EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Sędzia Magdalena Władzińska – korupcjogenny system sądownictwa rodzinnego Pragi Północ

Udostępnij ten artykuł w social mediach:

Sędzia Magdalena Władzińska

IV Wydział Cywilny Odwoławczy Sądu Okręgowego Warszawa Praga

Sędzia Magdalena Władzińska czyli przedstawiciel uberkasty z IV Wydziału Cywilnego Odwoławczego.

Sędzia Magdalena Władzińska z IV Wydziału Cywilnego Odwoławczego Sądu Okręgowego Warszawa Praga Północ lubi przeglądać sobie galerie zdjęć w telefonach komórkowych męskiej strony procesu. Niski jest poziom etyczny i merytoryczny polskiego sądownictwa rodzinnego. Jakby tego było mało wszystko jest zorganizowane na Pradze Północ w sposób niesamowicie korupcjogenny.

Polska to ogólnie kraj na poziomie organizacyjnym krajów Ameryki Łacińskiej. Ameryka Łacińska to część świata, gdzie niby formalnie wszystko jest poukładane i uregulowane, tak jak w krajach północy, ale w rzeczywistości ich instytucje prawne to zwykła fasada a wszystkim rządzi korupcja i układy. W Europie takim krajem, jak kraje Ameryki Łacińskiej, jest Polska. Niby z grubsza wszystkie regulacje mamy przepisane, podyktowane z ustawodawstwa Europy Zachodniej ale w rzeczywistości polskim systemem prawnym rządzi układ i korupcja. Polska jest chorym pacjentem Europy, który wymaga ciągłej opieki. Gdyby Unia Europejska bezmyślnie nie pompowała w Polskę gigantycznych miliardów euro to bylibyśmy krajem nędzy i rozpaczy, a tak to silne gospodarki unijne finansują ten polski bajzel i jakoś to się kręci.

Magdalena Władzińska
Sędzia Magdalena Władzińska (V Wydział Rodzinny + IV Wydział Odwoławczy)

Za organizację i porządek w naszym kraju odpowiada zupełnie nadzwyczajna kasta, czyli uberkasta. Uważają siebie za herrenrasse (rasę panów), a całą resztę za untermensch (gorszy sort). Uberkasta się sama wybiera i sama się kontroluje. Sędzią zostaje się po błękitnym kolorze krwi, czyli dziedzicznie po mamusi lub tatusiu z uberkasty. Miejscówki (stanowiska) w kastach są dziedziczone. Oczywiście jest sporo sędziów o wysokim poziomie merytorycznym czy moralnym ale obok nich mamy całe rzesze miernot, które patrzą tylko jak się szybko dorobić i skoczyć wyżej, bo im wyżej tym większa kasiora.

Korupcjogenna organizacja wydziału sędzi Magdaleny Władzińskiej w kwestiach rodzinnych

Korupcja to wykorzystywanie układów, znajomości towarzyskich czy zawodowych do załatwiania osobistych interesów. Najczęściej przejawia się to przyjmowaniem korzyści majątkowych np. łapówek w zamian za korzystny wyrok lub postanowienie. Według Premiera Morawieckiego korupcja trawi polski system sądowniczy. Podobne zdanie o polskim sądownictwie ma również międzynarodowa organizacja antykorupcyjna Transparency International. Fakt, iż polski wymiar sprawiedliwości przeżarty jest korupcją jest bezsporny.

Jako człowiek, który miał kilkadziesiąt spraw sądowych w pełni podzielam spostrzeżenia premiera i Transparency International. Znam działanie wielu wydziałów sądowych. Niektóre z tych wydziałów są wręcz jakby zorganizowane pod potencjalną korupcję. Dobrym tego typu przykładem jest organizacja orzekania w kwestiach rodzinnych w IV Wydziale Cywilnym Odwoławczym Sądu Okręgowego Warszawa Praga.

Idealna sytuacja do przepchnięcia sprzedanego wyroku jest wtedy, gdy wiadomo, że sprawa trafi w I oraz II instancji do konkretnego sędziego z korupcyjnego układu. Przeszkodę w tym stanowi wprowadzona niedawno procedura losowego przydzielania sędziego do sprawy. Utrudnia ona ustawienie sprawy, bo nie wiadomo jaki sędzia zostanie wylosowany. Większość sędziów jest uczciwa, więc jeżeli sprawa zostanie wylosowana do tego „uczciwego”, no to wszystko się posypie. W tym kontekście bardzo niepokoją rozwiązania stosowane przez IV Wydział Cywilny Odwoławczy Sądu Okręgowego Warszawa Praga w sprawach rodzinnych. W zakresie spraw rodzinnych wszystko jest tam wręcz idealnie zorganizowane pod potencjalną korupcję.

Korupcja w sprawach rodzinnych, czyli studium hipotetycznego przypadku na Pradze Północ

Poniżej przedstawiam hipotetyczny przypadek korupcyjny jakiemu sprzyja organizacja systemu orzekania w sprawach rodzinnych na Pradze Północ. Proszę tego nie traktować jako instrukcję postępowania, gdyż korupcja to rak toczący polskie sądownictwo i nie wolno tego finansować. Ja płacić uberkaście nie mam zamiaru nigdy, nigdzie i za nic. Jeżeli macie mocne dowody na korupcję to zgłoście to gdzie się da, a na pewno do dziennikarzy. Oto hipotetyczny przypadek pokazujący jak to może działać:

Załóżmy, że chcemy założyć sprawę z kodeksu rodzinnego i dodatkowo „dokupić” sobie korzystny wyrok w tej sprawie na Pradze Północ. W tym rejonie Warszawy sprawy rodzinne rozpatruje V Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Północ. W sprawach rodzinnych jest tam tzw. rejonizacja co oznacza że cały rejon podzielony jest na sektory, do których raz na siedem lat przydzielany jest sędzia. Potem sędzia ten ma 7-letni monopol na orzekanie w swoim rejonie. Z góry wiadomo więc do jakiego sędziego trafi każda sprawa.

W innych wydziałach sądowych sędzia jest do sprawy losowany, ale w wydziale rodzinnym konkretny sektor dzielnicy robi zawsze ta sama sędzina. Wystarczy zadzwonić do sekretariatu V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich i dowiedzieć się, która sędzina robi nasz rejon. Teraz musimy znaleźć prawników specjalizujących się w sprawach rodzinnych na Pradze Północ. Kontaktujemy się z nimi po kolei i podpytujemy o to czy prowadzili już sprawy, w których orzekała sędzina mająca monopol na nasz rejon. Wybieramy tego prawnika, która ma największą wiedzę o naszej sędzi. Zwykle też adwokaci sami dają nam do zrozumienia, czy mają „dojście”, czy też nie. W ten sposób znajdujemy „dojście” do naszej sędziny. Jeżeli sędzina naszego rejonu jest skorumpowana to mamy już sprawę załatwioną. W polskim systemie sądowniczym adwokaci w zasadzie głównie pełnią rolę pośredników pomiędzy sędzią a klientem.

Na marginesie dodam, że polska uberkasta ma również sposoby na ominięcie tzw. losowania sędziego. Przykładowo w sprawach karnych robi się to w ten sposób, że wyznacza się pierwszą rozprawę w dniu, w którym dyżur pełni sędzia z potencjalnego układu. Potem wystarczy, że w dniu rozprawy wylosowany sędzia zachoruje i sprawa trafia do referatu sędziego z dyżuru. Według takiego schematu moją sprawę o zaleganie z alimentami przejęła sędzia Magdalena Goldschneider. Potem wysłano mnie do odpracowania kary poprzez świadczenie zabronionej polskim prawem, karalnej, nielegalnej pracy.

Sędzia Magdalena Władzińska reprezentant V Wydziału Rodzinnego Pragi Północ w IV Wydziale Odwoławczym

Po przepchnięciu „zakupionego” wyroku przez I instancję druga strona oczywiście go zaskarża do wyższej instancji, ale w sprawach rodzinnych na Pradze Północ wszystko jest zorganizowane idealnie pod korupcję (może przypadkowo, a może nie). Wszystkie sprawy zażaleniowe czy apelacyjne w wyższej instancji rozpatruje IV Wydział Cywilny Odwoławczy Sądu Okręgowego Warszawa Praga. Przewodniczącą tego wydziału jest sędzia Iwona Wróblewska Pokora. W IV Wydziale Cywilny Odwoławczym orzeka 12 sędziów ale zrobiono tam taki fajny myk, że przyjęto sobie, że do spraw rodzinnych losowanie jest przeprowadzane tylko i wyłącznie wśród tej samej dwójki sędzin: Magdaleny Władzińskiej i Iwony Podsiadłej. Podstawą takiej ustawki ma być podobno fakt, iż reszta sędziów nie ma pojęcia o kwestiach rodzinnych?!

O tym, że w IV Wydziale Cywilnym Odwoławczym z losowania jest wykluczanych pozostałych 10 sędziów wydziału wiem bezpośrednio ze źródła, czyli z korespondencji mailowej jaką prowadziłem z sekretariatem wydziału. Po prostu w korespondencji mailowej z sekretariatem wydziału na moje pytanie o metodę przydziału spraw rodzinnych odpowiedziano następująco: „w IV Wydziale Cywilnym Odwoławczym na dzień dzisiejszy w sprawach stricte rodzinnych orzeka 2 sędziów.” W efekcie mamy losowanie sędziego referenta zawsze wśród tej samej dwójki.

Mało tego. Sędzia Magdaleny Władzińska to była wieloletnia wiceprzewodnicząca wydziału, na który teraz rozpatruje wszelkie apelacje, zażalenia, skargi na przewlekłość etc. To była wiceprzewodnicząca właśnie V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Północ. Taka sytuacja stwarza wręcz idealne podłoże do korupcji, gdyż w praktyce w kwestiach rodzinnych wydziały obu instancji, poprzez sędzię Magdalenę Władzińską tworzą jedność. Krótko rzecz ujmując każda skarga, zażalenie czy apelacja dotycząca V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich zostanie uwalona przez przedstawicielkę tego wydziału w sądzie odwoławczym. W moich sprawach jest tak za każdym razem, bez względu na to jak słuszne są moje odwołania czy skargi. Po prostu sędzia Magdalena Władzińska działa jak automat i jestem przekonany, że nie czyta nawet akt, tylko ogranicza się do przeczytania uzasadnienia wyroku koleżanki z V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego Warszawy Pragi Północ. Potem sędzia Magdalena Władzińska uzasadnia swój wyrok streszczeniem wyroku I instancji.

W sprawach rodzinnych można wylosować każdego sędziego ale pod warunkiem, że będzie się nazywał sędzia Magdalena Władzińska.

W moim przypadku statystyki są następujące. Na 8 ostatnich spraw zaskarżających działania, postanowienia czy wyroki V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich, jakie trafiły do IV Wydziału Cywilnego Odwoławczego, aż 6 razy sprawy lądowały w referacie sędzi Magdaleny Władzińskiej. Tylko w dwóch, mało istotnych, sprawach było inaczej. Według moich doświadczeń mogę wysnuć tezę, że prawo do odwołania w przypadku spraw rodzinnych na Pradze Północ po prostu nie istnieje. To tak jakby składać odwołanie od postanowienia V Wydziału Rodzinnego do tego samego V Wydziału Rodzinnego. Kpina!

Oczywiście moje dywagacje o potencjalnej korupcji są 😉 hipotetyczne i nie mam konkretnych dowodów na branie w łapę przez oba wydziały lub ich sędziów ale jest to wszystko zorganizowane ewidentnie w sposób korupcjogenny. W moich sprawach rodzinnych zapadają tak absurdalne wyroki, że podejrzenia nasuwają się same.

Należy dodać, że sędzia Magdalena Władzińska jest osobą dosyć młodą, a jest już osobą bardzo majętną. Posiada na własność nowy dom jednorodzinny o powierzchni ponad 220 m2, działkę o powierzchni 618 m2, lokal użytkowy o powierzchni 172 m2 w atrakcyjnym miejscu wart ponad pół miliona złotych, nowy samochód, spore oszczędności. Zdecydowana większość sędziów w jej wieku nie dorobiła się nawet jednej dziesiątej tego wszystkiego.

Lepiej w sprawach rodzinnych trzymać się z dala od sędzi Magdaleny Władzińskiej i IV Wydziału Odwoławczego Pragi

Z początku przeciwstawiałem się powyższemu układaniu spraw w IV Wydziale Cywilnym Odwoławczym Sądu Okręgowego Warszawa Praga gdyż miałem informacje o tym, iż sędzia Magdalena Władzińska ma monopol na orzekanie w sprawach V Wydziału Rodzinnego, którego przez wiele lat była zastępcą przewodniczącej. Dwa razy złożem w tej kwestii wnioski o zmianę sędziego przewodniczącego powołując się na kanon prawa – starorzymską zasadę nemo iudex in causa sua (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie). Zasada ta jest wpisana do polskich regulacji prawa cywilnego, karnego i administracyjnego. Oczywiście uberkasta, w postaci tzw. „innego składu”, a więc koleżanek sędzi Magdaleny Władzińskiej z tego samego wydziału, pokazywała mi w odpowiedzi, kolokwialnie rzecz ujmując – środkowy palec i wszystko oddalała.

Z czasem wnioski o odwołanie sędzi Magdaleny Władzińskiej przestałem składać bo dodatkowo okazało się, że przewodnicząca IV Wydziału Cywilnego Odwoławczego Iwona Wróblewska Pokora odkryła w tym doskonały powód do przewlekania spraw, a i tak na końcu wszystko lądowało w koszu na śmieci.

Nie ma sensu bawić się w próby odwoływania sędzi Magdaleny Władzińskiej i trzeba się po prostu pogodzić z tym, że wszystkim rozprawom dotyczącym V Wydziału Rodzinnego przewodniczyć będzie jego niedawna wiceszefowa. Z moich doświadczeń wynika, że sędzia Magdalena Władzińska „losuje się” we wszystkich istotnych sprawach wnoszonych przeciwko postanowieniom swojego V Wydziału Rodzinnego Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ i jest nieodwoływalna. Jeżeli czasami, tak dla picu, nie „wylosuje się” na przewodniczącą składu to i tak będzie przecież w składzie orzekającym. W II instancji składy są trzyosobowe a w IV Wydziale Cywilnym Odwoławczym Sądu Okręgowego Warszawa Praga oficjalnie tylko dwie sędziny przeczytały Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy.

Mam ogólnie radę dla wszystkich mężczyzn, którzy to czytają i są w podobnej jak ja sytuacji. W kwestiach rodzinnych traktujcie IV Wydział Cywilny Odwoławczy Sądu Okręgowego Warszawa Praga Północ jak Czarnobylską Strefę Wykluczenia. Tam się ze sprawami rodzinnymi nie włazi. Trzymajcie swoje sprawy rodzinne od nich z daleka. Sędzia Magdalena Władzińska podtrzyma w całości wszystkie postanowienia swoich wieloletnich koleżanek z V Wydziału Rodzinnego Pragi Północ. Wszystkie wasze ojcowskie postulaty wam uwali z kpiącym uśmiechem na twarzy, jak mnie. Główny problem w tym, że zanim uwali, to przez rok albo więcej, potrzyma wam sprawę w rodzinnej zamrażarce IV Wydziału Cywilnego Pragi Północ.

Sędzia Magdalena Władzińska to bezmyślny automat do uwalania spraw na swoje koleżanki

Moja ostatnia sprawa, w której miałem nieprzyjemność (jak zawsze) „wylosować” sędzię Magdalenę Władzińską, dotyczyła moich kontaktów z synami, których realizację utrudnia mi od lat ich matka oraz polskie szowinistyczne sądownictwo rodzinne. Sprawa była przewlekana latami przez V Wydział Rodzinny Pragi Północ oraz jego filię IV Wydział Cywilny Odwoławczy Sądu Okręgowego. Przez ten czas nie miałem i dalej nie mam kontaktu z synami.

Moje dzieci nie mają ojca od lat i w zasadzie trzeba nie mieć mózgu by nie dostrzegać, że sytuacja wymaga jakiejś zmiany. W V Wydziale Rodzinnym i Nieletnich sprawę o zmianę moich kontaktów z dziećmi uwaliła obecna zastępczyni przewodniczącej V Wydziału Rodzinnego sędzia Magdalena Mikłas. Po uwaleniu Mikłas miesiącami uporczywie przewlekała przekazanie sprawy wraz z apelacją, do wyższej instancji . Po kilku skargach w końcu sprawa wylądowała w filii V Wydziału Rodzinnego, a więc w IV Wydziale Cywilnym Odwoławczym. I tu jak zawsze wylosowali mi do tego delegata V Wydziału Rodzinnego Pragi Północ, czyli sędzię Magdalenę Władzińską. Władzińska sprawę wzięła i przewlekała, przewlekała, przewlekała…

I tak sędzia Magdalena Władzińska przewlekała by sprawę dalej, aż dowiedziała się, że planuje napisać ten artykuł (moją stronę wszyscy w sądach znają). Wtedy nagle w trybie pilnym wyznaczyła rozprawę i wszystko elegancko uwaliła tzn. niczego nie zmieniła w moich formach kontaktów z dziećmi. Oprócz sędzi Magdaleny Władzińskiej, w składzie orzekającym znajdowały się: sędzia Ewa Kukiełka Próchnicka i sędzia Anna Wrembel Woźniak. Po tym pseudowyroku dalej moje kontakty z dziećmi nie będą realizowane w wyniku utrudniania przez ich matkę i polskie sądownictwo rodzinne.

Sędzia Magdalena Władzińska wstydzi się swojego wizerunku, jako sędziego Rzeczypospolitej Polskiej

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych art. 81 zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Przykładowo każdy człowiek może zrobić zdjęcie policjanta, gdy ten wykonuje swoje obowiązki służbowe lub prezydenta, gdy ten przemawia na uroczystościach państwowych lub posła gdy ten przemawia z mównicy sejmowej etc. Nikt nie musi urzędnika państwowego przy tym prosić o zgodę. Jak ktoś nie chce prezentować się publicznie to wystarczy zrezygnować z pełnienia funkcji publicznych. Każdy więc może zrobić zdjęcie sędziny sądu powszechnego gdy ta orzeka w imieniu majestatu Państwa Polskiego na rozprawie jawnej.

Niestety sędzia Magdalena Władzińska wstydzi się upublicznienia swojego wizerunku jako sędziego Rzeczypospolitej Polskiej, gdy znajduje się pod godłem państwowym, w todze, z nałożonym łańcuchem z wizerunkiem orła. Na zakończenie mojej ostatniej rozprawy z sędzią Magdaleną Władzińską, jako przewodniczącą składu orzekającego, wstałem i z zaszczytem zrobiłem zdjęcie sędzi Magdalenie Władzińskiej i reszcie składu sędziowskiego, a więc sędzi Ewie Kukiełka Próchnickiej i sędzi Annie Wrembel Woźniak. Jakież było moje zdziwienie gdy w sekundę po zrobieniu owego zdjęcia usłyszałem paniczne szepty składu sędziowskiego cyt. „on robi zdjęcie, on robi zdjęcie„. A potem rozległ się straszny wrzask sędzi Magdaleny Władzińskiej: cyt. „Czy Panu ktoś pozwolił robić zdjęcie? Czy Panu ktoś pozwolił robić zdjęcie? Ale czy Panu ktoś pozwolił robić zdjęcie?„. Następnie sędzia Magdalena Władzińska, reprezentująca sobą majestat sądu, agresywnym głosem rozkazała mi przynieść mój własny telefon i okazać galerię moich własnych prywatnych zdjęć. Sędzia Sądu Okręgowego Magdalena Władzińska postanowiła wziąć sobie mój prywatny telefon, przejrzeć tam moje prywatne zdjęcia i skasować co jej się tam żywnie skasować podoba. Totalna kompromitacja sędziego! Zapytałem sędzię Magdalenę Władzińską o podstawę prawną jej żądań ale oczywiście nie podała żadnej podstawy prawnej bo takiej w demokratycznym kraju nie ma i być nie może. Pani sędzia Magdalena Władzińska próbowała mnie w dalszej kolejności zastraszyć ostentacyjnym wpisaniem do protokołu z rozprawy informacji o tym, że robiłem zdjęcia majestatowi Państwa, który w danym momencie sędzia Magdalena Władzińska sobą reprezentowała. Żałosne i żenujące Pani sędzio!

Ja nie dałem się zastraszyć. Wykadrowane zdjęcie Pani sędzi jest widoczne w tym artykule. Trochę niewyraźne bo strony są teraz oddzielone od majestatu sędziowskiego pancerną szybą, tak aby nie opluły (chcąc lub nie chcąc) miłościwego sądu potencjalnym koronawirusem. Telefonu sędzi Magdalenie Władzińskiej do ręki nie dałem, niczego nie okazałem i niczego nie skasowałem a na dodatek wszystko nagrałem jeszcze telefonem komórkowy (w formacie audio). Na początku rozprawy Pani sędzia Magdalena Władzińska poinformowała strony, że rozprawa nie będzie rejestrowana przez nagrywające systemy sądowe i że z rozprawy nie zostanie zarejestrowany ani obraz ani dźwięk. Pani sędzia Magdalena Władzińska nie uzasadniła przy tym dlaczego rozprawa nie będzie nagrywana. Nie i już! To trochę dziwne zachowanie w najnowocześniejszym i najbardziej zinformatyzowanym budynku sądowym w Polsce, ale widocznie jawność sędzi Magdalenie Władzińskiej nie służy. Gdzieś czytałem, że najpowszechniejszą metodą omijania przez sędziów obowiązku rejestrowania ich wybryków na sali sądowej jest powoływanie się na awarię techniczną. Tego czy awaria sprzętu rzeczywiście była, czy też nie, nikt nie jest potem w stanie sprawdzić. Ja natomiast jestem zawsze przygotowany na myki nadzwyczajnej kasty więc w zaistniałej sytuacji byłem zmuszony na podstawie art. 9 (1) KPC całą rozprawę nagrać swoim telefonem komórkowym w formacie audio. Całą dyskusję, podczas której sędzia Magdalena Władzińska próbowała mnie zastraszyć, bym oddał jej swój telefon celem przeglądania i kasowania moich prywatnych plików, posiadam zarejestrowaną w formacie audio.

W efekcie utrudniania moich kontaktów z synami przez sąd oraz matkę właścicielkę:
Ze starszym 9-letnim synem nie mam kontaktu od 2017-07-30, a więc 1 752 dni (57 miesięcy)
Z młodszym 7-letnim synem nie mam kontaktu od 2017-12-02, a więc 1 627 dni (53 miesięcy)

Udostępnij ten artykuł w social mediach: