EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Sędzia Magdalena Goldschneider – koordynator praw człowieka, która co drugiego oskarżonego kieruje do psychiatry

Sędzia Magdalena Goldschneider

IV Wydział Karny Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ

Sędzia Magdalena Goldschneider skazuje oskarżonych na prace społeczne w komercyjnych firmach powiązanych z kastą

[W uzupełnieniu do artykułu] Ministerstwo Sprawiedliwości cofnęło sędzi Magdalenie Goldschneider delegację do Sądu Okręgowego, gdzie była oddelegowana do orzekania. Po ocenie merytorycznej jej orzecznictwa, uznano zapewne, że nie ma wystarczających predyspozycji.

Sędzia Magdalena Goldschneider jest sędzią IV Wydziału Karnego Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ. Jednocześnie pełni funkcję koordynatora ds. współpracy międzynarodowej i praw człowieka w sprawach karnych przy Sądzie Okręgowym Warszawa Praga w Warszawie co w świetle moich doświadczeń procesowych z sędzią Magdaleną Goldschneider jawi się ponurym żartem.

Jestem ojcem dwójki małych synków. W 2016 roku moja była żona nauczycielka ze Szkoły Podstawowej nr. 342 im. Szancera w Warszawie uprowadziła mi synów i odizolowała mnie od kontaktu z nimi. Ze starszym 7-letnim synem nie mogę się spotkać od lipca 2017 roku, a z młodszym 4-letnim synem spotkań nie mam od grudnia 2017 roku. Za utrudnianie moich kontaktów z synami odpowiedzialna jest była żona oraz Sąd Rodzinny Warszawa Praga Północ. Jednocześnie muszę płacić na synów byłej żonie alimenty przekraczające moje możliwości finansowe. Wygórowane alimenty nałożyła na mnie sędzia Małgorzata Sachajczuk Puławska z Sądu Okręgowego Warszawa Praga.

Podejrzany sędzi Magdaleny Goldschneider
Sędzia Magdalena Goldschneider fascynuje się władzą jaką daje sąd karny

Sędzia Magdalena Goldschneider prowadziła moją sprawę o niepłacenie alimentów na dzieci. Sprawa dotyczyła kilku miesięcy, gdy po uprowadzeniu mi dzieci przez byłą żonę, straciłem pracę. Żona odebrała mi dwójkę małych kilkuletnich synów i całkowicie odcięła mnie od kontaktów z nimi. Jednocześnie swoimi działaniami doprowadziła do zwolnienia mnie z pracy. Utraciłem możliwość zarobkowania na pół roku i przez ten czas nie płaciłem alimentów na uprowadzone dzieci. Wtedy żona zawiadomiła policję oraz prokuraturę o przestępstwie niealimentacji i trafiłem w tryby urzędniczej machiny do mielenia alimenciarzy.

Na komisariacie policji Warszawa Białołęka moje przesłuchania prowadziła sierżant sztabowa policjant Aneta Mierzyńska, która od razu poinformowała mnie, że miała problem z alimentami od byłego męża. W takiej sytuacji trudno było o obiektywne podejście. Nie pomogły tłumaczenia o braku pracy czy o uprowadzeniu dzieci. Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ. Wylosowano sędziego ale jakoś tak nagle zachorował i sprawa trafiła do referatu sędzi Magdaleny Goldschneider z IV Wydziału Karnego. Znowu dorwała mnie młodą matka odnoszącą się z wyraźną pogardą do mężczyzn zalegających z alimentami, bez względu na powody takiej sytuacji. Sędzia Magdalena Goldschneider motywowana była nie tylko pogardą do mnie. Podejrzewam, że cała sprawa miała przede wszystkim podłoże korupcyjne.

W Sądzie Rejonowym Warszawa Praga Północ kwitnie potencjalnie korupcyjny proceder skazywania za wszelką cenę oskarżonych za mniejsze przestępstwa na wykonywanie nieodpłatnych prac społecznych w komercyjnych firmach powiązanych z politykami i kastą sądowniczą. Podejrzewam, że dla sędzi Magdaleny Goldschneider skazanie mnie na takie korupcyjne prace antyspołeczne mogło być głównym celem działania.

Sędzia Magdalena Goldschneider koordynator ds. deptania praw człowieka w sprawach karnych

W mojej sprawie prokuratura wnioskowała o umorzenie na czas próby ale sędzia Magdalena Goldschneider nie zgodziła się na to i rozpoczął się upokarzający półroczny proces grilowanie mnie. Odbyło się 8 rozpraw. Cały proces był po prostu farsą. Sędzia Magdalena Goldschneider wyraźnie upajała się władzą jaką daje jej toga sędziowska w sądzie karnym. Rozprawy w rejonowym sądzie karnym nie są nagrywane i rozpoznawane są w składzie jednego sędziego. W związku z tym sędzia Magdalena Goldschneider dosłownie wyżywała się nade mną, podczas gdy ja nie mogłem dosłownie się odezwać.

Sędzia Magdalena Goldschneider przez cały proces od początku wykazywała się stronniczością i nie stosowała w ogóle zasady domniemania niewinności. Zachowywała się jak oskarżyciel, a nie jak sędzia. Wszelkie wątpliwości sędzia Magdalena Goldschneider rozstrzygała na korzyść oskarżenia naruszając elementarne zasady procesu karnego.

Jako oskarżony nie mogłem praktycznie zadać żadnego pytania świadkom bo niemalże wszystkie moje pytania były uznawane przez sędzię Magdalenę Goldschneider „za niewłaściwe” i ekspresyjnie przez nią odrzucane machnięciem ręki. Nie mogłem praktycznie zgłosić żadnego sprzeciwu bo spotykało się to z gwałtownymi groźbami sędzi Magdaleny Goldschneider, że zaraz mnie aresztują, wyprowadzą z sali itp. itd. Sędzia groziła mi w ten sposób nawet za błahe pomyłki np. gdy zapomniałem wstać podczas wypowiedzi lub gdy zamiast zwrotu „Wysoki Sądzie” użyłem przez zapomnienie sformułowania „proszę Pani”. Podczas jednej z rozpraw sędzia Magdalena Goldschneider chwaliła się z wyraźną dumą, że „co drugiego oskarżonego kieruje na badania psychiatryczne”. I taka pani sędzia jest obecnie koordynatorem ds. współpracy międzynarodowej i praw człowieka w sprawach karnych przy Sądzie Okręgowym Warszawa Praga w Warszawie.

Sędzia Magdalena Goldschneider manipuluje dowodami w sprawie karnej

Sędzia Magdalena Goldschneider w toku postępowania uznała za wiarygodne wszystkie dowody dostarczone przez byłą żonę, natomiast odrzuciła lub zignorowała dosłownie każdy dowód dostarczony przeze mnie. O istnieniu części dowodów dowiedziałem się dopiero z uzasadnienia wyroku. Nie miałem szansy się o nich dowiedzieć, gdyż sędzia stosuje dziwne metody pozyskiwania dowodów. Cześć dowodów sędzia Magdalena Goldschneider uzyskała od świadka za pośrednictwem korespondencji mailowej pomiędzy nią a świadkiem. Z treścią tej korespondencji nie zostałem nigdy zapoznany. Nie zostałem również zapoznany z uzyskanymi w ten sposób dowodami i nie miałem szansy się do nich odnieść oraz potwierdzić lub zaprzeczyć ich prawdziwości.

Z moimi pismami procesowymi sędzia Magdalena Goldschneider nie zapoznawała się praktycznie w ogóle. Po prostu ich nie czytała. Przykładowo, na jednej z rozpraw była żona próbowała zawnioskować o odrzucenie jednego z dowodów jakie dołączyłem do pisma procesowego kilka tygodni wcześniej. Niestety sędzia Magdalena Goldschneider nie była w stanie nic postanowić bo nie wiedziała co to za dowód. Sędzia zwróciła się wówczas do mnie z zapytaniem: „A co Pan tam załączył?

Była żona była traktowana przez sędzię Magdalenę Goldschneider jak bidula, której brakuje pieniędzy na bułkę dla dziecka, gdy tymczasem żona zatrudniała w owym czasie do wytaczanych mi spraw sądowych dwie wysokopłatne kancelarie adwokackie: kancelarię adwokacką Jerzego Grycza oraz kancelarię adwokacką Elizy Kuny – feministycznej ekspert prawnej znanej z wielu programów w telewizji TVN. Sędzia Magdalena Goldschneider o tym wiedziała. Mnie w tym czasie nie było stać na żadnego adwokata.

Znęcanie się młodej sędzi Magdaleny Goldschneider nad 78-letnim schorowanym świadkiem

Równie wybiórczo i niesprawiedliwie sędzia Magdalena Goldschneider traktowała zeznania świadków. Zeznania teściowej z wykształceniem podstawowym, sędzia Magdalena Goldschneider uznała za w pełni wiarygodne, natomiast zeznania mojego ojca – pułkownika wojska polskiego i wykładowcy z doktoratem, sędzia Magdalena Goldschneider uznała za kłamliwe bo podobno złożone pod wpływem moich manipulacji.

Mój ojciec to osoba starsza i bardzo schorowana. Miał wtedy 78 lat. Sędzia Magdalena Goldschneider wezwała go na zeznania telefonicznie. Dzień przed rozprawą zadzwoniła do mnie pani z sekretariatu IV Wydziału Karnego Sądu Praga Północ i przekazała polecenie sędzi Magdaleny Goldschneider, że ojciec na drugi dzień ma stawić się na zeznania.

Na początku rozprawy sędzia Magdalena Goldschneider wyprosiła schorowanego tatę na korytarz, gdzie czekał ponad półtorej godziny na zeznania. Sędzia była poinformowana o tym, że ojciec jest osobą schorowaną. Mimo to, kazała schorowanemu, prawie 80-letniemu ojcu czekać na korytarzu sądu karnego w upale przez ponad półtorej godziny na zeznania. Starałem się wyprosić u sędzi Magdaleny Goldschneider zwolnienie taty do domu i przełożenie jego zeznań na inny dzień, jednakże moje prośby zostały przez sędzinę ekspresyjnie odrzucone machnięciem ręki. Sędzia Magdalena Goldschneider ma taki ekspresyjny nawyk oddalania wniosków formalnych oskarżonego składanych podczas rozprawy karnej. W efekcie takiego podejścia, podczas zeznań ojciec miał wyraźne kłopoty z mówieniem. Musiałem przynosić mu wodę bo sędzia Magdalena Goldschneider koniecznie chciała odfajkować jego zeznania jeszcze tego samego dnia. Po rozprawie ojciec skarżył mi się, że nie mógł w zasadzie spokojnie zeznawać bo sędzia Magdalena Goldschneider wywierała na niego presję.

Ogólnie w kwestii czasu sędzia Magdalena Goldschneider ma bardzo luźne podejście. Rano przychodziła na rozprawę spóźniona pół godziny z kawką w ręku i bez togi bo zapewne przeszkadzała jej w niesieniu kawy. Potem trzeba było czekać na korytarzu, aż pani sędzia dopije kawę. Po togę wysyłana była pani protokolant. Rozprawy rozpoczynające się w późniejszych godzinach zwykle były opóźnione o godzinę lub więcej.

Na wszystkie opisane sytuacje mam dowody w postaci nagrań zrobionych telefonem komórkowym podczas rozpraw z sędzią Magdaleną Goldschneider.

Łamanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez koordynatora ds. praw człowieka – sędzię Magdalenę Goldschneider

Mój proces prowadzony przez sędzię Magdalenę Goldschneider był totalnym zaprzeczeniem sprawiedliwego procesu. W tej sytuacji, po wyczerpaniu formalnej odwoławczej ścieżki krajowej, w listopadzie 2018 roku złożyłem w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu skargę przeciwko polskiemu systemowi sądownictwa o łamanie artykułu 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Artykuł 6 Konwencji dotyczy prawa do rzetelnego procesu sądowego. W moim przypadku prawo to zostało dosłownie podeptane przez sędzię Magdalenę Goldschneider.

Ponurą ironią losu jest to, iż sędzia Magdalena Goldschneider pełni obecnie w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga funkcję koordynatora ds. współpracy międzynarodowej i praw człowieka w sprawach karnych. Trzeba być wyjątkowo bezczelnym i obłudnym żeby przy takim podejściu do oskarżonych i świadków zabiegać o taką funkcję.

Sędzia Magdalena Goldschneider ujawnia dane osobowe skazanego w wyroku opublikowanym w internecie

Sędzia Magdalena Goldschneider uznała mnie za winnego i skazała na ograniczenie wolności poprzez wykonywanie nieodpłatnych prac społecznych. Wyrok uznałem za niesprawiedliwy więc zawnioskowałem do sędzi Magdaleny Goldschneider o jego uzasadnienie. Uzasadnienie to zgodnie z prawem powinno być napisane w dwa tygodnie, tymczasem sędzi zajęło to ponad dwa miesiące.

Jak się potem okazało sędzi Magdalenie Goldschneider nie wystarczyło samo skazanie mnie i postanowiła krzywdzić mnie dalej. W swoim tendencyjnym uzasadnieniu wyroku karnego sędzia Magdalena Goldschneider zamieściła mój numer telefonu. Potem wydział sędzi Magdaleny Goldschneider cały wyrok z uzasadnieniem, zawierającym mój numer telefonu, opublikował w Internecie za pośrednictwem systemu Ministerstwa Sprawiedliwości. Wyrok trafił również na jedną z popularnych stron prywatnych. Od tego momentu każdy kto wpisał w wyszukiwarkę internetową mój numer telefonu był odsyłany do mojego wyroku z uzasadnieniem. W efekcie tego, z moim wyrokiem i uzasadnieniem zapoznali się moi znajomi oraz osoby dla których pracowałem. Poniosłem przez to duże straty finansowe oraz osobiste. Dysponentem moich danych osobowych i wyroku jest Sąd Okręgowy Warszawa Praga w Warszawie, jako nadrzędny organ nad Sądem Rejonowym Praga Północ. Jeszcze przed publikacją wyroku, jakby przeczuwając problemy, skierowałem do referenta sprawy w II instancji – sędzi Anity Jarząbek Bocian pismo o braku zgody na publikację wyroku. Mimo tego, wyrok z uzasadnieniem zawierającym mój numer telefonu został w internecie opublikowany.

Numer telefonu został usunięty z wyroku dopiero po moich licznych skargach i ostrzeżeniach o przygotowaniu skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Wyczyszczenie kopii tego wyroku z numerem telefonu ze wszystkich serwerów wyszukiwarki Google zajęło mi wiele czasu. Nawet po roku czasu niektóre z serwerów Google publikowały ten numer telefonu w wyroku. Ujawnienie mojego wyroku z numerem telefonu było kolejnym, bardzo dotkliwym, etapem niszczenia mnie przez ludzi kasty. Niszczą mnie tak totalnie od kilku lat.

Skazanie na prace społeczne w firmie zajmującej się nielegalną działalnością i oszustwami

W wyniku opisanego pseudo procesu karnego zostałem skazany przez sędzię Magdalenę Goldschneider na karę 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne. Nigdy wcześniej nie byłem karany. Podczas procesu złożyłem obszerne zeznania. Nawet prokurator, jako oskarżyciel, wnioskował o umorzenie. Wydawało się, że sprawa kwalifikuje się do umorzenia na okres próby ale zostałem jednak na siłę skazany na pół roku prac społecznych. Podejrzewam, że takie usilne skazanie mnie przez sędzię Magdalenę Goldschneider miało podłoże korupcyjne i było związane z procederem wykorzystywania osób skazanych jako darmowych pracowników w podejrzanych firmach powiązanych z kastą Pragi Północ.

Prace społeczne osób skazanych powinny być wykonywane dla dobra publicznego, tymczasem III Zespół Kuratorskiej Służby Sądowej Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ skierował mnie do odpracowania kary do oskarżanej o liczne oszustwa firmy Bizoon z Legionowa. Miałem tam świadczyć nielegalne usługi taksówkowe dla firm Uber oraz Taxify i to na własnym samochodzie w godzinach mojej dotychczasowej pracy! Krótko rzecz ujmując miałem zrezygnować z dotychczasowej pracy i poświęcić siebie oraz swój samochód dla pożytku kasty. Co ciekawe w ten sam sposób miałem pracować również po odpracowaniu kary. Pewnie wtedy dostawałbym już jakieś wynagrodzenie ale i tak część moich zarobków trafiałaby do firmy Bizoon i całej reszty. Nikt nawet nie wspominał o tym co będzie gdy Policja mnie złapie i wlepi mi za takie nielegalne przewozy karę od 8 do 12 tysięcy złotych oraz wszczęte zostanie postępowanie karno skarbowe Nikogo oczywiście nie obchodziło też to jak zarobię na alimenty pracując za darmo w godzinach normalnej pracy.

Już podczas rozmowy kwalifikacyjnej w III Zespole Kuratorskiej Służby Sądowej do spraw karnych Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ byłem wypytywany o prawo jazdy oraz o to jaki jest mój status finansowy. Wnioskować z tego można, że w sądzie doskonale wiedziano w jakim charakterze będę nieodpłatnie pracował. Nielegalne przewozy taksówkowe to tylko część podejrzanej aktywności firmy Bizoon. W legionowskiej prasie szeroko opisywane są jej powiązania polityczne i liczne oskarżenia o oszustwa. Do takiej właśnie firmy, w ramach resocjalizacji i odpracowania kary, skierował mnie Sąd Rejonowy Warszawa Praga Północ.

Przeczytaj również:

Udostępnij ten artykuł: