja. Wystarczyła zwykła kserówka wyroku rozwodowego. Szlag człowieka trafia i krew zalewa!

Ze względu na moją krytykę sądów rodzinnych, moje kontakty z dziećmi za karę muszą odbywać się przy udziale kuratora. Przeróżni kuratorzy stawiają się więc na każdy mój kontakt ale do kontaktu nie dochodzi. W związku z tym kuratorom nie należy się za to żadne wynagrodzenie, gdyż Ustawa z dnia 27 lipca 2001 roku o kuratorach zawodowych (Dz. U. z dnia 12 września 2001 roku) przyznaje wynagrodzenie kuratorowi za obecność na kontakcie, a nie za samo stawiennictwo. Od półtora roku zaskarżam więc każdą decyzję sądu o przyznaniu wynagrodzenia kuratorowi za kontakt, do którego nie doszło. W efekcie przez ten czas żaden kurator nie dostał jeszcze wynagrodzenia w mojej sprawie (kilkadziesiąt prób kontaktów). Muszą mieć tam niezły kocioł z tymi moimi zaskarżeniami. Skoro dobro dziecka jest dla nich niczym, to może przejmą się dobrem kuratora.

V Wydział Rodzinny Pragi Północ – szowinistyczna i fundamentalnie feministyczna organizacja w murach sądu

Taka jest właśnie rzeczywistość polskiego ojca walczącego o prawo do kontaktów w zetknięciu z V Wydziałem Rodzinnym i Nieletnich pod przewodnictwem sędzi Beaty Boguszewskiej. W efekcie ze starszym 8-letnim synem nie mam kontaktu od lipca 2017 roku, a z młodszym 4-letnim synem od grudnia 2017 roku. Okres niewidywania mojego młodszego syna jest obecnie już dłuższy od okresu, gdy miałem jeszcze jakikolwiek wpływ na jego wychowanie. Za wszelkie obecne i przyszłe problemy z synami odpowiedzialny jest i będzie V Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądy Rejonowego Warszawa Praga Północ. Ja im to wszystko przypomnę w stosownym czasie.

V Wydział Rodzinny Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ to szowinistyczna, fundamentalnie feministyczna organizacja działająca ponad prawem w murach sądu. Niestety postanowienia tych feministek mają moc prawną. Podobnie jak moc prawną miały działania oddziałów SS na ziemiach okupowanych. Dla nich kobiety to wyższa rasa a mężczyźni to podludzie. Masakrują stale i trwale życie ojców i ich dzieci. Trzeba zlikwidować formalnie takie szowinistyczne organizacje jak V Wydział Rodzinny Pragi Północ. 4 000 000 polskich dzieci wychowujących się obecnie bez ojca czeka na likwidacje polskich faszystowskich sądów rodzinnych!

W efekcie utrudniania moich kontaktów z synami przez sąd oraz matkę właścicielkę:
Ze starszym 9-letnim synem nie mam kontaktu od 2017-07-30, a więc 1 785 dni (58 miesięcy)
Z młodszym 7-letnim synem nie mam kontaktu od 2017-12-02, a więc 1 660 dni (54 miesięcy)

Przeczytaj również:

Udostępnij ten artykuł: