EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Sędzia Paulina Asłanowicz – empatia bankstera, czyli lobby bankowe w Sądzie Apelacyjnym

Sędzia Paulina Asłanowicz

V Wydział Cywilny Sądu Apelacyjnego w Warszawie
Zastępca Przewodniczącej Wydziału

Sędzia Paulina Asłanowicz idealnym przykładem patologii polskiego sądownictwa.

Uberkastę tworzy część środowiska sędziowskiego, część polityków i część biznesu. Sędzia Sądu Apelacyjnego Paulina Asłanowicz reprezentuje w tym zarówno biznes jak i sądownictwo. Jest sędzią jednego z najważniejszych sądów w Polsce czyli Sądu Apelacyjnego w Warszawie i jednocześnie jest głęboko umoczona w lobbing na rzecz wielkich zagranicznych grup finansowych działających w Polsce. Sędzia Paulina Asłanowicz to przykład zejścia części polskiego sądownictwa na samo dno.

Sędzia Paulina Asłanowicz
Sędzia Paulina Asłanowicz – specjalizuje się w sprawach biznesu bankowego

Sędzia Paulina Asłanowicz specjalizuje się w wyrokach na rzecz banków ale orzeka również w innych sprawach np. w przedmiocie protestów w wyborczych. Jest osobą pozbawioną wyższych uczuć względem obcych ludzi. Przy orzekaniu w sprawach rodzinnych brak jej kompletnie empatii i niszczy swoimi postanowieniami ludziom życie. Wydaje wyroki kierując się negatywnymi emocjami. Przy tym wszystkim manipuluje prawem i nie waha się świadomie wydawać wyroków niemożliwych do realizacji

Dla mnie sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Paulina Asłanowicz to zdecydowanie najgorszy koszmar jaki mógł mnie spotkać w życiu. Jednym swoim posunięciem odebrała mi całkowicie możliwość spotkań z własnymi dziećmi. Sprowadziła mnie do roli płatnika alimentów, który nigdy nie widuje dzieci, na które płaci. Sędzia Paulina Asłanowicz to wybitny przykład poczucia kompletnej bezkarności i bezczelności uberkasty. Nie przejmuje się ludzkim losem kompletnie. Bez wahania jest w stanie zniszczyć człowiekowi życie i to robi. Potwierdza to mój przypadek.

Mój przypadek rozpatrywany przez skład sędziowski: przewodnicząca – sędzia Paulina Asłanowicz oraz sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan.

Moja była żona uprowadziła mi dwójkę własnych dzieci i drastycznie odizolowała je ode mnie. W wyroku rozwodowym Sąd Okręgowy Warszawa Praga przyznał mi kontakty z synami bez obecności ich matki i poza miejscem jej zamieszkania. Były to cztery dni w miesiącu po 8 godzin dziennie, a oprócz tego tydzień ferii zimowych, dwa tygodnie wakacji i niektóre święta. Jak na polskie zacofane sądy rodzinne w matriarchalnej Polsce można było wtedy uznać te warunki za całkiem niezłe. Takie kontakty miałem zabezpieczone na czas trwania rozwodu.

Zasadniczym problemem w realizacji takich kontaktów okazało się niestety uporczywe utrudnianie ich przez matkę dzieci. Nie wydawała ona po prostu dzieci na moje kontakty i bez przerwy zniechęcała je do mnie. Matka właścicielka dzieci ma wykształceniem podyplomowe w dziedzinie pedagogiki dziecięcej i jest nauczycielką małych dzieci w szkole. Moi synowie mają jedynie po kilka lat. Są więc bardzo podatni na manipulację. Ich matka wykorzystała swoją wiedzę i doświadczenie do tego by wymusić na dzieciach aby nie witały się ze mną, chowały się i nie wychodziły na kontakty. W efekcie moje spotkania z dziećmi zostały sprowadzone w praktyce, jedynie do widywania dzieci przez chwilę na korytarzu.

Jakby tego było mało, matka dzieci walczy bez przerwy w sądach o ograniczenie mi moich kontaktów z synami. Nie ma ku temu żadnych podstaw. Sąd Okręgowy Warszawa Praga, Sąd Rejonowy Warszawa Praga Północ oraz doświadczeni sędziowie Sądu Apelacyjnego w Warszawie wszelkie absurdalne wnioski żony o odebranie mi kontaktów z dziećmi jeden po drugim oddalali. Niestety była żona powtarzała swoje wnioski tak długo, aż w końcu natrafiła na kogoś takiego jak sędzia Paulina Asłanowicz.

Sędzia Paulina Asłanowicz oraz sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan – złośliwa dewastacja w pół godziny wielomiesięcznych ustaleń procesowych Sądu Okręgowego Warszawa Praga.

Po wyroku rozwodowym żona złożyła apelację od ustalonych kontaktów i sprawa poszła do wyższej instancji, a więc do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Pod nieobecność doświadczonego i rozsądnego sędziego (SSA R.O.) , który zwykle orzekał jako przewodniczący w tego typu sprawach, apelacja trafiła do składu orzekającego pod przewodnictwem Pauliny Asłanowicz. Oprócz sędzi Pauliny Asłanowicz w składzie znajdowali się: sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan. Nawet w najczarniejszych myślach nie przypuszczałem w jakie bagno w końcu wpadłem.

Była żona w ramach apelacji załączyła do akt materiały o mnie, z których wynikało, że w ostry sposób krytykuję polskie sądownictwo rodzinne. Tej krytyki się nigdy nie wypierałem i obecnie moje zdanie o polskim sądownictwie rodzinnym jest nawet jeszcze gorsze. Moja krytyka sądów rodzinnych wyraźnie oburzyła sędzię Paulinę Asłanowicz. Po prostu się wściekła o to. Żonie udało się w końcu zmanipulować skład sędziowski dla swoich celów. Zmanipulowała ich tak jak nasze kilkuletnie dzieciaki. W rezultacie Sąd Apelacyjny w Warszawie w składzie sędziowskim: przewodnicząca Paulina Asłanowicz oraz sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan, podjął absurdalną decyzję o zabraniu mi większości kontaktów z dziećmi i przydzieleniu do tego co zostało obowiązkowej obecności kuratora sądowego podczas trwania całego kontaktu.

Przed wyrokiem Sądu Apelacyjnego miałem w miesiącu 28 godzin kontaktów z dziećmi i do tego 2 tygodnie wakacji i tydzień ferii. Wszystko poza miejscem zamieszkania matki właścicielki dzieci i bez jej obecności. Kierując się negatywnymi emocjami skład sędziowski: przewodnicząca – sędzia Paulina Asłanowicz oraz sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan orżnął to do 8 godzin miesięcznie pod strażą kuratora sądowego. Odebrali mi również 2 tygodnie wakacji i tydzień ferii. O przydzielenie kuratora do kontaktów nie wnioskowała nawet była żona. W taki o to sposób sędzia Paulina Asłanowicz, sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan zdewastowali moje kontakty z dziećmi i zniszczyli im oraz mi życie. Zrobili to tylko i wyłącznie w zemście za krytykę polskiego sądownictwa rodzinnego. Nie było żadnych merytorycznych powodów do wprowadzenia tak drastycznych restrykcji. Nie było nawet szans do zaistnienia takich powodów bo w owym czasie kontakty z dziećmi były już utrudniane przez ich matkę właścicielkę na wszelkie sposoby i nie miałem z dziećmi kontaktu od kilku miesięcy.

Sędzia Paulina Asłanowicz, sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan zignorowali bezczelnie ustalenia wielomiesięcznego procesu w Sądzie Okręgowym i wywrócili wszystko „do góry nogami”. Wyrok sędzi Pauliny Asłanowicz i reszty składu orzekającego to po prostu według mnie jakiś wybuch agresji, a nie merytoryczne postanowienie sądu.

Wspieranie kuratorów uberkasty extra płatnymi zleceniami

W internecie można sporo przeczytać na temat przydzielania przez sfeminizowane sądy kuratorów do spotkań z dziećmi „za karę” np. za krytykę sędzin rodzinnych lub sądów rodzinnych w ogólności. Nie bez znaczenia jest tu również fakt, że środowisko sądowej uberkasty jest w dużej mierze oparte na układach, a często wręcz na czystej korupcji. Ludzie uberkasty wspierają się wzajemnie. Przykładem tego jest właśnie podsyłanie przez sędziów, takich jak Paulina Asłanowicz, klientów kuratorom rodzinnym. Kurator rodzinny za asysty przy tzw. kontaktach dostaje prawie 200 zł dodatkowego wynagrodzenia. W związku z tym sędzina w sprawach rodzinnych czuje się zobowiązana do podsyłania kuratorom extra płatnych zleceń. Sędzina taka jak Paulina Asłanowicz ma gdzieś w tyle głowy zakodowane, że musi być użyteczna dla uberkasty. W efekcie tego, gdy tylko nadarza się jakakolwiek okazja, to przydziela na siłę i bez podstaw merytorycznych kuratora do kontaktów ojca z dzieckiem.

Ogólnie układ uberkasty opiera się na wzajemnej sieci powiązań. To troche jak państwo w państwie. Mają nawet swoich ludzi w policji i służbach specjalnych na wypadek gdy trzeba było kogoś dodatkowo „dojechać”. Ja po ukaraniu mnie kuratorem podczas kontaktów z dziećmi dalej krytykowałem polskie sądownictwo rodzinne. Wtedy na moje kontakty przysłano kurator rodzinną Agnieszkę Hac. To specjalna kurator społeczna. 18 lat życia przepracowała w policji kryminalnej i we współpracy ze służbami specjalnymi. Miała mnie uwikłać w sprawy karne i to zadanie wykonała celująco. Zaprosiła mnie do mieszkania dzieci po pół roku ich nie widywania a potem puściła sygnał kolegom z policji. Zostałem w ten sposób skazany za tzw. naruszenie miru. Do tego typu prowokacji drogę utorowała właśnie bulwersująca decyzja Sądu Apelacyjnego w składzie: sędzia Paulina Asłanowicz, sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan.

Dla sędzi Pauliny Asłanowicz świat wyższych wartości zaczyna się na pieniądzach i na nich kończy

W toku rozprawy sędzia Paulina Asłanowicz wykazywała się arogancją i bezczelnością. Jestem ojcem, który nie widuje własnych dzieci i musi płacić na nie wygórowane alimenty. Sędzia Paulina Asłanowicz skwitowała to w bezczelny sposób, że skoro ja nie widuje dzieci to znaczy, że matka ma stale dzieci obok siebie i wobec tego ona już nie musi się dokładać do ich wychowania finansowo. Wydedukowała, że to ja mam na to wszystko pracować, bo przecież nie przebywam z dziećmi i mam więcej czasu na drugą pracę. Dosłownie sędzia Paulina Asłanowicz w ten deseń do mnie wypaliła podczas rozprawy. Szlag człowieka trafia jak coś takiego słyszy. Wychodzi na to, że ja nie widuje własnych dzieci bo mi ich matka utrudnia kontakty i mam jeszcze harować na tą matkę właścicielkę i dzieci, podczas gdy matka za te pieniądze zabawia się z dziećmi w grę jak zniszczyć tatusia. Matka właścicielka wychowuje kilkuletnie dzieci w nienawiści do mnie. Ona z tych moich alimentów finansuje również całe sztaby adwokatów i to w dodatku z drogich kancelarii, jak np. z kancelaria Elizy Kuny – gwiazdy programów w telewizji TVN.

Marcin Asłanowicz - mąż sędzi Pauliny Asłanowicz
Marcin Asłanowicz – mąż sędzi Pauliny Asłanowicz i radca prawny broniący biznesu bankowego

Sędzia Paulina Asłanowicz jest oderwana od rzeczywistego świata. Zarabia 25 000 zł miesięcznie jako sędzia i zapewne kilka razy tyle dodatkowo dorabia na lobbingu dla świata międzynarodowej finansjery reprezentowanej przez jej męża Marcina Asłanowicza. Zapewne tarzają się w swojej willi w kasie oboje. Ja jestem zwykłym przeciętnym człowiekiem i zarabiam przeciętnie. Nie urodziłem się w rodzinie uberkasty i nikt mnie nie wylansował. Tymczasem podczas rozprawy ze mną sędzia Paulina Asłanowicz pozwalała sobie na uwagi, że mało zarabiam. Chciała mi pokazać, że nie daje sobie rady finansowo tak jak jej mąż lobbysta bankowy albo tak jak sama sędzia uberkasty Paulina Asłanowicz. Dla takich jak ona zwykły szary człowiek, żyjący od pierwszego do pierwszego, to zapewne śmieć społeczny i nieudacznik.

Sędzia Paulina Asłanowicz to reprezentant lobby bankowego wśród sędziów sądu apelacyjnego

Sędzia Sądu Apelacyjnego Paulina Asłanowicz specjalizuje się w orzekaniu w sprawach dotyczących wielkiego biznesu finansowego, a w szczególności w sprawach dotyczących banków. Tymczasem jej mąż Marcin Asłanowicz reprezentuje ten sam świat wielkiego biznesu finansowego od drugiej strony, jako bankowy radca prawny. Dorabia przy tym w Konfederacji Lewiatan. I nie chodzi tu o pracę w sklepie spożywczym Lewiatan przy wykładaniu owoców ale o pracę w lobbystycznej organizacji zorganizowanej na kształt loży masońskiej. Konfederacja Lewiatan skupia przedstawicieli uberkasty ze świata biznesu, a w szczególności ze świata wielkiej finansjery. Jak na lożę masońską przystało mają nawet swój pseudo sąd wewnętrzny. Mąż sędzi Pauliny Asłanowicz – Marcin Asłanowicz jest nawet prezesem tego sądu.

Radca prawny Marcin Asłanowicz reprezentuje banki oraz powiązany z nimi biznes deweloperski. Wie doskonale jak wykorzystać fakt, iż jego żona Paulina Asłanowicz jest sędzią mającą niemalże monopol na orzekanie w warszawskim sądzie apelacyjnym w sprawach bankowych i deweloperskich. Małżeństwo jest więc dobrane od strony biznesowej. Mają nawet rozdzielność majątkową co w sytuacji ewentualnych zarzutów korupcyjnych jest rozwiązaniem praktycznym, gdyż ułatwia ukrywanie składników majątkowych.

Sędzia Paulina Asłanowicz i jej mąż radca prawny Marcin Asłanowicz mogą w zasadzie rozstrzygać sądowe sprawy bankowe u siebie w domu przy kolacji etc. Jedno jest sędzią w sprawach z bankami a drugie obrońcą tychże banków. Przykładem może być bank BGŻ BNP Paribas. Marcin Asłanowicz świadczy usługi prawne na rzecz tego banku i jednocześnie jego żona sędzia Paulina Asłanowicz jest sędzią rozstrzygającą bodajże wszystkie sprawy sądowe tego banku. Takie coś tylko w Polsce (lub w krajach trzeciego świata)!

Sędzi Paulinie Asłanowicz sprawia przyjemność krzywdzenie innych i okazywanie im swojej wyższości

Tak jak opisałem na początku, w moim przypadku sędzia Paulina Asłanowicz jest odpowiedzialna za bezpodstawne, złośliwe i bezduszne ograniczenie mi kontaktów z dziećmi. Na samym drastycznym ograniczeniu kontaktów i przydzieleniu do tego co zostało kuratora sędzia Paulina Asłanowicz jednak nie poprzestała.

Każda decyzja o przydzieleniu kuratora powinna zawierać również rozstrzygniecie kto ma płacić jego wynagrodzenie za asystę podczas kontaktu. Sędzia Paulina Asłanowicz złośliwie w wyroku nie określiła kto płaci wynagrodzenie kuratora. Wiedziała doskonale, że brak decyzji w tej kwestii sparaliżuje kontakty do końca. Po prostu kuratorzy nie mogą realizować postanowienia, w sytuacji gdy nie wiadomo kto za to zapłaci. Sędzia Paulina Asłanowicz doskonale wiedziała, że jej wyrok jest niepełny i taka sytuacja wymaga dodatkowego postanowienia sędziego rejonowego. W polskich realiach na takie postanowienie można czekać nawet kilka miesięcy. Tak też się stało i moje kontakty po decyzji Pauliny Asłanowicz przestały być realizowane w ogóle.

Jakby tego wszystkiego było mało sędzia Paulina Asłanowicz zatrzymała akta w Sądzie Apelacyjnym na wiele tygodni i nie zwracała ich złośliwie do Sądu Okręgowego co uniemożliwiło kompletnie wyznaczenie kuratora i podjęcie decyzji w kwestii jego wynagrodzenia. Moje kontakty, nawet na warunkach sędzi Pauliny Asłanowicz, nie mogły więc być realizowane w ogóle. Tak było przez ponad dwa miesiące. Tyle czasu sędzia Paulina Asłanowicz przetrzymywała akta rozwodowe u siebie. Nawet pracownicy sądu rejonowego i okręgowego wydzwaniali do V Wydziału Cywilnego Sądu Apelacyjnego z pytaniami co sędzia Paulina Asłanowicz robi z moimi aktami ale nie działało. Przeświadczona o swej boskiej władzy nad ludźmi, jaką daje jej orzekanie w sądzie apelacyjnym, sędzia Paulina Asłanowicz miała wszystkie ponaglenia gdzieś. Akta zostały w końcu przekazane, ale dopiero po moich powtarzanych pismach do przewodniczącej wydziału.

Uzasadnienie wyroku metodą kopiuj, wklej i odwal się

Postanowienie sądu w składzie: sędzia Paulina Asłanowicz, sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan, było dla mnie ekstremalnie krzywdzące. Na drugi dzień po wyroku, zawnioskowałem więc o napisanie i doręczenie mi uzasadnienia tego wyroku. Niestety mój wniosek, złożony poprawnie i w terminie, był przez sędzię przewodniczącą Paulinę Asłanowicz długo ignorowany. Uzasadnienie wyroku otrzymałem dopiero po wielu tygodniach od wyroku i dopiero po licznych telefonach i wysłaniu pisma do przewodniczącej wydziału. Dopiero wtedy sędzia Paulina Asłanowicz raczyła napisać uzasadnienie wyroku.

Uzasadnienie wyroku sędzi Pauliny Asłanowicz było po prostu zwykłym bublem orzeczniczym. Było napisane tak, jakby nie przejrzała dokładnie akt rozwodowych. Ogromne fragmenty były przekopiowane z wyroku sądu okręgowego, albo wybiórczo z dokumentacji akt rozwodowych. Część wniosków sędzi Pauliny Asłanowicz było opartych na jakichś faktach, ale jakby kompletnie z innej sprawy. Wyglądało to tak, jakby kopiowała fragmenty swoich uzasadnień z innych wyroków. Myliła fakty i zdarzenia. Uzasadnienie wyroku sędzi Pauliny Asłanowicz było więc niewiele wartym zbiorem obszernych fragmentów skopiowanych z akt sprawy rozwodowej i z różnych uzasadnień, które sędzia Paulina Asłanowicz przechowuje w swoim komputerze, jako szablony. Po prostu sędzi Paulinie Asłanowicz nie chciało się uzasadniać wyroku i zrobiła to, kolokwialnie rzecz ujmując, na „odwal się frajerze”.

Ewidentnie psychopatyczna osobowość sędzi Pauliny Asłanowicz

W Polsce szybkie kariery w urzędach robią nierzadko ludzie pozbawieni kompletnie predyspozycji. W jaki sposób, przez kilka lat, można obskoczyć wiele szczebli kariery, aż do sądu apelacyjnego, reprezentując sobą opisana powyżej postawę i wartości. Nie wiem jaka była rzeczywista podstawa awansów sędzi Pauliny Asłanowicz ale jestem przekonany, że nie mogła to być jakość orzecznictwa, doświadczenie i wartości moralne.

Według badań ludzie robiący szybkie niezrozumiałe kariery, aż do wysokich stanowisk nierzadko posiadają osobowość psychopatyczną. To tacy, którzy prą do przodu po prostu po trupach. Według mnie sędzia Paulina Asłanowicz ma właśnie taką osobowość. Wydając wyrok w mojej sprawie chciała się zemścić za to, że śmiem krytykować sąd, którego ona jest w swoim mniemaniu uosobieniem.

Skład sędziowski: przewodnicząca – sędzia Paulina Asłanowicz oraz sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan, złośliwie ustalił mi na najbliższe kilkanaście lat spotkania z dziećmi w formie widzeń pod opieką kuratora, jak w więzieniu, a nawet gorzej bo więźniowie spotykają jeszcze swoje dzieci na przepustkach. Nie było ku tak złośliwemu wyrokowi żadnych merytorycznych powodów. Żadna ze stron o takie postanowienie nie wnioskowała. Sąd apelacyjny powinien podejmować decyzje w ramach wniosków stron a nie wywalać wszystko do góry nogami. Półtora roku procesu rozwodowego, przesłuchania świadków, wiele rozpraw sędzia Paulina Asłanowicz wywaliła sobie do kosza żeby się zemścić. Jak taka kobieta może orzekać w Sądzie Apelacyjnym?! Przecież to zło w czystej postaci. Ona ma ewidentnie osobowość psychopatyczną. Brak jej empatii bo swoimi postanowieniami niszczy ludziom życie. Brak jej odpowiedzialności bo wydaje wyroki niemożliwe do realizacji. Manipuluje prawem bo w wyroku apelacyjnym wykracza poza wnioski stron procesu.

Uważam, że wydanie przez Sąd Apelacyjny orzeczenia wykraczającego poza wnioski procesowe stron stanowi ewidentne naruszenie prawa. Według mnie sędzia Paulina Asłanowicz, sędzia Aleksandra Kempczyńska oraz sędzia Bernard Chazan popełnili tzw. rażący delikt dyscyplinarny. Powstaje tylko pytanie – kto takim zabroni??? Ironią losu jest to, iż:

  • sędzia Paulina Asłanowicz to była wizytator oceniająca sedziów;
  • sędzia Aleksandra Kempczyńska to aktualnie wizytator oceniająca sędziów;
  • sędzia Bernard Chazan to sędzia Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie

Zniszczenie życia mojego i moich dzieci przez skład sędziowski: przewodnicząca – sędzia Paulina Asłanowicz oraz sędzia Aleksandra Kempczyńska i sędzia Bernard Chazan.

Moja krytyka sądu rodzinnego skład sędziowski po prostu wkurzyła i zafundowali mi oraz moim dzieciom traumę w zasadzie do końca życia. Zniszczyli moje życie i życie moich dzieci. W efekcie wyroku sędzi Pauliny Asłanowicz, sędzi Aleksandry Kempczyńskiej i sędziego Bernarda Chazana, nie widuję dzieci od 3 lat. Dzieci są zniechęcone przez ich matkę właścicielkę do mnie. Ponadto kilkuletnie dzieci ewidentnie boją się kuratorów i nie chcą się przełamać i wyjść na kontakt, jak ich widzą. Matka właścicielka wmówiła im, że kuratorzy z tatą chcą je zabrać na zawsze z domu. W związku z tym, nawet nie podchodzą do nas bliżej i chowają się w głębi mieszkania.

Moje relacje z dziećmi już kompletnie wygasły i tego za żadne skarby nie da się odbudować i naprawić. Nie ma na to nawet cienia szans. Dwójka dzieci nie ma ojca bo sędziowie kierowali się emocjami i własnym ego przy orzekaniu. Ich wyroku nie mogę zmienić od dwóch lat. Sędzia Paulina Asłanowicz była do niedawna wizytatorem sądowym. Sędzia Aleksandra Kempczyńska wizytatorem jest obecnie a sędzia Bernard Chazan zasiada w Sądzie Dyscyplinarnym. W środowisku sędziowskim taki „dyscyplinarny” skład orzekający wzbudza strach. Zwykły sędzia sądu rejonowego boi się ich i nie chce zmienić ich wyroku, nawet w kwestii samych kontaktów. Miedzy innymi w efekcie tego, w V Wydziale Rodzinnym Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ wszelkie moje sprawy zmierzające to uregulowania moich kontaktów z dziećmi są przewlekane do granic absurdu. Tak więc ja będę miał kontakty z kuratorem przez najbliższe 10 lat i przez ten czas, albo i dłużej, będzie dostępna w internecie ta strona.

W efekcie utrudniania moich kontaktów z synami przez sąd oraz matkę właścicielkę:
Ze starszym 9-letnim synem nie mam kontaktu od 2017-07-30, a więc 1 785 dni (58 miesięcy)
Z młodszym 7-letnim synem nie mam kontaktu od 2017-12-02, a więc 1 660 dni (54 miesięcy)

Przeczytaj również:

Udostępnij ten artykuł: