EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Sędzia Dorota Łopalewska – wykańczanie ojca dla dobra dziecka

Sędzia Dorota Łopalewska

V Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego Łódź Widzew

Artykuł Pana Tomasza J. z Łodzi

Sędzia Dorota Łopalewska – ojciec to bankomat ma płacić lub zdechnąć

Sędzia Dorota Łopalewska orzeka w Sądzie Rejonowym dla Łodzi Widzewa w Łodzi w V Wydziale Rodziny i Nieletnich. Miałem wątpliwy zaszczyt trafić przed jej szanowne, jakże niezawisłe oblicze.

Mam tego pecha, że jest uczciwym obywatelem, pracującym, wykształconym ojcem, zatrudnionym na umowę o pracę.

Z matką dziecka rozwiodłem się bez orzekania o winie. Po podziale majątku moja Ex otrzymała 120.000 pln w gotówce i 1.500 pln alimentów na syna. Obydwie kwoty zostały ustalone na podstawie naszego porozumienia. Terminy moich kontaktów z synem nie zostały ustalone. Mieliśmy się razem z matką dziecka „dogadywać”. Wtedy wydawało mi się to logiczne i praktyczne. Teraz wiem jak wielki błąd popełniłem…

Sędzia Dorota Łopalewska
Sędzia Dorota Łopalewska

Niestety, po ponad 10-ciu latach pracy w korporacji na kierowniczym stanowisku musiałem rozstać się z firmą. Na szczęście udało mi się szybko znaleźć inną pracę, niestety tylko za 3.000 pln wynagrodzenia netto.

Złożyłem w Sądzie pozew o zmniejszenie (zweryfikowanie) alimentów, i… NIC!!! Po jakichś siedmiu miesiącach sąd wziął wreszcie moją sprawę do ręki i wyznaczył termin pierwszej rozprawy za około 8 miesięcy!!! Oczywiście Sędzia Dorota Łopalewska wykazała się „niebywałą” empatią i nie raczyła obniżyć alimentów (zabezpieczenie), o co prosiłem. Po 15-stu miesiącach oczekiwania, podczas pierwszej rozprawy strona przeciwna złożyła powództwo wzajemne o podwyższenie alimentów do kwoty 2.500 pln (przy moich zarobkach 3.000 pln). Jako dowód ponoszonych kosztów na dziecko, matka przedstawiła paragony na łączną kwotę 2.900-3.000 pln za półtora roku. Nastąpiło pierwsze odroczenie sprawy, bo przecież strony musiały zapoznać się z dokumentami. A ja oczywiście nadal z 3.000 pln wynagrodzenia musiałem płacić 1.500 pln alimentów. Po kolejnych 6 miesiącach kolejna sprawa w sądzie. Tym razem protokolant nie posiadał uprawnień do nagrywania w systemie ReCourt. Kolejne odroczenie. Ja nadal połowę wypłaty przeznaczam na alimenty. Przecież jestem uczciwy…!!!

Po prawie dwóch latach poszukiwań udaje mi się znaleźć pracę za rozsądne pieniądze. Moja nowa Firma wysłała mnie kilka razy na wdrożenie i szkolenie za granicę. Na zaświadczeniu o dochodach pojawiają się większe kwoty. Mimo brakujących jakichś dokumentów, sprawa w Sądzie ruszyła od razu, sędzia Dorota Łopalewska przystępuje do przesłuchania. Zostaję szczegółowo wypytany ile zarabiam, muszę złożyć zaświadczenie o dochodach, powiedzieć jakie mam koszty bieżącego utrzymania, jak często i ile mam nadgodzin, premii, nagród, delegacji, itd., itp.

Pytań do matki dziecka pani Sędzia Dorota Łopalewska nie miała żadnych. Wysłuchała tylko z widocznym zaangażowaniem monologu jaka to matka biedna, ile to pieniędzy potrzebuje na syna i jaka to ona chora co powoduje że nie może więcej pracować.

Na podstawie powództwa wzajemnego złożonego przez matkę dziecka alimenty zostają podniesione do 2.000 pln!!! (w pozwie chciała już 3.000 pln). Z dnia na dzień, a właściwie z wieczora na rano, muszę przelać matce 6.700pln „zaległych” alimentów plus 2.000 pln bieżących. Prawie mnie szlag trafił na miejscu jak musiałem zrobić ten przelew!!! Ja muszę pracować w nadgodzinach, a EX NIE PRACUJE, BO JEJ SIĘ TO NIE OPŁACA…!!!

Na co są wydawane moje pieniądze – nie wiem. Kontakt z dzieckiem – żaden. Ale płacić trzeba!!!

Czy naprawdę tyle pieniędzy potrzeba, aby zaspokoić PODSTAWOWE POTRZEBY ŻYCIOWE 16-letniego DZIECKA?!? A w jakim stopniu dokłada się do tego matka???

W uzasadnieniu wyroku pani sędzia Dorota Łopalewska napisała, że koszt utrzymania dziecka niewątpliwie wzrósł!!! Co to znaczy „NIEWĄTPLIWIE”?!? Tomasz Komenda też 18 lat temu usłyszał od sędziego „niewątpliwie” jest Pan winien!!! Czy tak ma działać Sąd?!?

Sędzia Barbara Przytuła-Chrostek skrajnie wrogo nastawiona do ojców

Składam odwołanie. Znowu czekam. Przychodzi wirus. Sądy zawieszają swoją działalność. Ja zostaję z alimentami 2.000 pln. Nie wiem na co są one wydawane i trzęsę się ze strachu że firma mnie zwolni. A przecież jedyna instytucja, która może mi obniżyć alimenty przestała pracować. Boże, jaka patologia!!!

Po roku pojawiam się w Sądzie Okręgowym w Łodzi przed obliczem sędzi Barbary Przytuły-Chrostek oczekując wreszcie określenia przez sąd uzasadnionych potrzeb dziecka. Sąd ma godzinne opóźnienie. Po wejściu od razu zostaję zaatakowany przez trzy panie sędziny. Jedna przez drugą zadają mi pytania mające na celu udowodnić mi, że nie interesuję się dzieckiem, dużo zarabiam i mało mi do życia potrzeba.

Ile wzrostu ma pański syn? Nie wiem, przecież od roku go nie widziałem. Aha, czyli nie interesuje się pan dzieckiem.

Ma pan kredyty? Nie ma pan! Ma pan inne zobowiązania? Nie ma pan! Nawet nie mam czasu odpowiedzieć, że teraz nie mam, bo staram się żyć oszczędnie. A co się stanie jak będę musiał wziąć kredyt?!? Na nowy samochód (mój ma 13 lat, moja EX jeździ 3-letnim kupionym jako nowy z salonu), na remont mieszkania (nie robiony od 20-stu lat), na leczenie bo przecież nie jestem coraz młodszy…?!? Wtedy znowu naszykuję 5.000 pln (na adwokata i koszty procesu). Złożę pozew w sądzie i będę czekać kilka lat na łaskawość „wysokiego” sądu. A sędzia mi powie: po co brał pan kredyt? Przecież wie pan o swoim obowiązku alimentacyjnym…!!! A „dobro” dziecka jest najważniejsze!!!

Nie mam czasu na pełną odpowiedź, urywają mi w połowie zdania. Zadają mi pytanie i same sobie na nie odpowiadają. Jak już coś mądrego uda mi się powiedzieć, to udają że nie słyszą. Uwagę mojego adwokata o tym, iż sąd I instancji nie określił uzasadnionych potrzeb dziecka Sędzia Barbara Przytuła-Chrostek kwituje krótkim lakonicznym komentarzem: PODTRZYMUJĘ.

Po raz drugi zostaję zobowiązany do przedstawienia zaświadczenia o dochodach. Matka dziecka nie przedstawiła żadnych dodatkowych dokumentów!!! Z resztą pani Sędzia Barbara Przytuła-Chrostek o nic więcej nie prosi.

To nie jest sprawiedliwy sąd. To jest Sąd nastawiony przeciw ojcu. A potem sędziowie się dziwią, że Andrzej Duda nazywa ich KASTĄ!!!

Mimo, iż obie apelacje Sędzia Barbara Przytuła-Chrostek odrzuciła to zasądziła ode mnie na rzecz mojej Ex kwotę 1680 zł tytułem zwrotu kosztów postepowania apelacyjnego. Przecież matka, choćby najgorsza, przed sędziami kobietami jest święta i nie można jej odebrać tego co już sobie od byłego męża wydrapała!!!

W sumie wydałem 2500 pln na adwokata, około 1000 pln za apelację i prawie 2000 pln zwrotu kosztów (łącznie 5000 PLN) i nic nowego się nie dowiedziałem. Sędzia Barbara Przytuła-Chrostek nie zrobiła nic w mojej sprawie aby określić uzasadnione potrzeby dziecka.

Uzasadnienie oddalenia wniosku o zabezpieczenie

Sędzia Dorota Łopalewska w swoim uzasadnieniu oddalenia wniosku o zabezpieczenie kilka razy powołuje się na ustalenie usprawiedliwionych potrzeb dziecka. Dodatkowo stwierdza, iż przedmiotem dalszego postepowania będzie szczegółowe ustalenie mojej sytuacji majątkowej, zarobkowej, rodzinnej oraz ustalenie usprawiedliwionych potrzeb dziecka. Niestety dalsze działania sędzi Doroty Łopalewskiej skupiają się tylko i wyłącznie na prześwietleniu mojej sytuacji finansowej. W wyniku jej działań, „uzasadnione” potrzeby dziecka nie zostają określone. To znaczy zostają określone poprzez stwierdzenie: niewątpliwie wzrosły. Reasumując muszę płacić alimenty na dziecko, którego potrzeby NIGDY nie zostały określone.

Określenie „uzasadnionych potrzeb dziecka” wg Sędzi Doroty Łopalewskiej

Sędzia Dorota Łopalewska prawie ze łzami w oczach wysłuchała opowieści matki dziecka jaka to ona chora i biedna. Jak to by chciała wydawać na dziecko więcej pieniędzy ale przecież ich nie ma. Że dziecko się rozwija, że potrzebuje ubrań, że ma dużo kolegów, że ma plany, ambicje… tylko brak na to paragonów i dowodów poniesionych kosztów.

Matka powtarza że dziecko jest pod stała opieką wielu lekarzy specjalistów. Jednak brakuje dowodów na tę stałą opiekę. Brakuje dowodów na zakup drogich leków, o których ciągle wspomina. Nigdy mi nie zaproponowała udziału w wizycie z dzieckiem u lekarza. Jestem izolowany od problemów dziecka. Mam dawać tylko pieniądze!!!

Matka dziecka natomiast na pytanie, czy podejmuje dodatkowe zajęcia zarobkowe, czy udziela korepetycji (nauczycielka angielskiego) odpowiedziała że: NIE podejmuje takowych działań!!! Na pytanie: „dlaczego nie?!?” odpowiedziała: że jej się to NIE OPŁACA!!! Musiałaby założyć firmę i płacić składki ZUS. Jaka ona pokrzywdzona. Jedna jedyna w całym Kraju by musiała płacić ZUS!!! Prośbę o wydruk historii konta, na które przelewane są alimenty sędzia Dorota Łopalewska odrzuca!!! Pani Sędzia Dorota Łopalewska do matki nie miała żadnych pytań związanych z wydatkami na dziecko!!!

Wzięła natomiast pod uwagę zdrowie matki, mimo że od rozwodu minęło 7 lat i bez orzekania o winie. Podejrzenie u Ex nowotworu (dysplazja) szyjki macicy. A jaki mam wpływ na jej szyjkę macicy skoro od 12 lat z nią nie współżyję…?!? Jaki to ma wpływ na niemożność podejmowania dodatkowych działań zarobkowych?!? Pewno Sędzia Łopalewska wie…

Matka Polka w oczach Sędzi Doroty Łopalewskiej

W przeciągu kilku lat, w wyniku działań matki, a w szczególności jej nastawiania syna przeciw mnie, moje kontakty z Synem zmalały praktycznie do zera (syndrom Gardnera?!?). To znaczy raz na rok, raz na półtora roku. Syn przestał też wyjeżdżać ze mną na wakacje. Cztery razy zdarzyło się że miałem coś dla nas zarezerwowane, a Syn nie pojechał. Wyjazd na Mazury, dwa razy wyjazd na narty w Dolomity, a ostatnio wycieczka samolotem do Aten. Apartament kupiony, bilet lotniczy też. Na mniej niż 10 godzin przed startem samolotu dowiaduję się że dziecko źle się czuje… Po raz kolejny straciłem pieniądze…

Alimenty płacę. Ale nie widuję ani dziecka, ani nie wiem na jakie potrzeby Syna pieniądze są wydawane. Podczas coraz rzadszych wizyt z Synem, widziałem że jest zaniedbany (trądzik, niedbała fryzura, nie modne, zużyte ubrania), niedożywiony, smutny, zgarbiony, nie wyspany, wysoce przeciętne wyniki w nauce. Nie wyjeżdża nigdzie na wakacje lub na ferie zimowe. Coraz bardziej upewniam się w przekonaniu że moje pieniądze nie idą na dziecko…!!!

Matka dziecka udowadnia przed Sądem, że ja, ojciec nie wykazuję zainteresowania dzieckiem, ale jest to specjalna gra, że to ja jestem złym ojcem, aby ona mogła otrzymywać jak największe alimenty. A jak ja mam się czegoś dowiedzieć o dziecku, jeżeli ona mnie o niczym nie informuje?!? Moje e-maile i SMSy pozostają bez odpowiedzi. Mam siedzieć non stop pod jej drzwiami?!? A może mam porwać dziecko??? To by dopiero było…

Zaproponował że pójdę z dzieckiem do lekarza, matka odmówiła komentując: szkoda twoich pieniędzy. W sądzie powiedziała, że obawia się abym nie załatwił fałszywego zaświadczenia, że dziecko jest zdrowe. Ja od kilku lat obawiam się, że wszystkie zaświadczenia o stanie zdrowia mojego syna są fałszywe. Tylko nie jest dane mi to zweryfikować!!!

Matka podczas rozwodu do bezwzględnej walki przeciwko mnie włączyła syna w wieku 8,5 lat. Nie liczyła się w ogóle ze szkodami jakie wyrządza w psychice dziecka.

Zwyciężył jej materializm. Nigdy nie potrzebowała mężczyzny, tylko jego pieniądze.

  • mówiła dziecku co ojciec robi z inną kobieta, opowiadała wulgarnie o seksie
  • wmawiała, że tata go już nie kocha
  • zachęcała dziecko do działań przeciwko ojcu – rezultat, syn chcąc przypodobać się matce krzyczał do mnie jej słowami „nienawidzę cię, zabiję cię, a jak był sam ze mną to mówił ,że mnie kocha i tulił się do mnie. Przy matce celował do mnie z łuku, a ona się śmiała. Innym razem bił mnie pięściami a żona robiła zdjęcia.
  • uczyła syna jak dzwonić na policję i mówić że „tata bije mamę”, a sama próbowała prowokować awantury. Niebieska Karta to dla niej dodatkowy argument przed Sądem.
  • nie sprzątała w mieszkaniu mimo dziecka chorego na alergię
  • wyniosła mój komputer z domu podczas mojej nieobecności i włamała się do niego. Zapewne w celu instalacji jakichś programów do szpiegowania
  • nie akceptowała mnie jako męża i żywiciela rodziny. Ciągle miała pretensje, że nie ma mnie w domu, a ja byłem w pracy.
  • poniżała mnie przy dziecku mówiąc, że jestem głupi albo mówiła do dziecka żeby mnie nie słuchało lub zlekceważyło
  • samochód kupiony za zarobione przeze mnie pieniądze zarejestrowała na siebie i na swojego ojca
  • nie miała szacunku dla mnie i dla moich ciężko zarobionych pieniędzy
  • groziła, że spowoduje iż zostanę wyrzucony z pracy
  • nastawiała dziecko przeciwko mnie. Syn w jej obecności był przestraszony. Bał się do mnie przytulić. Robił to bez problemów kiedy byliśmy sami
  • matka pedagog (nauczyciel języka angielskiego) nie dopinguje syna do nauki.

Ostatnio dowiedziałem się, że mój syn ma depresję. Zapewne jest to kolejny punkt do walki o większe alimenty w przyszłości. Jaki ma ojciec dziecka wpływ na jego psychikę jak jest od niego izolowany?!? Żaden!!! Ale zapewne za kilka lat Sędzia Dorota Łopalewska dopatrzy się zależności i zasądzi większe alimenty. Przecież stałe wizyty u psychologa kosztują (bez paragonów).

Skrajnie stronniczy, patologiczny system alimentacyjny. A wszystko w imię „dobra dziecka”

W polskich sądach rodzinnych, zdominowanych przez kobiety sędziów, jest tak, że matka przyjdzie, popłacze się, ponarzeka na zdrowie bez okazania dokumentacji, powie jak jest jej trudno i jest to brane pod uwagę, a ciężko pracujący uczciwy ojciec jest na straconej pozycji. Musi wszystko udowadniać, a i tak nie jest to brane pod uwagę.

Kobiety sędziowie w Sądach Rodzinnych sprowadzają ojców do funkcji bankomatu. Bez możliwości wglądu w wydatki na dzieci.

Sędziowie są niezawiśli i wolni. Wolni to są na pewno, przez 3 lata i 4 miesiące nie potrafią (nie chcą, ale i nie muszą) określić uzasadnionych potrzeb dziecka. A niezawiśli też są, bo mogą podejmować najbardziej skrajne decyzje bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jedynym ograniczeniem jest tylko ich moralność. A wiadomo, z moralnością różnie bywa, każdy ma inną…

Zrobiono ze mnie pośmiewisko i upokorzono. Była żona śmieje mi się w twarz. Sam zaczął, chciał obniżyć alimenty, a wylądował ze zwiększonymi, zapłacił za to i jeszcze musi jej przelać 3500 pln zwrotu kosztów postępowania. Przez całe 3 lata i 4 miesiące nic się nie zadziało na moją korzyść!!! Nie zyskałem ani grosza!!! Poniosłem straty moralne, finansowe, wizerunkowe, zdrowotne…

Matka cały czas powtarza: nie mam pieniędzy, nie mam pieniędzy, nie mam pieniędzy. Zapewne pani adwokat jej tak doradza. I sprawdza się to!!! Bez uzasadnienia dostała więcej!!!

Decyzja Sądu – dla „dobra” dziecka!!! Zasądzić ojcu jak największe alimenty, niech płaci. A jak straci pracę to jego problem.

Takie alimenty to nie są dla dobra dziecka tylko dla satysfakcji matki!!! Im większe sąd nakaże płacić, tym bardzie pogłębia się izolacja dziecka od ojca. Czy na tym ma polegać to „dobro” dziecka?!? Moja cała korespondencja z Ex i z dzieckiem została przedstawiona w sądzie jako materiał dowodowy. Chyba paniom sędziom nie chciało się czytać…

Ani razu podczas rozpraw w sądzie nie padł temat określenia UZASADNIONYCH potrzeb dziecka!!! Przez ponad 3 lata system, a właściwie polscy sędziowie Sądów Rodzinnych tacy jak Dorota Łopalewska oraz Barbara Przytuła-Chrostek nie potrafią określić uzasadnionych potrzeb dziecka, aby móc właściwie określić poziom należnych alimentów.

Obecny system w Sądach daje przywileje matce z dzieckiem. Jak powiedział bohater jakiegoś reportażu: kto ma dziecko ten ma władzę.

Ojcowie zmuszani są do pracy i do płacenia alimentów, a nie mogą się dowiedzieć na co idą te pieniądze. Matka w tym czasie siedzi i nic nie robi bo jej się nie opłaca…!!! Do polskiego Sądu nie idzie się po sprawiedliwość. Do polskiego Sądu idzie się po WYROK!!!

Wyrok, który nie zależy od Przepisów Prawa, a od „widzi mi się” i moralności Sędziego…!!!! Na jakiego trafisz, taki masz wyrok…!!!

Sądy stronniczo pojmują dobro dziecka tylko przez finansowanie matki i jej zachcianek. Dobro dziecka nie zależy od tego, jak wysokie alimenty dostaje jego matka. Zależy przede wszystkim od dobrych kontaktów z obojgiem rodziców, którzy już nie są razem i żadne nie oczernia drugiego przed dzieckiem. Oczywiście zależy też od tego, jak alimenty zostaną wykorzystane i czy na pewno są przeznaczone na dziecko!!! Ale o to panie sędziny nie dbają….

Ponad trzy lata „walki” o sprawiedliwe alimenty na Syna, kosztowały mnie 12.180 pln (opłaty w sądach i adwokaci) i nadal nie wiem na co wydawane są moje pieniądze!!!

Dostając 1.500 pln alimentów Ex w sądzie powiedziała, że daje dziecku 50 pln kieszonkowego. Ciekawe czy teraz te kieszonkowe zwiększyła o 30%?!?

Matka dziecka otrzymała już w formie podziału majątku 120.000 pln i w formie alimentów ponad 160.000 pln. Czy każda złotówka z tych 160 tys. została wydana na potrzeby dziecka?!?

A dlaczego sąd nie bierze pod uwagę majątku rodzica z dzieckiem?!? Moja EX dostała już ponad ćwierć miliona PLN. Ile z tego wydała na dziecko?!? System tego nie kontroluje ani nie weryfikuje. Sąd też tego nie sprawdza. Ona tylko MUSI dostać pieniądze!!! A jej ciągle mało…

Na chwilę obecną moje alimenty to ponad 25% moich zarobków netto!!! Zasądzanie alimentów w taki sposób (bez uczciwego rozpoznania argumentów obu stron) w takiej wysokości, to jest gwałt na uczciwym obywatelu!!! Czy chce czy nie chce, musi!!! Ani pierwsza ani druga instancja nie wysłuchała jego argumentów, nie mówiąc już o wzięciu ich pod uwagę!!! A jak nie zapłaci, straci pracę, zachoruje, to System rękoma Komornika rozkradnie wszystko co w ciągu życia zarobił, przekaże to matce i wtrąci ojca do więzienia. Przecież matka potrzebuje „na dziecko”!!! Czy ktoś się jeszcze dziwi że Ojcowie ukrywają zarobki…?!?

Media podają dług alimentacyjny rodziców wobec ich dzieci w wysokości około 11,5 miliarda PLN. Co to jest za dług?!? Czy te pieniądze zostały pożyczone i nie oddane?!? Czy jesteśmy pewni że każda „złotówka” z tego „długu” została wydana na dziecko?!? To jest tylko należność zasądzona przez niekoniecznie bezstronnych i sprawiedliwych sędziów. To sędziowie swoimi skrajnie stronniczymi wyrokami przyczyniają się do zwiększania się tego pseudo-długu!!! Należy jak najszybciej skończyć z tą samowolą i dyktaturą sędziowską!!! Sędzia musi być uczciwy wobec każdej ze stron!!! Praca Sędziego to jest służba obywatelom, a nie prywatny folwark, na którym mogą oni robić co zechcą!!!

Zawód sędziego to najlepsza fucha na świecie. To jest praca za naprawdę dobre pieniądze, bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności. Można złamać komuś życie i za to nie odpowiadać!!!

Za półtora roku mój syn kończy 18 lat. Wejdzie w dorosłe życie z alimentami od tatusia 2.000 pln. Jaką będzie mieć motywację, aby się uczyć i znaleźć pierwszą pracę?!? Są osoby, które cały miesiąc pracują na 1.800 netto. Matka i jej adwokatka będą uczyć syna jak udawać i ściemniać przed sądem abym ja, ojciec, jak najdłużej musiał płacić mu alimenty. Co to jest za wychowywanie?!? Nie pracuj uczciwie tylko kombinuj… Przez najbliższe 10 lat dziecko dostanie 240.000 pln!!! To w wieku 26 lat będzie mieć bazę finansową w wielkości około 150.000 pln!!! Mało dzieci dostaje taki bonus od znienawidzonego tatusia na start życiowy?!

Na chwilę obecną polski System Alimentacyjny w rękach stronniczych Sędziów, to jest zalegalizowany proceder przestępczy, skrajnie i bezgranicznie działający na korzyść rodzica sprawującego „opiekę” nad małoletnim dzieckiem. System dążący do zagrabienia całego majątku ojca i przekazania go matce sprawującej opiekę nad dzieckiem. W skrajnej sytuacji prowadzący do wtrącenia ojca do więzienia. I wszystko dla dobra dziecka!!!

Alimenty to najpewniejszy, najbardziej stabilny sposób zapewnienia sobie środków na życie. Zależny jest tylko od Sędziego. Nawet przy utracie pracy, przy załamaniu gospodarki, podczas pandemii Covidu pozostaje stabilny!!!

„Rzetelne” przeprowadzenie procesu sadowego przez sędzinę Dorotę Łopalewską

Dokonała dowolnej oceny dowodów a w konsekwencji spowodowała sprzeczność ustaleń sądu z treścią zebranego materiału dowodowego. Doprowadziła do stwierdzenia, iż występuje potrzeba alimentacji zasądzonej kwoty w skali miesiąca.

Dała wiarę, iż dziecko pozostaje pod stałą opieką tylu specjalistów, mimo iż matka nie przedstawiła dowodów na fakt, iż małoletni w dalszym ciągu regularnie uczęszcza na wizyty do lekarzy wszystkich wskazanych specjalności

Uwierzyła, iż dziecko przyjmuje na stałe leki, mimo iż z  materiału dowodowego nie wynika aby matka dokonywała regularnego zakupu odpowiednich leków. Brak jest również dokumentacji medycznej stanowiącej o konieczności stałej farmakoterapii

Wzięła pod uwagę zeznania matki jakoby dziecko stosowało specjalną dietę, co ma niby powodować większe koszty, mimo że w ramach zgromadzonego materiału pojawił się szereg sprzeczności w tym zakresie

Zaniechała zbadania rzeczywistych potrzeb dziecka w obecnym czasie i oparła ustalenia wyłącznie na założeniu ich wzrostu oraz na opowieściach matki nie znajdujących pokrycia w materiale dowodowym

Pominęła w swoich rozważaniach kwestie woli ojca utrzymywania kontaktów z dzieckiem i dysponowania informacjami o jego stanie zdrowia jak również spędzania z nim czasu (wspólne weekendy, wyjazdy, zabierania go na wycieczki zagraniczne)

Nie zauważyła, iż matka dziecka wyłącznie punktuje potrzeby dziecka, nie wykazując jednak czynienia im zadość, czy nawet dążenia do ich zaspokojenia. Matka nie wskazuje w jaki sposób wydatkuje przekazywane kwoty tytułem alimentów.

Nie dokonała szczegółowej analizy wszystkich czynników wpływających na rzeczywiste uzasadnione potrzeby dziecka. Pominęła wynikające z treści pism oraz zeznań stron okoliczności, zgodnie z którymi część kosztów utrzymywania nieletniego zmniejszyła się w znaczny sposób. Dała wiarę jedynie twierdzeniom matki, których ta nie poparła stosowną dokumentacją, która pozwoliłaby stwierdzić, iż wskazywane przez nią wydatki faktycznie istnieją i są ponoszone.

Sędzia nie wskazała na dowody, na podstawie których wywiodła poszczególne wnioski co do uzasadnionych potrzeb dziecka. Ograniczyła się wyłącznie do stwierdzeń, że koszty dziecka wzrosły z uwagi na jego wiek, a ojciec uzyskuje dochody wyższe niż w momencie ostatniego orzekania o alimentach. Wzbudza to przypuszczenie, iż sędzia nie zapoznała się sposób szczegółowy ze stanem faktycznym w sprawie, pominęła zeznania ojca, nie zestawiła jednocześnie ze sobą treści wszystkich pism oraz świadczeń składanych przez obie strony w toku sprawy.

Sędzia nie zważyła przy ustalaniu stanu faktycznego stanowiącego podstawę wyrokowania na to, iż matka dziecka przedstawiła wyjątkowo wybiórczo dowody na poparcie swoich twierdzeń w zakresie uzasadnionych potrzeb dziecka i swoje wnioski oparła wyłącznie na złożonych przez nią oświadczeniach oraz założeniu, że koszty utrzymania dziecka wzrastają wraz z jego wiekiem.

Autor tekstu: Pan Tomasz J. z Łodzi
Udostępnij ten artykuł:
Kategoria: Sądy    Biznes Alimentacyjny
Tagi: sędzia rodzinny