EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Komenda Rejonowa Policji na Wilczej – represjonowanie przeciwników Prawa i Sprawiedliwości

Komenda Rejonowa Policji Warszawa I z ulicy Wilczej oraz Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście

Represje polityczne i nękanie przeciwników reżimu

Odliczamy! Zmiana władzy najpóźniej za 11 miesięcy i 6 dni. Potem przyjdzie czas sądowych rozliczeń za przekroczenia uprawnień i bezprawne zatrzymania. Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski już uciekł na 9-letni immunitet w Trybunale Konstytucyjnym.

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście i podległa jej Komenda Rejonowa Policji Warszawa I z ulicy Wilczej to tandem dwóch organów bezpieczeństwa sterowanych przez szeryfa Zbigniewa Ziobro oraz jego zastępców z Solidarnej Polski.

Zadaniem Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście oraz Komendy Rejonowej Policji Warszawa I z ulicy Wilczej jest:

  • pacyfikowanie demonstracji odbywających się bez zezwolenia władzy;
  • prowadzenie i rozwijanie rejestru przeciwników reżimu Prawa i Sprawiedliwości;
  • inwigilowanie przeciwników reżimu;
  • szukanie haków na przeciwników reżimu poprzez przeszukania ich domów, komputerów i smartfonów;
  • nękanie krytyków reżimu poprzez stawianie im naciąganych zarzutów.

Upadek prestiżu polskiej policji

Policja z Wilczej
Policja z Wilczej w swoim żywiole

Polska policja po okresie komuny, gdy nazywała się jeszcze milicją, w zasadzie sukcesywnie odbudowywała swój wizerunek. Niestety w ostatnich latach policja kompletnie zniszczyła to co odbudowywała latami. Postrzeganie policji spada na łeb na szyję. Policja staje się znowu represyjna, nastawiona negatywnie do ludzi i agresywna. Stała się narzędziem do ochrony władzy i trzymania społeczeństwa za mordę. Wszyscy to widzimy na co dzień: gazowanie demonstrantów, szykanowanie wezwaniami na komisariaty, zwijanie ludzi z ulicy za transparent, szykanowanie mandatami po 10.000 zł, torturowanie na komisariacie paralizatorem itd itp. Nie ma praktycznie tygodnia żeby polska policja nie pałowała jakiejś grupy ludzi.

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście oraz Komenda Rejonowa Policji Warszawa I na ul. Wilczej podstawowe komórki reżimowego aparatu represji

Prawo i Sprawiedliwość i jej satelita Solidarna Polska to partie, które nie są w stanie wygrać wyborów bez grupowego korumpowania wyborców oraz represjonowania tych, których przekupić się nie da. Korumpują więc bez opamiętania: 500+, mieszkanie+, wyprawka+, emerytura 13+, emerytura 14+, bon turystyczny+, wozy strażackie+…. Coraz większa liczba wyborców przekupić jednak się nie daje i nie głosuje na Prawo i Sprawiedliwość, a na dodatek krytykuje reżim Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro postanowili więc ich spacyfikować przy pomocy podporządkowanej sobie prokuratury i policji. W tym celu Zbigniew Ziobro zrobił z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście swoją podręczną komórkę do niszczenia wrogów pisowskiego reżimu. Jako Prokurator Generalny obsadził ją swoimi prokuratorami „na telefon”. Jednostką wykonawczą aparatu represji stała się Komenda Rejonowa Policji Warszawa I znajdująca się przy ulicy Wilczej. Obie jednostki działają bardzo sprawnie i gorliwie. To właśnie dzięki takim komórkom aparatu represji, liczba tymczasowo aresztowanych wzrosła dwukrotnie podczas rządów Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. Obecnie 9500 Polaków siedzi miesiącami i latami w aresztach bez wyroku.

Obie opisywane jednostki aparatu represji znajdują się tuż obok siedziby Solidarnej Polski a więc tzw. Ministerstwa Sprawiedliwości. Dzięki temu prokuratorzy reżimu oraz ich policjanci wykonawczy mogą niezwłocznie składać meldunki szeryfowi Zbigniewowi Ziobro lub jego zastępcom.

Komenda Policji z ulicy Wilczej koordynuje akcje pacyfikowania demonstracji.

W ostatnich miesiącach w Polsce dochodzi do całej masy antyreżimowych demonstracji. Protestują po kolei różne środowiska. Oczywiście największe demonstracje mają miejsce w centrum Warszawy. Prawo i Sprawiedliwość się do tego przygotowało. Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście i jej Komenda Rejonowa Policji Politycznej Warszawa I z ulicy Wilczej otrzymały zadanie koordynowania policyjnych czynności w zakresie pacyfikowania antypisowskich demonstracji poprzez pałowanie, gazowanie i użycie broni gładkolufowej.

Podczas pacyfikowania demonstracji policja używa pałek, miotaczy skoncentrowanego żelu pieprzowego oraz broni gładkolufowej. Najgorsze są strzały z broni gładkolufowej. Powinny być oddawane do wysokości pasa w dół ale część policjantów się tym nie przejmuje i strzela gdzie popadnie. Podczas demonstracji w dniu 11 listopada 2020 r. w twarz postrzelony został 74-letni fotoreporter tygodnika Solidarność. Mało ne stracił oka. Kula wystrzelona z policyjnej broni gładkolufowej wbiła mu się w policzek.

Rejestr danych osobowych osób krytykujących reżim Prawa i Sprawiedliwości

Podczas demonstracji funkcjonariusze polityczni z Komendy Rejonowej Policji na Wilczej koordynują również zbieranie danych osobowych demonstrantów. Rejestrują kamerami aktywnych uczestników demonstracji, a potem te osoby zgarniają, pakują do policyjnego samochodu i zabierają do kazamatów komendy na Wilczej. Jeżeli nie ma tam już miejsca, to wywożą ich do innych policyjnych komisariatów w Warszawie lub okolicy.

Po każdej demonstracji organizowane są również łapanki. Łatwiej jest wyłapywać poszczególne osoby, kiedy demonstracja się kończy a tłum zaczyna rozchodzić. Policja ma wówczas za zadanie wyłapać i spisać z dowodu jak najwięcej osób. Jeżeli ktoś był zarejestrowany kamerą podczas działań to jest zabierany na komendę policji na Wilczej.

Dane osób spisanych z dowodu podczas demonstracji oraz dane osób przewiezionych na komisariaty policji trafiają do specjalnej bazy danych przeciwników reżimu. Baza danych prowadzona i zarządzana jest właśnie m.in. przez polityczną Komendę Policji z ulicy Wilczej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. Rekordy uczestników zawierają dane osobowe spisane z dowodu, zdjęcie (jeżeli uczestnik został zarejestrowany kamerą) oraz informacje o demonstracji. W ten sposób policja prowadzi rejestry grup społecznych przeciwstawiających się reżimowi Prawa i Sprawiedliwości. Dzięki temu wiedzą na przykład kto demonstruje w obronie środowisk LGBT lub kto ma zapatrywania skrajnie prawicowe czy lewicowe. Baza danych oparta jest na pomyśle rodem z zachodu Europy, gdzie w ten sposób prowadzi się rejestry ekstremistów islamskich. W Polsce Prawo i Sprawiedliwość rejestruje tak swoich przeciwników. Demonstracje uliczne są idealne do zbierania danych do rejestru. Są one potem wykorzystywane przy inwigilowaniu poszczególnych osób. Mogą być również wykorzystywane chociażby przy zatrudnianiu ludzi na ważniejsze stanowiska w administracji państwowej. Dają po prostu możliwość sprawdzenia czy zatrudniany nie jest krytykiem władzy.

Inwigilowanie i szukanie haków na przeciwników Prawa i Sprawiedliwości

Każde wykroczenie jest dla Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście również okazją do przeprowadzenia rewizji w domu osoby podejrzanej. Przykładem może być sprawa Jednej z aktywistek LGBT, która sprayem namalowała na elewacji budynku Ministerstwa Edukacji Narodowej imiona dzieci, które popełniły samobójstwo w wyniku homofobii. Aktywistka została zarejestrowana kamerą monitoringu. Potem jej dane uzyskano za pomocą kwerendy w bazie danych przeciwników reżimu. Systemy policyjne potrafią porównywać osoby na zdjęciach np. po ubraniach, sylwetce, twarzy. Wystarczyło więc porównanie zdjęć z monitoringu z osobami zarejestrowanymi podczas demonstracji LGBT.

Dane aktywistki zostały ustalone. Zatrzymano ją a jej mieszkanie przeszukano. Na Komendzie Policji na ulicy Wilczej kazano jej się przebierać w ubrania zabrane z jej domu. Nakręcano filmy i robiono zdjęcia. W ten sposób zbierają materiał do porównań dla policyjnego systemu rozpoznawania osób. Potem jeżeli taka osoba zostanie gdzieś sfilmowana podczas demonstracji to system porówna filmy z demonstracji z filmami i zdjęciami w policyjnej bazie danych przeciwników reżimu. Jeżeli rozpozna daną osobę to będzie można ustalić jej dane osobowe.

Zatrzymanej aktywistce zabrano z domu laptop, komputer stacjonarny i smartfon. Policja z Wilczej analizuje takie urządzenia i wie o człowieku wszystko. Przeszukiwanie mieszkań oraz analiza komputerów i smartfonów ma również na celu poszukiwanie potencjalnych haków na daną osobę oraz poszukiwanie powodów do postawienia jej jakichś dodatkowych zarzutów. W zatrzymanych urządzeniach mogą również zainstalować oprogramowania szpiegujące np. trojana Pegasus. Od tego momentu będą mieli dostęp do komórki zawsze i wszędzie. Pegasus pozwala na zdalny dostęp do: zdjęć, nagrań wideo, e-maili, SMS-ów czy kontaktów. Umożliwia nawet: lokalizację, nagrywanie otoczenia audio-wideo, podsłuchiwanie szyfrowanej transmisji oraz odczytywanie zaszyfrowanych wiadomości.

Dajcie im człowieka, a paragraf mu znajdą

Aby móc kogoś efektywnie represjonować należy znaleźć na niego jakiś paragraf. Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście oraz podległy jej Komisariat Policji z ulicy Wilczej wykazują się tutaj sporą wyobraźnią. Działają według słynnej zasady Andrzeja Wyszyńskiego, naszego rodaka będącego prokuratorem generalnym ZSRR: „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”.

W okresie pandemii Covid 19 organizatorzy różnych demonstracji mają więc przykładowo stawiane zarzuty za szerzenie pandemii (art. 165 Kodeksu Karnego). Ponadto zwykłym uczestnikom demonstracji stawiane są często absurdalne zarzuty z art. 226 KK lub 224 par 2 KK, czyli znieważenie i napaść na funkcjonariusza. Takie zarzuty w zasadzie można postawić każdemu kto uczestniczy w demonstracji. Wystarczy że znajdzie się obok policjanta podczas zamieszek. Wystarczy, że policjant go dotknie a on będzie się wyrywał i już podciągają to pod napaść na funkcjonariusza. Podobnie jest z tzw. znieważeniem funkcjonariusza. W tłumie ludzie ogólnie dużo krzyczą niecenzuralnych słów, więc w zasadzie dowolnej osobie można przypisać zniewagę funkcjonariusza.

Wspomniana wcześniej aktywistka LGBT za użycie sprayu na elewacji budynku Ministerstwa Edukacji Narodowej usłyszała z kolei absurdalny zarzut z 108 ust. 1 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami polegający na uszkodzeniu wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami zabytku. Ponadto uznano jej czyn za tzw. występek o charakterze chuligańskim.

Łamanie prawa przez policjantów z politycznej Komendy Rejonowej Policji na ulicy Wilczej

Policjanci z Komendy Rejonowej Warszawa Śródmieście na Wilczej znani są również z wyżywania się na zatrzymanych. Niedawno 4 z nich zostało zatrzymanych za pobicie aresztowanego. Kazali skutemu kajdankami mężczyźnie uklęknąć tyłem i bili go pałką w gołe podeszwy stóp. Wypracowali tą metodę bicia właśnie podczas zatrzymań na Komendzie Policji Wilcza 21. To metoda stosowana przez policjantów do bicia tak żeby nie było śladów. W powyższym przypadku jednak przesadzili i u mężczyzny pojawiły się krwiaki, obrzęk stóp i siniaki. Wtedy się wydało.

Policjanci z Wilczej podejrzewani są również o to, że ochraniają tzw. dzikie eksmisje. Przykładowo Pan Stefan został wyrzucony z mieszkania w Śródmieściu w Warszawie. Został przy tym pobity przez właściciela. Policjanci z Komendy na Wilczej przyjechali i kazali pobitemu, żeby dał właścicielowi czas na ochłonięcie i po kilku dniach spróbował się z nim dogadać. Pan Stefan został dotkliwe pobity ale policjanci z Wilczej nawet nie udzielili mu pomocy i do szpitala odwiózł go kolega. Właściciel kierował groźby karalne wobec Pana Stefana, pobił go do krwi, wyrzucił z wynajmowanego mieszkania naruszając mir domowy oraz zabrał rzeczy i dokumenty. Ale policjanci z Wilczej nie dostrzegli w tym żadnego przestępstwa i kazali pobitemu mężczyźnie dogadać się z właścicielem a więc de facto go przeprosić.

Zatrzymani uczestnicy demonstracji w obronie środowisk LGBT opowiadali o niebywałej agresji i brutalności policjantów z Wilczej. Byli przez nich bici, skuwani w kajdanki nawet gdy nie stawiali oporu, poniewierani na ziemi, obrażani i rozbierani do naga. Podczas zatrzymań policja z Wilczej nie ma na mundurach imienników. Działają więc w niepełnym umundurowaniu, a pomimo to odmawiają okazania legitymacji służbowych. Imienników nie mają bo ich działania podczas pacyfikowania demonstracji są działaniami przestępczymi. Sprzyja im pandemia bo mogą ukryć wizerunek pod maskami nasuniętym pod same oczy i czapkami.

Szykanowanie przez aparat represji wezwaniami na Komendę Rejonową na ulicy Wilczej

W państwie Prawa i Sprawiedliwości bardzo łatwo można podpaść władzy i stać się celem represji politycznych. Represjonowani są nie tylko organizatorzy i uczestnicy demonstracji skierowanych przeciwko władzy. Represjonowani są również Ci, którzy władzę publicznie krytykują na przykład w Internecie. Należę właśnie do tej grupy ludzi. Jestem ciągany na Komendę Policji na Wilczej, gdyż krytykuję w Internecie działania Ministerstwa Sprawiedliwości, głównie w kwestii podtrzymywania stanu kompletnego braku poszanowania dla praw ojcowskich w państwie Prawa i Sprawiedliwości. Prawa ojcowskie w Polsce są kompletnie deptane przez pisowski rząd oraz podległe im: sądownictwo, policję i prokuraturę.

Obecnie ponad 4 miliony dzieci chowa się w izolacji od ojca. System alienacji działa w ten sposób, że po rozwodzie matka dziecka ma pełne przyzwolenie by izolować ojca od własnych dzieci. Odbywa się to przy systemowym wsparciu i pomocy sfeminizowanych i szowinistycznych polskich sądów rodzinnych. Ojcowie tacy jak ja nie godzą się z tym i krytykują system alienacji. Jednocześnie walczymy o kontakty z naszymi dziećmi: wnosimy sprawy, składamy skargi, krytykujemy władze i sądownictwo. Nie podoba się to Zbigniewowi Ziobro i całemu Ministerstwu Sprawiedliwości.

Samotne matki są przez PiS chronione bo łatwo je przekupić dotacjami typu 500+. Dzięki temu stanowią maszynkę do dostarczania głosów wyborczych dla Prawa i Sprawiedliwości oraz ich partii satelickich takich jak Solidarna Polska. Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński postanowili uzależnić samotne matki od dotacji państwowych typu 500+. Dają im też gwarancje represjonowania alimenciarzy. Obecnie ojciec w zamian za alimenty nie dostaje niczego. Ja płacę alimenty i od 3 lat nie widuje własnych dzieci bo była żona alienuje je ode mnie. Krytykuję więc system a w szczególności sądownictwo rodzinne oraz Ministerstwo Sprawiedliwości. W odwecie jestem szykanowany wezwaniami na polityczny Komisariat Policji na ulicy Wilczej w Warszawie. Wszystko pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście.

Komenda Policji na ulicy Wilczej nie stosuje się do rygoru w czasach pandemii Covid 19

Podczas moich przesłuchań na komendzie policji na Wilczej mogę chociażby ocenić stan zabezpieczenia antycovidowego w dobie rozprzestrzeniania się wirusa SARS CoV-2. Z moich obserwacji wynika, że policjanci z Komendy Policji na Wilczej kompletnie nie przestrzegają zaleceń rządu i po prostu przyczyniają się swoim działaniem do rozwoju pandemii.

Komenda Policji na Wilczej
Komenda Policji na Wilczej – wejście do kazamatów reżimu

Zostałem ostatnio wezwany na komendę przy ulicy Wilczej w okresie intensywnej ekspansji koronawirusa. W maleńkiej poczekalni tłum ludzi. Nikt nie sprawdza temperatury ani żadnych innych objawów. Można wejść z kaszlem, mając 40 stopni i żaden policjant nie zareaguje. Dyżurny jest schowany w szklanym akwarium oblepionym poradnikami co zrobić gdy dojdzie do przestępstwa. Po prostu jakby koronawirus tam nie istniał. Pani aspirant, która miała mnie przesłuchiwać wyszła do mnie kompletnie bez żadnej maseczki. Na pytanie: czy nie powinniśmy być w maseczkach? usłyszałem – jak Pan chce może Pan sobie założyć.

Byłem przesłuchiwany w pokoju na ostatnim piętrze. Podróż windą półtora metra na półtora w kilka osób bez żadnych masek, bez niczego. Przesłuchanie również w ciasnym pokoju bez żadnych masek. Na korytarzach mnóstwo ludzi. Do pokoju przesłuchań ciągle ktoś wchodzi. Nikt nie ma maski ani przyłbicy. Kompletne olewanie wszelkich zasad bezpieczeństwa antycovidowego.

Po jakimś czasie zadzwoniłem więc do sekretariatu komendanta jednostki policji z ulicy Wilczej w Warszawie. Chciałem zapytać dlaczego nie stosuje się tam kompletnie żadnych zasad bezpieczeństwa antycovidowego. Pani z sekretariatu nie poprosiła komendanta do telefonu bo niby miał konferencję. Wypytała mnie natomiast dokładnie o sprawę w związku, z którą byłem wzywany oraz o moje dane osobowego. Pan komendant miał niby oddzwonić ale nie oddzwonił. Oddzwonił natomiast oficer dyżurny i próbował mnie zastraszyć w związku z moją sprawą. Wypytywał gdzie aktualnie przebywam i że mogą po mnie podjechać lub zgarnąć mnie z ulicy. Taka była reakcja na moją dociekliwość. Krótko rzecz ujmując postanowili mnie aresztować za to, że śmiem ich pytać o bezpieczeństwo antycovidowe. Pytałem, gdyż mój 80-letni ojciec, którym się opiekuje, jest osobą schorowaną, natomiast zgodnie z art. 165 KK:

§ 1. Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Policja z Komendy Rejonowej na Wilczej nie stosując żadnych zabezpieczeń antycovidowych przyczynia się do szerzenia wirusa SARS CoV-2, co może skutkować śmiercią moją lub osób, z którymi się spotykam.

Śledczy z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście i Komendy Rejonowej Policji na Wilczej popełnili przestępstwo

Moje przesłuchania w Komendzie Policji na ulicy Wilczej związane są z krytycznymi treściami, jakie publikuję na tej stronie Uberkasta.pl Inicjatorem tych przesłuchań jest aktualnie syndyk Prawa i Sprawiedliwości – Marcin Krzemiński. Chodzi o różne niewygodne dla uberkasty artykuły zawarte na tym portalu np. dotyczące afery upadłościowej PiS.

Na stronie Uberkasta.pl opisuję miedzy innymi konkretne przestępstwa ścigane z urzędu. O żadnej z tych spraw nie zawiadamiałem nigdy ani policji, ani prokuratury. Prokurator nadzorujący represje przeciwko mnie oraz policjant prowadzący czynności zapoznali się z artykułami na stronie Uberkasta.pl opisującymi konkretne przestępstwa i jako funkcjonariusze organów ścigania nie podjęli żadnych czynności wyjaśniających w kwestii opisanych tu przestępstw. Nie tylko nie podjęli czynności, ale również działają w kierunku zatarcia śladów tych przestępstw, gdyż szykanami i nękaniem próbują doprowadzić do sytuacji usunięcia strony. Popełniają w ten sposób przestępstwo z art. 304 § 2 Kodeksu Postępowania Karnego, który brzmi:

Instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa.

W tej sytuacji zastanawiam się nad skierowaniem zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do Prokuratury Krajowej. Podobnie sytuacja ma się z syndykiem Marcinem Krzemińskim, który jak wspomniałem jest inicjatorem represjonowania mnie. Syndyk Marcin Krzemiński nie ukrywa, że zna tą stronę. Po zapoznaniu się z treściami zawartymi na stronie powinien zawiadomić o opisanych tu przestępstwach prokuraturę lub policję. Nie zrobił tego i tym samym popełnił przestępstwo z art. 304 § 2 Kodeksu Postępowania Karnego.

Należy również dodać, że prokuratura, policja oraz syndyk Marcin Krzemiński represjonując mnie za krytykę władzy zawartą na tej stronie naruszają prawo również w kontekście art. 225 Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Treść tego artykułu jest umieszczona w stopce tej strony. Treści publikowane na stronie Uberkasta.pl noszą znamiona skargi i jako takie podlegają ochronie. Prokurator, policjant oraz syndyk, jako urzędnicy państwowi, mają obowiązek przeciwdziałania wszelkim przejawom hamowania publikacji treści na tej stronie. Tymczasem w rzeczywistości prowadzą działania nękające i szykanujące mnie za te treści. Powstaje również pytanie – co z wolnością słowa i publikacji? Według najnowszych orzeczeń sądów najwyższych w całej Europie tego typu strony objęte są również prawem prasowym.

Bezprawne zatrzymanie jest przestępstwem (art. 189 KK) a bezpodstawne zarządzenie o zatrzymaniu i doprowadzeniu na komisariat jest nadużyciem uprawnień (art. 231 KK). Jeżeli w którymś momencie dojdzie do bezpodstawnego zatrzymania mnie i doprowadzenia na komisariat to bez względu na długość czasu tego zatrzymania, złożę na konkretnego prokuratora, który wydał zarządzenie, skargę do Prokuratury Krajowej oraz do Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratorów. Jednocześnie złożę zawiadomienie o popełnieniu przez prokuratora przestępstwa z art 189 KK i/lub 231 KK. W ostateczności złożę subsydiarny akt oskarżenia. Będę domagał się również zadośćuczynienia na drodze cywilnej. Wszystko opublikuję na tym portalu podając nazwiska, a Internet nigdy nie zapomina. Ziobro odejdzie a portal będzie istniał dalej!

Udostępnij ten artykuł:
Kategoria: Policja