EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Premier Mateusz Morawiecki – najbogatszy polityk w Polsce i mistrz wciskania ciemnoty

Premier Mateusz Morawiecki

Prezes Rady Ministrów

Następca Jarosława Kaczyńskiego w Prawie i Sprawiedliwości

Premier Mateusz Morawiecki jest od kilku lat premierem rządu Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński utrzymuje Mateusza Morawieckiego tak długo na stanowisku premiera prawdopodobnie ze względu na jego spore obycie w świecie międzynarodowej finansjery oraz ze względu na brak zahamowań i wyjątkowe zdolności we wciskaniu ludziom ciemnoty.

Mateusz Morawiecki
Premier Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki uważany jest za typowego bankstera. Bankster to człowiek pozbawiony skrupułów i zasad moralnych dążący głównie do maksymalizacji swojego zysku i zysku instytucji (banku), dla której aktualnie pracuje. Przed wejściem do rządu Beaty Szydło, Morawiecki był właśnie prezesem zarządu Banku Zachodniego WBK. Tam okrzepł jako bankowiec. Obecnie Mateusz Morawiecki jako premier wykorzystuje swoje banksterskie umiejętności socjotechniczne do manipulowania opinią publiczną tak by Prawo i Sprawiedliwość jak najdłużej pozostawało u władzy. Nie towarzyszy temu zbyt wielka finezja. Premier Morawiecki posługuje się głównie kłamstwem, licząc na nieświadomość i brak wiedzy elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Wśród ludzi bardziej świadomych jest już powszechnie uważany za notorycznego kłamcę. Przylgnął do niego nawet przydomek – Pinokio. Poniżej przedstawiam kilka najważniejszych zdarzeń albo jak kto woli – kłamstw, z życia Mateusza Morawieckiego.

Mateusz Morawiecki – działacz konspiracyjnego podziemia

Mateusz Morawiecki dba o swój wizerunek. W czasach gdy był prezesem, BZ WBK zasponsorował napisanie książki, w której Morawiecki jest przedstawiony jako działacz konspiracyjnego podziemia w czasach komuny. Chodzi o książkę Igora Jankego pod tytułem „Twierdza. Solidarność Walcząca – podziemna armia„. Mateusz Morawiecki został tam przedstawiony jako młody bojownik o wolność, niepodległość i demokrację. W kreowaniu tego wizerunku nie przeszkadzało nawet to, iż Morawiecki miał w opisywanym czasie jedynie 12 lat. Według książki, mały Morawiecki pomagał w przygotowywaniu prasy konspiracyjnej i kolportażu. Ponadto, przeprowadzał z kolegami brawurowe akcje zrywania flag pierwszomajowych. Był nawet represjonowany przez Służbę Bezpieczeństwa tzn. bity i wywożony do lasu.

Służba Bezpieczeństwa z pewnością interesowała się Mateuszem Morawieckim, gdyż jego ojciec Kornel Morawiecki był założycielem i przewodniczącym Solidarności Walczącej. W Instytucie Pamięci Narodowej dostępna jest teczka osobowa Morawieckiego założona przez Służbę Bezpieczeństwa. Jest ona dosyć uboga. Z dokumentacji wynika, że Mateusz Morawiecki miał nadany status osoby zabezpieczonej przez Inspektorat II Biura Studiów SB. Status osoby zabezpieczonej przez Biuro Studiów SB nadawany był kandydatom na konfidentów lub konfidentom już zwerbowanym. Jeżeli Morawiecki został zwerbowany i był prowadzony przez Biuro Studiów SB to może istnieć szczegółowa teczka jego współpracy, niedostępna w IPN, gdyż agenci Biura Studiów SB byli kamuflowani nawet przed innymi jednostkami Służby Bezpieczeństwa.

Mateusz Morawiecki – zwolennik wyższości prawa unijnego nad prawem krajowym

Pod koniec lat 90-tych Mateusz Morawiecki uczestniczył na Uniwersytecie w Bazylei w wykładach poświęconych integracji europejskiej i europejskiej legislacji. Tam poznał profesora Franka Emmerta, który był wykładowcą i autorem podręczników z prawa europejskiego. Morawiecki zrobił na profesorze duże wrażenie, jako wielki zwolennik integracji europejskiej i europejskiego prawa. Morawiecki na tyle wkupił się swoją proeuropejską postawą w łaski Franka Emmerta, że ten pozwolił mu przetłumaczyć i wydać w Polsce swoją książkę „Prawo Europejskie„. Mateusz Morawiecki przetłumaczył 13 rozdziałów oraz dopisał 3 odnoszące się do polskich realiów. Dopisał również siebie jako współautora całej pozycji. Książka została wydana przez PWN.

Obecnie Mateusz Morawiecki wniósł do Trybunału Konstytucyjnego magister Przyłębskiej wniosek o zbadanie czy zgodnie z konstytucją prawo unijne ma pierwszeństwo względem prawa krajowego. Tymże podważył nadrzędność prawa unijnego nad prawem krajowym. Jednakże podważył również to pod czym podpisał się w ramach wyżej wspomnianej książki „Prawo Europejskie”. Książka ta wybitnie podkreśla fakt wyższości umów międzynarodowych, a więc prawa europejskiego nad prawem krajowym. W rozdziale, który napisał Mateusz Morawiecki można przeczytać chociażby: „Konstytucja RP przyczyni się też do bezkolizyjnej internalizacji w polskim systemie prawnym dwóch podstawowych zasad formalnych acquis communautaire – pierwszeństwa stosowania prawa Unii przed każdym prawem krajowym oraz bezpośredniego skutku precyzyjnych i bezwarunkowych przepisów wspólnotowych – niezbędnych do efektywnego i jednolitego stosowania acquis we wszystkich państwach członkowskich”. Wygląda więc na to, że Morawiecki jest w stanie zmieniać poglądy jak wiatr zawieje. Raz jest proeuropejski, a innym razem antyeuropejski. Profesor Frank Emmert podsumował Mateusza Morawieckiego następująco:  „Mówi jedno, kiedy rozmawia z wysokimi przedstawicielami Unii Europejskiej, a co innego, kiedy przemawia do grupy, którą postrzega jako swoją bazę wyborczą w Polsce„.

Mateusz Morawiecki względem kredytów frankowych

Największą zorganizowaną akcją banksterów w Polsce było wyrolowanie całej armii Polaków na kredytach denominowanych we frankach szwajcarskich. Mateusz Morawiecki był w owym czasie prezesem zarządu BZ WBK. Czy brał udział w dojeniu Polaków metodą na kredyty frankowe?

W wypowiedziach publicznych Mateusz Morawiecki przedstawia siebie jako tego jedynego uczciwego bankowca, który wręcz walczył z procederem udzielania tego typu kredytów. Podczas forum ekonomicznego w Davos mówił: „Jako prezes banku przestrzegałem przed tym, żeby banki nie udzielały pożyczek we frankach szwajcarskich. Niestety, wówczas nie rozumieli tego ani ludzie, ani banki. Bank Zachodni był jednym z nielicznych banków, który wtedy tych kredytów nie udzielał„. Jest to nieprawda, gdyż bank BZ WBK za czasów prezesa Morawieckiego bardzo intensywnie udzielał kredytów frankowych i stanowiły one ponad 33% portfela. Akcja kredytowania we franku przez BZ WBK przyspieszyła właśnie w momencie gdy Morawiecki został prezesem. Gdy obejmował to stanowisko, BZ WBK miał w portfelu kredyty w frankach o wartości 0,5 mld zł. Po dwóch latach prezesury Morawieckiego było to już 2,3 mld zł.

Dorabianie na akcjach BZ WBK

Mateusz Morawiecki jako prezes BZ WBK posiadał pakiet 13 711 akcji banku. Wchodząc do rządu Prawa i Sprawiedliwości powinien sprzedać swoje akcje aby uniknąć konfliktu interesów. Przecież jego decyzje jako wicepremiera oraz ministra rozwoju i finansów miały wpływ na kurs posiadanych akcji. Mateusz Morawiecki trzymał jednak swoje akcje jeszcze przez ponad 2 lata od wejścia do rządu i dzięki temu dorobił sobie na dywidendach oraz wzroście kursu 1,23 mln zł. Morawiecki stwierdził, że nie sprzedał akcji bo przez ponad dwa lata było takie zamieszanie i był tak zarobiony, że po prostu nie znalazł czasu by złożyć zlecenie sprzedaży.

Wielkie bogactwo Mateusza Morawieckiego

Mateusz Morawiecki jest obrzydliwie bogaty. Jego majątek liczony wraz z majątkiem przeniesionym na żonę, można oszacować na 159 milionów złotych. Takie bogactwo nie wygląda dobrze w oczach ubogiego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Jednakże Morawiecki to mistrz ukrywania swojego majątku. Ze swoją żoną podpisał rozdzielność majątkową i regularnie przenosi na nią własność nieruchomości, które kupuje. Dzięki temu nie musi wykazywać większości swojego majątku w oświadczeniach majątkowych, do których publikowania jest zobowiązany jako członek rządu. Poniżej przedstawiony jest majątek Morawieckich wg ostatniego oświadczenia premiera i ustaleń z ksiąg wieczystych. Majątek oficjalnie należący do żony obejmuje pierwsze 8 punktów i jest to ten majątek, który nie jest uwzględniany w oświadczeniu majątkowym premiera i pozostaje niejawny. Premier w wywiadach twierdzi, że chętnie by ten majątek ujawnił ale żona mu nie pozwala. Oto najważniejsze składniki majątku Iwony i Mateusza Morawieckich:

  1. lokal użytkowy o powierzchni 226,5 m kw. przy ul. Oławskiej w zabytkowej części Wrocławia. Wartość: 1,3 mln zł (na żonę)
  2. 2 mieszkania w kamienicy przy ul. Oławskiej w zabytkowej części Wrocławia. Wartość: 1,7 mln zł (na żonę)
  3. mieszkanie na warszawskim Mokotowie o powierzchni 62,9 m kw. Wartość: 835 tys. zł (na żonę)
  4. willa na warszawskim Mokotowie o powierzchni 300 m kw. Wartość: 5,5 mln zł (na żonę)
  5. dwie działki na Oporowie we Wrocławiu o łącznej powierzchni 15 ha. Wartość: 135 mln zł (na żonę)
  6. kawalerka we Wrocławiu (Muchobór Wielki) o powierzchni 29,4 m kw. Wartość: 180 tys. zł (na żonę)
  7. grunty orne w Żernikach Wrocławskich o powierzchni 1,13 ha. Wartość 1,2 mln zł (na żonę)
  8. grunty orne w Brochowie o powierzchni 0,44 ha. Wartość 250 tys. zł (na żonę)
  9. dom w Golędzinowie o powierzchni 150 m kw. na działce o powierzchni ok. 0,46 ha. Wartość: 1,9 mln zł.
  10. mieszkanie o powierzchni 72,4 m kw. Wartość: 1,1 mln zł.
  11. dom całoroczny w Dębkach o powierzchni 100 m kw. na działce o powierzchni 3100 m kw. Wartość: 3,5 mln zł
  12. segment we Wrocławiu o powierzchni 180 m kw. na działce o pow. 400 m kw. Połowę segmentu przepisał na żonę. Wartość całości 1,2 mln zł.
  13. działka rolna w Baboszewie o powierzchni 2 ha. Wartość: 200 tys. zł
  14. oszczędności 4,7 mln zł
  15. uprawnienia do akcji banku Santander o wartości 350 tys. zł

W sumie daje to prawie 159 mln zł (158 915 000 zł). Ponieważ ceny nieruchomości w Polsce rosną np. z powodu inflacji i absurdalnie niskich stóp procentowych, więc majątek ten z każdym miesiącem staje się jeszcze większy.

Uwłaszczenie się na majątku publicznym, czyli historia przejęcia działki na Oporowie we Wrocławiu

Morawieccy kupują swoje nieruchomości ewidentnie wykorzystując swoją pozycję społeczno-polityczną. Prześledźmy historię zakupu działki na Oporowie we Wrocławiu, która jest najbardziej wartościowym składnikiem majątku (przeniesionym na żonę Iwonę Morawiecką). Mateusz Morawiecki kupił tę działkę 19 lat temu za 700 tys. zł. Według obecnych cen warta jest 135 mln zł (19.285% więcej).

Teren, na którym znajduje się działka został przekazany w 1999 roku przez Skarb Państwa Kościołowi w ramach realizacji ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego. Na mocy tej ustawy, Parafia św. Elżbiety we Wrocławiu, jako spadkobierca dawnej parafii niemieckiej, otrzymała z zasobów Skarbu Państwa 15 ha gruntów na wrocławskim Oporowie.

Z przekazywaniem Kościołowi działek na Dolnym Śląsku związana jest jedna z afer. Urzędnicy przekazywali Kościołowi bardzo wartościowe działki przeznaczone pod inwestycje gospodarcze w zamian za łapówki. Podobnie zapewne było z przekazaniem działki na Oporowie. Teren ten miał być przeznaczony pod inwestycje gospodarcze i budowę drogi szybkiego ruchu. Mimo to został przekazany Kościołowi. Parafia św. Elżbiety we Wrocławiu działkę otrzymała a potem po 3 latach sprzedała ją Mateuszowi Morawieckiemu i to po drastycznie zaniżonej cenie. W śledztwie dotyczącym afery gruntowej biegli wycenili jej ówczesną wartość na 4 mln zł i to nawet nie biorąc jeszcze pod uwagę faktu, iż teren ten miał być przeznaczony pod budowę drogi i inwestycje gospodarcze, gdyż działka w momencie sprzedaży nie była jeszcze objęta planem zagospodarowania przestrzennego.

Mateusz Morawiecki w momencie transakcji musiał wiedzieć o tym, że działka znajduje się na super atrakcyjnych terenach. Był wówczas radnym sejmiku dolnośląskiego i znał ludzi z władz Wrocławia. Miał dostęp do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, który jest podstawowym aktem branym pod uwagę przy sporządzaniu planu zagospodarowania przestrzennego. Ze studium wynikało na pewno, że tereny są rozwojowe pod względem gospodarczym i powstanie tam droga szybkiego ruchu. Wiedział więc, że wartość działek znacznie wzrośnie.

Zakup działki od Parafii św. Elżbiety we Wrocławiu ułatwiła Mateuszowi Morawieckiemu znajomość z arcybiskupem metropolitą wrocławskim Henrykiem Gulbinowiczem. Morawiecki złożył Kurii Wrocławskiej ofertę zakupu działki a arcybiskup Gulbinowicz wyraził na to oficjalnie zgodę. W tej sytuacji proboszcz parafii św. Elżbiety we Wrocławiu Sławomir Żarski sprzedał działkę i to po drastycznie zaniżonej cenie. Przed wejściem do rządu Mateusz Morawiecki ustanowił ze swoją żoną rozdzielność majątkową i dokonał podziału majątku. Działkę na Oporowie „przekazał” w podziale na żonę. Podobnie postąpił z innymi nieruchomościami zakupionymi w celach spekulacyjnych. Morawiecki jako minister a potem premier jest zobowiązany do ujawniania swojego majątku w publicznie dostępnym oświadczeniu majątkowym. Przy rozdzielności majątkowej nieruchomości przepisane na żonę nie są tam ujęte i pozostają niejawne.

Obecny plan zagospodarowania przestrzennego Oporowa zakłada, że przez sam środek terenów należących do Mateusza Morawieckiego przebiegać będzie trasa szybkiego ruchu. Teren Państwa Morawiecki z tego względu został podzielony na dwie działki. Według aktualnych cen z portalu otodom.pl metr tego typu dużych działek wart jest około 900 zł. 15 ha wartych jest więc 135 mln zł (15 * 10 000 * 900). Mateusz Morawiecki dzięki swoim koneksjom (delikatnie rzecz ujmując) zakupił 19 lat temu od Kościoła działkę po skandalicznie zaniżonej cenie 700 tys. zł. Teraz nieruchomość ta jest warta 135 mln zł. To wzrost wartości 193 razy (19285%)!

Prawdziwe poglądy Mateusza Morawieckiego

Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy dzięki aferze podsłuchowej zorganizowanej przez rosyjskie służby specjalne i rosyjską mafię. W ten sposób w Polsce zaczęły się rządy partii eurosceptycznej, a więc zgodnej z linią polityczną Władimira Putina. Tymczasowym premierem została Beata Szydło, a ostatecznie zastąpił ją Mateusz Morawiecki.

Prawo i Sprawiedliwość swój program polityczny kieruje głównie do elektoratu socjalnego. Mateusz Morawiecki obiecuje dalsze rozwijanie programów społecznych, podnoszenie wynagrodzeń, poprawę stanu służby zdrowia czy zmniejszenie obciążenia pracą. Tymczasem rzeczywiste poglądy premiera Morawieckiego są skrajnie odmienne. Można poznać je słuchając nagrań z afery podsłuchowej. Oto najciekawsze wypowiedzi Mateusz Morawieckiego:

Mam absolutnie pozytywne zdanie o Merkelowej, Sarkozym czy jak się ten nowy nazywa… Hollande i tak dalej. Że oni w takim świecie, jak dzisiaj są, gdzie przez pięćdziesiąt lat ludziom się wydawało, że zawsze będzie lepiej, emerytury będą dość wysokie, żyć będziemy coraz dłużej, służba zdrowia będzie za darmo ku*** i edukacja za darmo, oni tą krzywą, która wiesz tak szła co do oczekiwań, oni muszą ją odkręcić, nie. I takie rzeczy się dzieją. […] To co robi Merkelowa… Ona działa na najważniejszych rzeczach społeczeństwa czyli oczekiwaniach. Management of expectations. Jak ludzie ci zapier*** za miskę ryżu, jak było w czasach po drugiej wojnie światowej i w trakcie, to wtedy gospodarka cała się odbudowała.

(…) My nie wiemy, ale być może zakończy się to dobrze, jeżeli my ludzie, we the people, prawda, a już zwłaszcza we the people w Niemczech czy w Hiszpanii, we Francji, musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, się da zreperować. Będziemy zapier*** i rowy, ku*** kopać, a drudzy będą zakopywać, będziemy zadowoleni. Będziemy (…) wtedy my jako ludzie mniejsze firmy mieć emerytury. Mniejsze oczekiwania.

(…) Najlepszym sposobem zawsze była wojna. Wojna zmienia perspektywę w pięć minut

Z przytoczonych fragmentów wynika, ze Mateusz Morawiecki jest w rzeczywistości zwolennikiem: niskich świadczeń emerytalnych, odpłatnej służby zdrowia oraz edukacji i niskich wynagrodzeń (zapier***nia za miskę ryżu). Te rzeczywiste poglądy pozostają w jawnej sprzeczności z głoszonymi publicznie przez premiera.


Mateusz Morawiecki i jego kukurydza, czyli widok na działkę przepisaną na żonę wartą 135 mln zł

Rozmowa Morawieckiego, Jagiełły, Kiliana i Matuszewskiej:

Przeczytaj również:

Udostępnij ten artykuł: