EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Marcin Romanowski z katolickiej sekty Opus Dei – duchowy opiekun Ministerstwa Sprawiedliwości w randze wiceministra

Udostępnij ten artykuł w social mediach:

Marcin Romanowski

Wiceminister Sprawiedliwości
Numerariusz sekty Opus Dei

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski w katolickiej sekcie

Odpowiedzialny za kształt polityki rodzinnej w Polsce wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski jest członkiem niebezpiecznej sekty Opus Dei. To archaiczna katolicka organizacja. Znana jest chociażby z książki „Kod Leonardo Da Vinci” Dana Browna oraz z ekranizacji tej książki. Organizacja działa w kilkudziesięciu krajach świata i w wielu z nich udokumentowane są liczne świadectwa patologii Opus Dei. Członkowie Opus Dei zwani numerariuszami żyją w celibacie i codziennie stosują drastyczne formy bolesnych umartwień cielesnych np. noszenie na udzie kolczastego łańcucha lub biczowanie się do krwi konopnym sznurem. I właśnie takim numerariuszem Opus Dei jest wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. Ten człowiek  jest przy tym odpowiedzialny za Fundusz Sprawiedliwości oraz za kierunki zmian legislacyjnych w zakresie prawa rodzinnego.

Opus Dei – ortodoksyjna i archaiczna organizacja katolicka

Opus Dei (łac. Dzieło Boże) to tzw. prałatura personalna, a więc organizacja powstała w Kościele Katolickim do prowadzenia działalności duszpasterskiej i misyjnej. Działa na całym świecie, w tym również w Polsce, gdzie posiada 14 ośrodków. Została założona w Hiszpanii na początku XX wieku przez Josemarię Escrivę de Balaguer. Założyciel organizacji w przeciągu swojego życia wielokrotnie zmieniał nazwisko, jednak najbardziej znany jest właśnie jako Josemaria Escriva de Balaguer. Pod tymi personaliami został również po śmierci w 1975 roku pochowany.

Marcin Romanowski
Wiceminister Sprawiedliwości i numerariusz Opus Dei – Marcin Romanowski

Oficjalnym celem Opus Dei jest „szerzenie w społeczeństwie głębokiej świadomości powszechnego powołania do świętości i apostolstwa poprzez pracę zawodową, wykonywaną z wolnością i osobistą odpowiedzialnością„. Kierownictwo Opus Dei stanowią wyświęceni księża, którzy sprawują ścisły nadzór nad świeckimi członkami organizacji. Na czele organizacji stoi ksiądz prałat. Świeccy członkowie na co dzień pracują i zarabiają pieniądze dla Opus Dei. Każdy z członków ma rozpisany plan dnia i większość czasu po pracy poświęca na rozmaite praktyki religijne takie jak msza, modlitwa, różaniec, zadawanie sobie kar cielesnych, spowiedź, czytanie dzieł Escrivy lub inne rytuały Opus Dei.

Opus Dei powszechnie znana jest chociażby ze słynnej zekranizowanej książki Dana Browna – „Kod Leonarda da Vinci”. Organizacja przedstawiona jest tam jako sekta psychopatycznych fanatyków religijnych skupionych wokół idei jej założyciela Josemaríi Escrivy. Dan Brown przy pisaniu książki opierał się na kilkunastu publikacjach poświęconych Opus Dei oraz na wywiadach z jej członkami. Można więc uznać, że Opus Dei przedstawiona została w książce rzetelnie i zgodnie z faktami.

Agresywne werbowanie nowych członków do Opus Dei

Warunkiem podstawowym działania każdej organizacji o znamionach sekty jest werbunek jak największej liczby wyznawców gotowych do poświęcenia swego życia i majątku dla dobra organizacji. W Opus Dei proceder werbowania kolejnych członków jest bardzo agresywny i bezwzględny. Wewnątrz organizacji tworzone są specjalne zespoły rekrutacyjne. Ich członkowie infiltrują różne środowiska w poszukiwaniu kolejnych kandydatów na członków organizacji. Chodzi przede wszystkim o osoby z bogatych rodzin lub o osoby dobrze rokujące na przyszłość.

Jeżeli zespół Opus Dei upatrzy sobie już kandydata na członka to zrobi wiele by go zwerbować. Taki człowiek jest dosłownie osaczany. Zaczyna się od totalnej inwigilacji kandydata. Jest potajemnie obserwowany, a jego tryb życia poddawany szczegółowej analizie. W ten sposób ustalane są fakty mogące posłużyć do werbunku kandydata. Jeżeli przykładowo jest miłośnikiem wędkowania, to można zaprosić go na wspólny wyjazd na ryby i tam spróbować go zwerbować. Kandydat jest zapraszany na różne spotkania Opus Dei, gdzie otacza się go wyjątkową atencją.

Zespołu rekrutacyjne Opus Dei codziennie analizują konkretnych kandydatów, których próbują zwerbować. Omawiają postępy i zastanawiają się nad ewentualną modyfikacją strategii werbowania. Każdy członek organizacji musi meldować postępy w rekrutacji swoim kierownikom duchowym.

Kiedy kandydat zaprzyjaźni się z członkami Opus Dei, organizacja stara się odsunąć go od dawnych przyjaciół, a nawet rodziny. Mają ich zastąpić członkowie Opus Dei. Gdy kandydat jest już gotowy otrzymuje propozycję wejścia do organizacji i stania się jej członkiem. Odradza się przy tym konsultowanie kwestii członkostwa z rodzicami, których przedstawia się jako osoby nieznające prawdy. Wahający się kandydaci na członków Opus Dei poddawani są ogromnej presji. Wykorzystuje się przy tym socjotechniki udoskonalane latami przez członków organizacji. Wmawia się wahającym, że jeżeli powiedzą „nie” to pozostaną na drodze zła i nigdy nie dostąpią bożej łaski. Ich życie stanie się pełne nieszczęść, a na końcu czeka ich wieczne potępienie. Na młodym niedoświadczonym człowieku, który szuka akceptacji i własnej drogi życiowej, takie słowa robią ogromne wrażenie. Tak właśnie werbowana jest nawet kilkunastoletnia młodzież.

Opus Dei zaleca kandydatom oraz członkom aby jak najdłużej ukrywali przed rodziną swoje relacje z Opus Dei. Zaleca się mieszkanie z dala od rodziców, na przykład w internatach, tak aby rodzice jak najdłużej pozostawali w nieświadomości. Opus Dei pragnie jak najdłużej zachowywać pełną kontrolę nad duszą i umysłem swoich członków.

Każdy członek Opus Dei jest ścisłe kontrolowany przez swoich przewodników duchowych. Każdy też jest zobowiązany do wypełniania specjalnego formularza statystyk, obejmującego liczby odbytych wizyt apostolskich, medytacji Opus Dei z kandydatami, rekolekcji Opus Dei, spowiedzi u księdza Opus Dei. W Opus Dei nie ma prywatności. Kierownictwo organizacji kontroluje swoich członków na każdym kroku. Każdy czyn i każdy krok musi być poświęcony Opus Dei. Członkostwo w Opus Dei wiąże się z ogromnymi wyrzeczeniami oraz obowiązkami. Aby nie zniechęcać kandydatów, Opus Dei nie ujawnia wszystkiego od razu. W obowiązki i wyrzeczenia wdraża swoich członków powoli.

Przygotowywanie do członkostwa w Opus Dei na etapie edukacji przedszkolnej i szkolnej

Szczególnie gorliwie Opus Dei stara się werbować młodych ludzi, często nieletnich. Zarówno na świecie, jak i w Polsce Opus Dei poprzez specjalnie powołane spółki i stowarzyszenia, prowadzi własne przedszkola, szkoły i uczelnie. Starają się już od przedszkola wychowywać młodych ludzi na swoich członków. Celem jest również wykształcenie elity, która dzięki wzajemnemu wsparciu opanuje na ile to możliwe istotne urzędy państwowe. Każdy członek Opus Dei, który trafi na wysokie stanowisko i będzie miał wpływ na proces zatrudniania powinien promować innych członków Opus Dei. W ten sposób tworzy się siatka powiazań na najwyższych szczytach władzy i biznesu. Marzeniem hierarchów Opus Dei jest przejęcie władzy w każdym kraju, w którym działa.

Szkoły czy przedszkola powiązane z Opus Dei są placówkami otwartymi. Każdy może tam zapisać swoje dziecko ale preferowane są dzieci członków Opus Dei oraz dzieci pochodzące z elit społecznych. Takie placówki nie są oficjalnie firmowane przez Opus Dei. Działają pod tzw. „duchową opieką”. Nadzorują je specjalne stowarzyszenia i spółki powołane przez Opus Dei.

Werbunek członków Opus Dei prowadzony jest również na uczelniach i w szkołach niezależnych np. w placówkach publicznych. Opus Dei organizuje tam specjalne grupy wyznaniowe, które często skrywają swoje powiazania z Opus Dei. Zadaniem tych grup jest w zasadzie tylko i wyłącznie werbowanie kandydatów na członków Opus Dei. W ramach grupy organizowane są wspólne wyjazdy, na przykład do Rzymu, gdzie znajduje się kwatera główna Opus Dei. Uczestnicy wycieczki zwiedzają siedzibę organizacji i poddawani są przy tym silnej indoktrynacji w celu zachęcenia do członkostwa.

Opus Dei infiltruje ponadto wszelkie niezwiązane stowarzyszenia akademickie by tam szukać potencjalnych kandydatów do wstąpienia w jej szeregi. W podobnym celu infiltrowane są parafie katolickie. Opus Dei działa przy tym bardzo ostrożnie i skrycie. Przynależność do organizacji jest głęboko skrywana przed obcymi. Ujawnia się ją jedynie przez dobrze rokującymi kandydatami na członków.

Zakazane książki

Opus Dei ściśle cenzuruje książki, które mogą czytać jej członkowie lub uczniowie jej placówek edukacyjnych. W zasadzie każda książka przed przeczytaniem przez członka organizacji musi zostać zatwierdzona przez jego mentora duchowego. Opus Dei prowadzi nawet listę zakazanych dzieł literackich. Znajdują się na niej tysiące tytułów znanych powszechnie autorów. Są tam przykładowo wszystkie dzieła: Victora Hugo, Immanuela Kanta, Honoré de Balzaca, Guntera Grassa, Vladimira Nabokova, Friedricha Nietzschego, Marcela Prousta, Tennessee Williamsa i wielu innych wybitnych filozofów i pisarzy.

Kontrolowane są nawet podręczniki akademickie członków, którzy studiują na uczelniach pozostających poza kontrolą Opus Dei. Jeżeli członek Opus Dei ma do przeczytania podręcznik akademicki w ramach swoich studiów, to musi uzyskać pozwolenie na jego przeczytanie od swojego kierownika duchowego. Kierownik sprawdza dany tytuł z listą dzieł zakazanych, która przechowywana jest w specjalnie zamykanym sejfie, tak aby nikt nie mógł ingerować w jej zawartość. Przeczytanie zakazanej pozycji jest możliwe jedynie za zgodą samego Prałat Opus Dei rezydującego w Rzymie. Absolutnie zakazane są księgi święte innych wyznań oraz opracowania dotyczące ewolucji człowieka.

Numerariusz Opus Dei Marcin Romanowski otacza duchową opieką Ministerstwo Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro

W Polsce wielu przedstawicieli Opus Dei znajduje się w Prawie i Sprawiedliwości oraz w Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobro. Prawdziwą świątynią Opus Dei jest Ministerstwo Sprawiedliwości. Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości wysyłani są na szkolenia do IESE Business School w Hiszpanii, która jest szkołą kadr Opus Dei. Inne ministerstwa Prawa i Sprawiedliwości również szkolą tam dziesiątki swoich urzędników. Nie wiadomo konkretnie czego ich tam uczą ale na pewno nie etyki i szacunku do innych. Po napisaniu tego artykułu moją sprawę uregulowania kontaktów z synami po rozwodzie przejął ostatnio przyboczny Romanowskiego z Ministerstwa Sprawiedliwości – sędzia Rafał Flisikowski. Ten przeszkolony katolik od razu na wstępie odebrał mi za karę kontakty z synami w święta katolickie! 

Dysponujące pół miliardowym Funduszem Sprawiedliwości, ministerstwo okazało się tak szczodre i gościnne dla Opus Dei, że organizacja oddelegowała tam jednego ze swoich najwyżej postawionych członków – Marcina Romanowskiego. Został podsekretarzem stanu w randze wiceministra sprawiedliwości. Stał się również osobą nadzorującą Fundusz Sprawiedliwości.

Marcin Romanowski, zanim został wiceministrem sprawiedliwości, stworzył Pracownię Liderów Prawa i tam kształci, formuje i przygotowuje przyszłych pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Ponad 25% urzędników zatrudnianych w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro pochodzi właśnie z Pracowni Liderów Prawa Marcina Romanowskiego z Opus Dei.

Marcin Romanowski od dawna jest przybocznym Zbigniewa Ziobro i podejrzewam, że pełni rolę jego przewodnika duchowego. Jako zastępca Zbigniewa Ziobry w ministerstwie odpowiada m.in. za regulacje prawa rodzinnego. Marcin Romanowski decyduje o rozwiązaniach prawnych w zakresie rozwodów, walki z przemocą domową, alimentów, kontaktów rodziców z dziećmi po rozwodzie itp. Jest to bardzo niepokojące, zważywszy że Marcin Romanowski, jako wysoki rangą członek Opus Dei, żyje w celibacie i nie ma o instytucji rodziny bladego pojęcia. Większość rozwiązań legislacyjnych jakie stworzyło ministerstwo Zbigniewa Ziobro w obszarze rodzinnym napisane zostały pod kierunkiem Marcina Romanowskiego, a więc zapewne i pod duchową opieką Opus Dei. Wszystkie te ustawy są po prostu bublami oderwanymi od rzeczywistości, jak chociażby tzw. Ustawa Antyprzemocowa z 30 kwietnia 2020 roku. Poniżej przedstawiam szczegółowo wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego oraz jego kompetencje i doświadczenie.

Wiceminister Sprawiedliwości Marcin Romanowski mieszka w Opus Dei a jego wynagrodzenie zabiera sekta 

Marcin Romanowski jest tzw. numerariuszem Opus Dei. To wysocy rangą członkowie organizacji. Są prawdziwą elitą Opus Dei. Żyją w celibacie, a inni członkowie organizacji stanowią dla nich najbliższą rodzinę. Mieszkają w specjalnych ośrodkach Opus Dei. Numerariusze muszą przestrzegać ściśle ustalonych zasad Opus Dei. Oto najważniejsze zasady:

  • numerariusz mieszka w ośrodku Opus Dei, gdzie żyje jak asceta w ubóstwie poświęcając czas na realizację planu dnia Opus Dei;
  • nie może posiadać konta bankowego, a całe wynagrodzenie musi przekazywać na konto bankowe Opus Dei;
  • co tydzień prosi dyrektora ośrodka Opus Dei, w którym mieszka, o pieniądze jakie chce wydać na swoje podstawowe potrzeby;
  • musi wskazać konkretnie na co chce wydać pieniądze, o które prosi i rozliczyć zakupy co do grosza z dyrektorem;
  • poczta przychodząca i wychodząca numerariusza jest czytana i zatwierdzana przez dyrektora ośrodka Opus Dei;
  • dyrektor ośrodka Opus Dei ściśle kontroluje to co numerariusz czyta, ogląda w telewizji, słucha w radiu itp;
  • chodzenie do kina, teatru czy na wydarzenia sportowe jest dopuszczalne tylko za zgodą dyrektora i w wyjątkowych sytuacjach;
  • wszelkie wyjścia numerariusza poza ośrodek Opus Dei muszą być zgłoszone i zaakceptowane przez dyrektora;
  • numerariusz zobowiązany jest do praktykowania bolesnych umartwień cielesnych;
  • numerariusz musi co tydzień spowiadać się u księdza Opus Dei.

W zamian za poświęcenie, numerariuszom powierza się szczególnie ważne stanowiska i zadania w Opus Dei. Są przygotowywani do przyjęcia najwyższego stopnia wtajemniczenia a więc do wyświęcenia na księdza Opus Dei. Mają nawet swoich służących tzn. pomocników numerariuszy, którzy dla nich gotują i sprzątają, nie otrzymując za to żadnego wynagrodzenia.

„Niech będzie błogosławiony ból!” – umartwienie ciała jednym z głównych obowiązków numerariusza Marcina Romanowskiego

Numerariusze zobowiązani są praktykować różne formy umartwienia własnego ciała. Każdego dnia przez dwie godziny, wokół górnej części uda (na pachwinie) muszą nosić kolczasty łańcuch zwany cilicą . Czynią to „w celu ukarania ciała i zniewolenia go”. Taki łańcuch kolczasty rani skórę i powoduje, że numerariusz nie może pokazywać się chociażby na plaży lub na basenie.

Inną forma umartwienia ciała, którą regularnie muszą stosować wszyscy numerariusze, jest biczowanie się nasączonym w wosku konopnym  sznurem. Raz w tygodniu numerariusz biczuje się po pośladkach lub po plecach. Wielu numerariuszy stosuje tą metodę umartwienia wyjątkowo gorliwie w celu osiągniecia bardziej intensywnej pokuty. Czynią to zgodnie z wpojoną im zasadą Opus Dei – „bądź hojny w swojej pokucie„. Sam założyciel Opus Dei Josemaria Escriva de Balaguer chłostał się podobno tak gorliwie, że ściany jego łazienki pokryte były całkowicie smugami krwi. Pod tym linkiem znajduje się fragment filmu zawierający scenę umartwienia cielesnego numerariusza Opus Dei!

Numerariusz bierze codziennie lodowaty prysznic w intencji swojego prałata. Raz w tygodniu jest zobowiązany spać na podłodze i bez poduszki. Jedno z haseł numerariuszy brzmi: „Niech będzie błogosławiony ból. Ból jest umiłowany. Niech będzie uświęcony ból. . . Niech będzie uwielbiony ból!

Opus Dei Marcina Romanowskiego uczy kobiety umiejętności właściwych tj. utrzymywania porządku wokół siebie.

Wiceminister Sprawiedliwości Marcin Romanowski jest właśnie takim numerariuszem Opus Dei co sam dumnie podkreśla w wywiadach prasowych. Jak każdy numerariusz zobowiązał się pisemnie do posłuszeństwa Opus Dei i musi przestrzegać wszystkich wymienionych wcześniej zasad numerariusza. Przestrzega ich zresztą zapewne gorliwie, gdyż organizacja uczyniła go wiceprezesem Małopolskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego, założonego przez Opus Dei. Stowarzyszenie to prowadzi ośrodek formacyjny Opus Dei – Akademik męski Barbakan w Krakowie.

Marcin Romanowski to nie jedyny reprezentant Opus Dei we władzach państwa polskiego. Udziały w jednej ze spółek prowadzących szkoły „pod duchową opieką” Opus Dei ma szef Komitetu Politycznego Rady Ministrów Michał Dworczyk. Nie chwali się tym jednak zbytnio i do niedawna zdarzało mu się pomijać te udziały w oświadczeniach majątkowych. Córki Dworczyka kształcą się właśnie w szkole „pod opieką duchową” Opus Dei. Podobnie zresztą jak wnuki Antoniego Macierewicza.

W Polsce Opus Dei prowadzi kilkanaście stowarzyszeń. Największym jest Stowarzyszenie Wspierania Edukacji i Rodziny – Sternik. Prowadzi ono szkoły kształcące zgodnie z zasadami Opus Dei. Sternik organizuje przykładowo kursy dla kobiet i dziewcząt, gdzie uczą się zasadniczo gotowania i sprzątania. Mają również możliwość wysłuchania wykładów pod tytułem: „Jestem już czyjąś żoną – wierność jest zawsze w cenie”, „Mój dom, moja pasja” itp. Wykładają tam takie autorytety naukowe jak ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier znany ze swojej teorii o bruździe na czole dzieci poczętych metodą in vitro. Inne ze stowarzyszeń Opus Dei – Stowarzyszenie Doskonalenia Umiejętności, prowadzi za pieniądze unijne program rozwoju „umiejętności właściwych kobiecie: dbałości o szczegóły umilające życie innym, utrzymywanie porządku wokół siebie”.

Fundusz Sprawiedliwości pod kontrolą Marcina Romanowskiego z Opus Dei – wypłaty na słomiane projekty

Pół miliarda złotych środków Funduszu Sprawiedliwości pochodzi z nawiązek nakładanych przez sądy na osoby skazane oraz z wynagrodzeń więźniów pracujących podczas odbywania kary. Środki te powinny służyć do wsparcia osób pokrzywdzonym przestępstwem oraz do pomocy postpenitencjarnej. Zbigniew Ziobro po objęciu teki Ministra Sprawiedliwości dopisał jednak do rozporządzenia regulującego działanie Funduszu Sprawiedliwości kolejny zakres – przeciwdziałanie przyczynom przestępczości. Pojęcie to jest tak obszerne i niejasne, że od momentu jego wprowadzenia, rozpoczęło się wielkie wytransferowanie środków Funduszu Sprawiedliwości na wszystko co służy promocji Solidarnej Polski oraz samego Zbigniewa Ziobro.

Fundusz Sprawiedliwości to obecnie już symbol defraudowania pieniędzy publicznych przez urzędników z kręgu Prawa i Sprawiedliwości. Fundusz kontrolowany był dwukrotnie przez Najwyższą Izbę Kontroli i każda z tych kontroli nie zostawiła suchej nitki na zarządzających Funduszem. Ostania kontrola NIK miała miejsce w 2021 roku i oczywiście wykazała liczne nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy z Funduszu. Według raportu co najmniej 70% środków Funduszu jest wydatkowanych niezgodnie z prawem i przeznaczeniem. Nad wszystkim parasol ochronny roztacza upolityczniona prokuratura Zbigniewa Ziobro. Po ostatniej kontroli, NIK skierował do prokuratury liczne zawiadomienia ale jak na razie upolityczniona prokuratura milczy w tej kwestii.

Jak już wspomniałem, główną osobą odpowiedzialną za rozdysponowywanie środków z Funduszu Sprawiedliwości jest właśnie Marcin Romanowski. Według raportu NIK, numerariusz Dzieła Bożego Opus Dei Marcin Romanowski w całej aferze Funduszu Sprawiedliwości jawi się jako osoba wyjątkowo nieuczciwa, a przy tym bezczelna. Z raportu wynika, że jako wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski łączył funkcję dysponenta i beneficjenta środków publicznych Funduszu.

Romanowski był kierownikiem dwóch ważnych projektów, które NIK wybrał do badania podczas kontroli. Chodzi o projekty naukowo-badawcze realizowane przez Uniwersytet im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Oba projekty finansowane były z Funduszu Sprawiedliwości. W badanym okresie Marcin Romanowski był osobą nadzorującą Fundusz Sprawiedliwości, a jednocześnie był kierownikiem obu tych projektów. Jako kierownik projektów występował o przyznanie środków z Funduszu Sprawiedliwości, a następnie już jako osoba nadzorująca Fundusz, miał decydujący wpływ na zatwierdzenie wniosku, przyznanie dotacji i jej rozliczenie. Kolokwialnie rzecz ujmując – numerariusz Dzieła Bożego Opus Dei Marcin Romanowski sam sobie i swoim kolegom wypłacał publiczne pieniądze na słomiane projekty. Dzięki temu wyciągnęli na samych tylko dwóch badanych przez NIK projektach ponad dwa miliony złotych.

W tej sytuacji zasadne jest sprawdzenie – jak wiele publicznych pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości trafiło do różnych spółek i stowarzyszeń powiązanych właśnie z organizacją Opus Dei?! Marcin Romanowski to numerariusz Opus Dei, a numerariusze zobowiązani są do przekazywania swojego wynagrodzenia na konta bankowe Opus Dei. Należałoby sprawdzić właścicieli kont, na które dokonywano przelewów.

Konferencja NIK: łącznie z Funduszu Sprawiedliwości wydano nieprawidłowo ponad 280 mln zł

Pobierz: Raport NIK z kontroli Funduszu Sprawiedliwości [30.09.2021 r.]

Udostępnij ten artykuł w social mediach:
Kategoria: Polityka
Tagi: Zbigniew Ziobro