EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Sędzia Kamila Wasilewska – patologie konsumenckich postępowań upadłościowych w Warszawie

Sędzia Kamila Wasilewska

XIX Wydział Gospodarczy do spraw Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy

Kamila Wasilewska – sędzia od ekspresowych upadłości na siłę

XIX Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy ds. upadłościowych i restrukturyzacyjnych zajmuje się procederem wywłaszczania Polaków z majątków na szeroką skalę. Formalnie nazywa się to upadłością konsumencką lub gospodarczą. Sędzia Kamila Wasilewska jest jednym z sędziów XIX Wydziału wyznaczanych na komisarzy upadłościowych.

XIX Wydział Upadłościowy jest ściśle nadzorowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Obecnie jest to bezsprzecznie jeden z dwóch najdokładniej nadzorowanych wydziałów sądowych w całej Polsce. Drugim takim ministerialnym wydziałem jest XVIII Wydział Gospodarczy Upadłościowy Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy, gdzie prowadzone są latami upadłości SKOK Wołomin, Amber Gold i innych podobnych mega afer.

XVIII i XIX Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych Warszawy
XVIII i XIX Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych Warszawy

Wywłaszczanie zwykłych Polaków odbywa się na podstawie ustawy Prawo Upadłościowe. Ustawa i procedury są tak skonstruowane by przeprowadzić upadłość dosłownie po trupach wierzycieli, bez względu na to kim oni są.

Komuś się może wydawać, że wierzyciele osoby zadłużonej to jakieś tam bezduszne banki czy firmy lichwiarskie. To błędne myślenie. Wierzycielem osoby fizycznej ogłaszającej upadłość może zostać każdy. Przykłady:

  • Wierzycielem można się stać po zwykłym rozwodzie. Wystarczy, że nie wszczęto odpowiednio wcześnie sprawy o podział majątku i jeden z byłych małżonków ogłosi upadłość. W tym momencie drugi były małżonek staje się jego wierzycielem.
  • Wynajmujemy komuś mieszkanie i ów ktoś nie płaci nam czynszu. Jeżeli ogłosi upadłość to nic nie odzyskamy.
  • Była żona wyprowadza się do swojej mamusi i wnosi o rozwód. Zabiera ze sobą wspólne oszczędności i wspólny majątek ruchomy. Odzyskać to można tylko przez podział majątku, ale jeżeli była żona ogłosi upadłość konsumencką to podział majątku będzie już niedopuszczalny. Wtedy tego co ukradła już nie zobaczymy bo schowa to u swojej mamusi.
  • Pożyczyliśmy staremu znajomemu pieniądze na kupno mieszkania. Spisaliśmy wszystko umownie ale pieniędzy nie zobaczymy bo znajomy kupi mieszkanie na żonę, z którą ma rozdzielność i ogłosi upadłość.

Wszystko jest tak zorganizowane by uniemożliwić wierzycielom prywatnym udział w podziale majątku dłużnika

Cała procedura upadłościowa jest tak skonstruowana, że zwykły człowiek, który na co dzień w tym nie siedzi, nie zorientuje się nigdy, że jego dłużnik ogłosił upadłość. O tym jakie wierzytelności ujawnić decyduje upadły. Jeżeli czegoś nie ujawni to nikt tego nie uwzględni. Niby powinien to ustalać syndyk ale to sprzeczne z jego interesem i interesem całej uberkasty.

Ogłoszenie o upadłości zamieszcza się w Monitorze Sądowym i Gospodarczym prowadzonym przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Przeciętny człowiek nie wie nawet, że coś takiego jak ten MSiG istnieje. W zwykłych sprawach sąd wysyła pisma ale w sprawach upadłościowych wszelkie fakty ogłaszane są w MSiG, który ukazuje się codziennie. Od takiego ogłoszenia ma się miesiąc lub dwa tygodnie na zaskarżenie. Każdy monitor to codziennie kilkaset stron ogłoszeń. Sąd Upadłościowy powinien wysyłać pisma przynajmniej do tych wierzycieli, którzy zgłosili swoje wierzytelności w sprawie. Nie robi tego bo wierzyciele to zwyczajnie konkurent do przejęcia majątku przez uberkastę.

Sędzia Kamila Wasilewska i syndyk Marcin Krzemiński forsują upadłość za wszelką cenę

W moim przypadku upadłość ogłosiła była żona. Wmówiono jej, że w ten sposób ucieknie od podziału majątku po rozwodzie i odetnie się od wspólnego kredytu hipotecznego. Jej postępowanie upadłościowe prowadzone jest właśnie w XIX Wydziale Gospodarczym Upadłościowym Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy. Sędzią komisarzem w sprawie upadłości mojej byłej żony jest sędzia Kamila Wasilewska, a syndykiem prowadzącym postępowanie jest syndyk Marcin Krzemiński.

Na liście wierzytelności zatwierdzonej przez sędzię Kamilę Wasilewską, syndyk Marcin Krzemiński umieścił sobie pół milionowy dług, który pod względem prawnym nie istnieje, gdyż nie został zatwierdzony żadnym postanowieniem sądu. Chodzi o kredyt hipoteczny, w sprawie którego toczy się dopiero postępowanie. Taka wierzytelność nie jest i nigdy nie była wymagalna. Nie ma dla tej wierzytelności żadnego tytułu egzekucyjnego. W sytuacji trwającego postępowania dług nie istnieje bo nie został zatwierdzony jeszcze wyrokiem sądowym i nie wydano w sprawie żadnego tytułu egzekucyjnego. W ostatnich latach prawo się zmieniło. Dzisiaj bank nie może już działać w oparciu o tzw. „oświadczenie o dobrowolnym poddaniu się egzekucji”. Załatało tę lichwiarską lukę prawną właśnie Prawo i Sprawiedliwość i tu oddaje Ministerstwu Sprawiedliwości szacunek. Dzisiaj nie działa już bankowy pozew w postępowaniu nakazowym i sędzia Kamila Wasilewska powinna to wiedzieć. Jedną z pierwszych spraw w nowej rzeczywistości prawnej jest właśnie moja sprawa z bankiem. Bank próbował przeforsować pozew nakazowy ale sąd to odrzucił. Analogicznie więc nie można uznać długu na zasadach nakazowych w postępowaniu upadłościowym. Obecnie trzeba uzyskać odpowiedni tytuł egzekucyjny przed sądem w normalnym procesie. Tymczasem sędzia Kamila Wasilewska i syndyk Marcin Krzemiński procedują dług według zasad nakazowych tzn. według wyliczeń banku z pozwu nakazowego. Takie coś nie ostanie się w sądzie wyższej instancji. Dług mojej żony wobec banku jest mocno wątpliwy co do wartości przedstawionej na liście wierzytelności. Jako jeden z dwójki pozwanych przez bank wnoszę m. in. o sprawdzenie wartości przedmiotu sporu, tak więc wszelkie kwoty będą dopiero ustalone.

W sprawie kredytu hipotecznego postępowanie dopiero się toczy przed Sądem Okręgowym. W ramach tej toczącej się sprawy wnoszę o odrzucenie pozwu w całości. Umowa z bankiem zawierała liczne zapisy uznane decyzjami wielu sądów za niedozwolone. Były to klauzule wymienione na liście klauzul abuzywnych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów np. tzw. zabezpieczenie niskiego wkładu własnego czy ubezpieczenie banku od różnych ryzyk, które było przerzucane na nas. Wszystkie te aspekty mają wpływ na ewentualną wysokość zadłużenia.

Tak więc formalnie moja była żona nie ma aktualnie żadnych długów. W całej tej sytuacji syndyk Marcin Krzemiński razem z sędzią Kamilą Wasilewską po prostu wepchnęli żonę w postępowania upadłościowe. Wykorzystali jej naiwność, kazali coś tam podpisać, dopisali jakieś tam odsetki i dosłownie rzucili się by przeprowadzić upadłość na siłę.

Upadłość nawet w sytuacji trwającego podziału majątku

Ponad 3 lata temu pomiędzy mną a moją ówczesną żoną (ogłaszającą teraz upadłość) podpisana została umowa rozdzielności majątkowej. Zniesienie wspólności majątkowej jest skuteczne w stosunku do masy upadłości gdyż umowa zawarta została ponad trzy lata przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości. Ponadto od ponad 3 lat pomiędzy mną a byłą żoną toczy się w sądzie sprawa o podział majątku. W takiej sytuacji zgodnie z postanowieniami Sądu Najwyższego w podobnych sprawach, należy zaczekać na dokończenie podziału majątku. Przecież nie wiadomo jaka część należy do upadłej, a jaka do mnie.

Tymczasem syndyk Marcin Krzemiński, którego działania nadzoruje sędzia Kamila Wasilewska próbował zakończyć w sądzie sprawę o podział majątku pomiędzy mną a byłą żoną. Sąd się do tego wniosku nie przychylił.

Sędzia Kamila Wasilewska nie respektuje praw wierzycieli prywatnych

Sędzia Kamila Wasilewska nie respektuje moich praw jako wierzyciela. Po ogłoszeniu upadłości byłej żony, XIX Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy skutecznie ukrywał przede mną jej upadłość. Doskonale wiedziano, że jestem potencjalnym wierzycielem. Miedzy nami toczy się przecież sprawa o podział majątku wszczęta ponad rok temu i pozostają ciągle nierozliczone moje spore nakłady na mieszkanie ze środków przedmałżeńskich.

Gdy przypadkowo dowiedziałem się o upadłości żony zgłosiłem swoje wierzytelności ale dla układu taki wierzyciel jak ja to po prostu konkurent do przejmowanego majątku. Postanowili ukryć ordynarnie moje zgłoszenia wierzytelności. Od prawie roku dosłownie walczę o wszczęcie procedury ich rozpatrzenia i jak do tej pory nic w tej kwestii nie robią.

Najpierw moje zgłoszenia były ukrywane w sekretariacie wydziału, a potem w kancelarii syndyka upadłości – Marcina Krzemińskiego. Doszło do takiego absurdu, że od grudnia 2019 roku jestem wierzycielem a do dzisiaj nikt nie rozpatrzył moich zgłoszeń wierzytelności. Tak to wygląda w Polsce. Problem w tym, że przez te wszystkie miesiące oczekiwania XIX wydział upadłościowy próbował wręcz nachalnie przeforsować wykluczającą mnie listę wierzytelności.

Utrudnianie wierzycielom prywatnym dochodzenia praw w postępowaniu pod nadzorem sędzi Kamili Wasilewskiej

Przez półtora miesiąca walczyłem z sekretariatem XIX Wydziału Upadłościowego Warszawy nawet o zwykły dostęp do rejestrów upadłości w systemie informatycznym. Uzyskałem ten dostęp dopiero po interwencji informatyków. Zgłosiłem to po prostu jako błąd techniczny systemu i się udało. Informatycy dostępu mi udzielili. Obecnie mam sprawy w dziewięciu wydziałach sądowych w całej Warszawie. XIX Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych jako jedyny permanentnie ignoruje rejestrację pism w systemie, nie odbiera nigdy telefonów i nie odpowiada nigdy na maile. Takiej ignorancji nie ma nigdzie. Tak zarządza sekretariatem jego kierownik Beata Janiak. W takim chaosie łatwo się po prostu mataczy sprawą.

W sprawie upadłości mojej byłej żony złożyłem wniosek o umorzenie upadłości, gdyż sprawa jest obecnie ewidentnie nie do przeprowadzenia z powodu niejasnej sytuacji własnościowej. Niestety XIX Wydział Upadłościowy mój wniosek ignoruje, a w tym czasie wnioski przeciwne są rozpatrywane bez przeszkód. Pisma złożone przez upadłą i syndyka mają pierwszeństwo przed moimi pismami złożonymi wcześniej. Wygląda na to, że o kolejności rozpatrywania pism albo wręcz o tym czy w ogóle będą rozpatrywane decyduje w XIX Wydziale Upadłościowym Sądu m. st. Warszawy, to kto je złożył a nie kolejność wpływu. To jawna stronniczość.

Ukrywanie przed wierzycielami list wierzytelności w XIX Wydziale Upadłościowym Sądu Rejonowego m. st. Warszawy

XIX Wydział Upadłościowy m. st. Warszawy, mając w zamrażarce moje zgłoszenia wierzytelności, bezczelnie przeforsował listę wierzytelności z pominięciem mnie. Mając moje zgłoszenia wierzytelności na biurku, sędzia Kamila Wasilewska zarządziła publikację listy wierzytelności bez uwzględniania mnie. Syndyk Marcin Krzemiński dał ekspresowo stosowne ogłoszenie do Monitora Sądowego i Gospodarczego o niczym mnie nie informując.

Postanowili ukryć przede mną listę wierzytelności do czasu aż w MSiG ukaże się ogłoszenie o złożeniu listy wierzytelności przez syndyka i potem aż minie 2 tygodnie na mój sprzeciw. O liście wierzytelności dowiedziałem się przypadkiem w czytelni. Pani z czytelni sądu, nie wtajemniczona w cały przekręt, patrząc przy mnie w komputer, podczas mojej próby wypożyczenia akt, zapytała: czy chcę również obejrzeć listę wierzytelności? W ten sposób się o tej liście cudownie dowiedziałem. Chyba Opatrzność nade mną czuwała i nie pozwoliła mnie ograć. Zamówiłem listę wierzytelności do wglądu w czytelni i na drugi dzień udałem się by ją obejrzeć.

Wówczas lista wierzytelności w magiczny sposób znikła. Mam nagranie z czytelni gdzie dokładnie te same panie nagle zaczęły zaklinać się, że listy wierzytelności jeszcze nie ma i nigdy nie było. Nagrywam wszystkie rozmowy w sądach, więc mam nagrania obu sytuacji. Wyszedłem wtedy z budynku sądu przekonany o tym, że lista wierzytelności jednak jeszcze nie istnieje i jest szansa, że moje wierzytelności zostaną uwzględnione. Niestety było to błędne przekonanie. Lista wierzytelności już istniała i ogłoszenie w MSiG czekało na ukazanie się. Chcieli mnie zwyczajnie ograć.

Minęło trochę czasu i któregoś dnia coś mnie tknęło żeby sprawdzić MSiG. Przeżyłem szok bo okazało się, że znalazłem tam ogłoszenie o złożeniu listy wierzytelności przez syndyka Marcina Krzemińskiego. Znowu Opatrzność nade mną czuwała i mnie ostrzegła. Była to dokładnie ta lista wierzytelności, która według pracowników sądu nigdy nie istniała. Zgadzały się wszystkie daty. Na szczęście nie minęło jeszcze dwa tygodnie od czasu ukazania się listy i mogłem ją zaskarżyć. Zamówiłem więc akta sprawy z listą wierzytelności do czytelni i byłem przekonany, że mogę już ją teraz zobaczyć. Nic bardziej mylnego. Układ postanowił mi jej mimo wszystko dalej nie pokazywać.

Po zamówieniu akt otrzymałem odpowiedź z systemu, że mogę je zobaczyć. Zadzwoniłem więc w wyznaczonym dniu do czytelni żeby potwierdzić czy akta na pewno tam są. Nie ufam temu XIX Wydziałowi Upadłościowemu więc zadzwoniłem by ich uprzedzić żeby nic nie kombinowali. Ku mojemu zdziwieniu w czytelni powiedziano mi, że akt jednak dla mnie nie ma. Po wielkiej awanturze kazano mi dzwonić do sekretariatu wydziału. W sekretariacie z kolei kazano dzwonić do czytelni. I tak w kółko odsyłano mnie z wydziału do czytelni i z czytelni do wydziału.

Podczas całej opisanej awantury udowodniłem, że wszystko nagrywam oraz, że dam to do prokuratury. Mój telefon nagrywa każdą rozmowę z obcymi numerami. Informacja, że mam nagrania podziałała. Powiedziałem też, że tam pójdę do tego XIX Wydziału Upadłościowego i jeżeli nie będę mógł zobaczyć listy wierzytelności to zrobię awanturę i będzie mnie wyprowadzała stamtąd policja, która z całego zajścia sporządzi notatkę służbową. Wtedy odpuścili. Po całej tej walce zapoznałem się w końcu z aktami i listą wierzytelności.

Obejrzałem więc akta sprawy dopiero po stoczeniu z nimi dosłownie walki. Oczywiście lista okazała się listą bez moich wierzytelności. Chciano mnie ograć i ewidentnie liczono na mój ewentualny brak rozeznania w procedurach upadłościowych np. w tym, że lista wierzytelności obwieszczana jest w formie ogłoszenia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym i jest tylko 2 tygodnie na jej zaskarżenie. Nie udało im się to. Ogłoszenie znalazłem i listę zaskarżyłem w terminie. Gdyby trafiło na kogoś innego to zapewne daliby radę wszystko ukryć. Ze mną tak łatwo nie poszło. Jestem przekonany, że takie mataczenie musi być standardem w wydziałach upadłościowych m.st. Warszawy.

Sędzia Kamila Wasilewska kontaktuje się z upadłą i jej rodziną za pomocą prywatnych maili

Pani sędzia Kamila Wasilewska stosuje absolutnie nieuczciwy sposób komunikacji w sprawie, w której jestem wierzycielem. Sędzia Kamila Wasilewska kontaktuje się z upadłą, syndykiem a nawet z mężem siostry byłej żony za pośrednictwem maili. W ten sposób omija sekretariat i systemy rejestracyjne sądu. Ja jako wierzyciel nie mam wglądu do korespondencji prowadzonej w ten sposób. Nie ma śladu po tych mailach w aktach sprawy ani nigdzie indziej. Założę się, że w ten sposób puszczają sobie również skany dokumentacji. To tak jakby sędzia spotykała się z syndykiem, upadłą i jej znajomymi w pubie i tam omawiała jak wykiwać tych cholernych wierzycieli. Może jeszcze niech sobie założą zamkniętą grupę na Facebooku czy WhatsAppie.

Moja była żona podała w sprawie adres mailowy i korespondencyjny męża swojej siostry i teraz XIX Wydział Upadłościowy tam właśnie wysyła dokumentacje sprawy i moje wszelkie wnioski. Jakim prawem to jest wysyłane do jakiejś obcej osoby, która nie ma nawet pełnomocnictwa do reprezentowania upadłej w sprawie? Dobrze, że żona nie podała jeszcze adresów swoich koleżanek ze szkoły bo wtedy szłoby to zbiorczym mailem do wszystkich, żeby sobie poczytali. Ręce opadają!

Jak wyeliminować wierzyciela – schemat działania sędzi Kamili Wasilewskiej i syndyka Marcina Krzemińskiego

Poniżej przedstawiam schemat działania sędzi Kamili Wasilewskiej i syndyka Marcina Krzemińskiego mający na celu wyeliminowanie wierzyciela stanowiącego konkurencję dla uberkasty do podziału przejętego majątku. Oto jak to przebiegało w moim przypadku:

  1. Ogłaszana jest upadłość i przez 3 miesiące nic się nie dzieje w sprawie listy wierzytelności
  2. Przypadkiem dowiaduje się o upadłości byłej żony. 2 i 12 grudnia zgłaszam swoje wierzytelności. Trafiają one wprost do zamrażalki XIX Wydziału Upadłościowego.
  3. Na drugi dzień po moim zgłoszeniu, a więc 13 grudnia, syndyk nagle sporządza listę wierzytelności bez uwzględniania moich zgłoszeń i jeszcze tego samego dnia podpisuje ją upadła (?!).
  4. Już dwa tygodnie później sędzia Kamila Wasilewska zarządza opublikowanie listy w MSiG. Zarządzenie nakazuje dostarczyć syndykowi drogą mailową (?!).
  5. Syndyk wykonuje polecenie natychmiast i zleca zamieszczenie ogłoszenia w MSiG.
  6. Ze względu na okres oczekiwania na publikację ogłoszenie ukazuje się w najbliższym możliwym terminie – 5 lutego.

Tak oto dwa miesiące po zgłoszeniu przez mnie wierzytelności opublikowano listę bez ich rozpatrzenia i uwzględnienia. Zarządzenie o opublikowaniu w MSiG takiej stronniczej listy wierzytelności wydała sędzia Kamila Wasilewska. Wszystko zostało przeprowadzone w trybie ekspresowym przy wykorzystaniu prywatnej korespondencji mailowej pomiędzy sędzią Kamilą Wasilewską, syndykiem Marcinem Krzemińskim, upadłą i jej rodziną.

Sędzi Kamili Wasilewskiej i syndykowi Marcinowi Krzemińskiemu chodziło o przeforsowanie listy wierzytelności tak bym się nie zorientował i by można mnie było zwyczajnie oszukać. Ja jednak dotarłem do ogłoszenia w MSiG i ich listę zaskarżyłem w ustawowym terminie 2 tygodni.

Kierownik sekretariatu XIX Wydziału Upadłościowego Beata Janiak i cuda z pismami

Ogólnie to przerażają mnie metody stosowane w XIX Wydziale Gospodarczym ds. Upadłościowych Sądu Rejonowego m. st. Warszawy: chowanie akt, prywatne korespondencje mailowe, przekładanie dokumentów, luźne podejście do rygoru określania długu, nie reagowanie na pisma procesowe, nie odbieranie nigdy moich telefonów, nie odpowiadanie nigdy na moje merytoryczne maile itd. itp.

Wszelkie cuda z pismami procesowymi odbywają się na pewno przy udziale kierownik sekretariatu XIX Wydziału Upadłościowego – Beaty Janiak. Kierownik Beata Janiak sprawą upadłości mojej byłej żony zajmuje się osobiście. To ona więc, częściowo odpowiada za niektóre opisane cuda z pismami w mojej sprawie.

Najnowszy myk sekretariatu XIX Wydziału Upadłościowego to wysyłanie mi ważnych pism terminowych na niepełny adres pocztowy, tak żeby tego mi nie dostarczono i żebym przez to nie dotrzymał terminu. Chodzi konkretnie o wezwanie do uzupełnienia braków sprzeciwu wobec spreparowanej listy wierzytelności. W moim sprzeciwie podałem swój pełen adres zamieszkania. Adres ten jest zresztą doskonale znany sądowi. Tymczasem sekretariat wydziału wysyła mi zarządzenia na adres, na którym pominięto mój numer mieszkania. W ten sposób liczą na zwrot pisma jako nieodebranego bo listonosz nie będzie wiedział komu je dostarczyć. Cholernie proste i skuteczne. Z nimi trzeba niesamowicie uważać i kontrolować dosłownie wszystko!

Syndyk Marcin Krzemiński regularnie zdaje relacje ze swoich działań w Ministerstwie Sprawiedliwości

Prowadzący postępowanie upadłościowe mojej byłej żony – Syndyk Marcin Krzemiński, to ewidentnie człowiek z układu uberkasty. Razem z żoną Jolantą Ogorzałek Krzemińską firmują swoim nazwiskiem więcej upadłości niż ponad połowa innych syndyków razem wziętych. Jest to aż 129 upadłości, podczas gdy zwykły syndyk prowadzi średnio po kilka spraw.

Syndyk Marcin Krzemiński często bywa w Ministerstwie Sprawiedliwości. On tam jest niemal codziennie, jakby tam pracował. W rozmowach z nim jestem ustawicznie straszony prokuratorami i to kompletnie bez powodu. Obecne mam już nawet powtarzające się wezwania na komendę policji politycznej PiS-u przy ulicy Wilczej w Warszawie. Ewidentnie chodzi im o opisywanie w internecie myków stosowanych przez wydziały upadłościowe Ministerstwa Sprawiedliwości. Ich dyspozycyjni prokuratorzy i policjanci grożą mi absurdalnymi postępowaniami o obrazę urzędnika albo o bliżej nie określone groźby. Nie przejmuję się tym i zastraszyć się nie dam.

Kancelaria założona na syndyka Marcina Krzemińskiego zatrudnia 26 synów i córek uberkasty. Jest to Kancelaria Prawnicza Wspólnicy Malecha Krzemiński Noga w skr. WMKN. Żeby było sprawniej kancelaria ta mieści się tuż obok Ministerstwa Sprawiedliwości. Szkoda, że w ogóle nie oddali im pomieszczeń w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wtedy byłoby jeszcze łatwiej, a tak to oba budynki dzieli według Google Map 700 metrów.

Z moich doświadczeń wynika, że postępowania upadłościowe w Polsce prowadzone są ewidentnie pod kontrolą układu uberkasty. Upadłości konsumenckie i gospodarcze dają układowi olbrzymie możliwości przejmowania za bezcen majątków i łatwego bogacenia się. Wszystko odbywa się przede wszystkim z pokrzywdzeniem wierzycieli, głównie prywatnych. Prawo Upadłościowe jest tak skonstruowane by przeciętny wierzyciel prywatny nie miał szans na obronę przed całym procederem. Jego prawa nie są respektowane. Na upadłościach ewidentnie bogaci się układ.

Udostępnij ten artykuł: