EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Telegraf i Fundacja Prasowa Solidarność – od tego się zaczęło. Źródła finansowania partii Jarosława Kaczyńskiego

Udostępnij ten artykuł w social mediach:

Afera Telegrafu i Fundacji Prasowej Solidarność

Jarosław Kaczyński i ludzie Solidarności uwłaszczyli się na majątku wypracowanym przez naród w czasach komunizmu

Obecne Prawo i Sprawiedliwość najprawdopodobniej by nie istniało gdyby nie zdarzenia z lat 90 ubiegłego wieku, kiedy to Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego kolegom z solidarnościowego styropianu trafił się deal życia, dzięki któremu do dzisiaj mają stałe źródło finansowania pozwalające przetrwać trudne opozycyjne czasy i utrzymać partię. Jarosław Kaczyński dowiedział się na początku lat 90-tych o planowanym przez rząd Tadeusza Mazowieckiego podziale majątku giganta prasowego RSW Prasa-Książka-Ruch. Majątek miał być rozdany za przysłowiowe grosze frakcjom postsolidarnościowym i postkomunistom. Ludzie z kierownictwa dawnej solidarności postanowili się bezczelnie uwłaszczyć na majątku wypracowanym przez naród w czasach komuny. Ograbili nas wszystkich. Jarosław Kaczyński dzięki poparciu Lecha Wałęsy uwłaszczył się na najbardziej lukratywnym kawałku. Przy okazji jego organizacje Telegraf i Fundacja Prasowa Solidarność otrzymały gigantyczne bezzwrotne wsparcie finansowe ze strony komunistycznego establishmentu, aferzystów a nawet samej włoskiej mafii Camorry. Od tego wszystko się zaczęło.

Parcelacja Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch” dla swoich z Solidarności

W latach 90, tuż po upadku komunizmu, Jarosław Kaczyński postanowił wykorzystać czasy chaosu związanego z transformacją i uwłaszczyć się na majątku narodowym. W owym czasie był senatorem i naczelnym tygodnika „Solidarność”. Znał się na działalności wydawniczej i właśnie w obszarze rozparcelowywania rynku medialnego szukał okazji do zdobycia środków finansowych na swoje projekty polityczne.

Express-Wieczorny
Budynek Expressu Wieczornego przekazany za darmo Fundacji Prasowej Solidarność Jarosława Kaczyńskiego

W PRL-u działalność wydawnicza był oczywiście mocno scentralizowana. Największym koncernem wydawniczym była Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa-Książka-Ruch”. Był to prawdziwy gigant prasowy. Największy koncern wydawniczy w Europie Środkowo-Wschodniej. Wydawał: 45 gazet codziennych, 235 czasopism, setki książek rocznie, kalendarze, pocztówki, płyty, kasety audio i video itp. Taki państwowy gigant nie miał racji bytu w gospodarce wolnorynkowej, więc rząd Tadeusza Mazowieckiego postanowił go podzielić, a na jego majątku uwłaszczyć środowiska postsolidarnościowe i postkomunistyczne.

Jarosława Kaczyńskiego interesowały wyłącznie nieruchomości bo ich wartość nigdy nie maleje

Oficjalnie części majątku po RSW „Prasa Książka Ruch” miały być sprzedane na zasadach rynkowych, jednakże nieformalne preferencje miały w tym procederze partie polityczne. Jarosław Kaczyński postanowił to wykorzystać i wziąć udział w wielkim uwłaszczaniu się na majątku RSW „Prasa Książka Ruch”. Nie interesowały go jakieś tam tytuły prasowe, książki czy prasy drukarskie. Jego interesowały konkrety, a więc nieruchomości w centrum Warszawy, które należały do medialnego koncernu. Nieruchomości i teren pod nimi w centrum stolicy to ogromna wartość, która z roku na rok wzrasta.

Jarosław Kaczyński postanowił więc złożyć ofertę kupna Expressu Wieczornego oraz zakładów graficznych przy ul. Srebrnej i Nowogrodzkiej. Przejęcie tych przedsiębiorstw otwierało drogę do uwłaszczenia się na ich budynkach i terenie pod nimi. Konkretnie chodziło o następujące warszawskie nieruchomości:  Aleje Jerozolimskie 125/127, Nowogrodzka 84/86 oraz Srebrna 16.

Chętnych na kupno Expressu Wieczornego oraz zakładów graficznych przy ul. Srebrnej i Nowogrodzkiej było wielu np. spółdzielnia założona przez dziennikarzy gazety. Do przejęcia szykowali się również inni ze środowiska Solidarności. Jednakże Kaczyński mógł liczyć na większe preferencje przy sprzedaży niż oni. W czasie podejmowania ostatecznych decyzji likwidacyjnych premierem był Jan Bielecki. Rządził obóz wałęsowski i ludzie tego obozu znajdowali się w Komisji Likwidacyjnej, a Jarosław Kaczyński był wówczas człowiekiem Lecha Wałęsy. Zajmował stanowisko Szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy.

Spółka Telegraf i Fundacja Prasowa Solidarność powołane w celu zdobycia środków finansowych i przejęcia Expressu Wieczornego

Jarosław Kaczyński mógł liczyć na przychylność Komisji Likwidacyjnej RSW „Prasa Książka Ruch” ale musiał mieć również pieniądze na pokrycie ceny minimalnej – 16 mld starych złotych (1,6 mln nowych złotych). Takiej kwoty oczywiście nie miał ale postanowił ją zdobyć wszelkimi metodami. W tym celu założył dwie organizacje: spółkę Telegraf i Fundację Prasową Solidarność.

Spółka akcyjna Telegraf miała kapitał zakładowy w wysokości jedynie 250 mln starych złotych (25 tys. nowych zł). Założycielami spółki byli: Jarosław Kaczyński, Marian Parchowski i Maciej Zalewski. Do władz weszli: Jarosław i Lech Kaczyńscy, Maciej Zalewski, Andrzej Urbański i Krzysztof Czabański. Główną misją Telegrafu było zdobycie środków na przejęcie Expressu Wieczornego oraz zakładów graficznych przy ul. Srebrnej i Nowogrodzkiej. Fundacja Prasowa Solidarność miała natomiast oficjalnie firmować sam proces przejęcia. Kaczyńscy musieli zorganizować 16 mld starych złotych ceny minimalnej w krótkim czasie. Jak się potem okazało rzeczywistość znacznie przerosła ich oczekiwania.

Organizacje Jarosława Kaczyńskiego wsparły państwowe firmy zarządzane przez postkomunistów

Lech i Jarosław Kaczyńscy byli w owym czasie wysoko postawionymi urzędnikami w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Jarosław Kaczyński był szefem Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy a Lech Kaczyński ministrem stanu do spraw bezpieczeństwa nadzorującym Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Byli więc urzędnikami o sporych możliwościach. Szybko znaleźli się tacy, którzy postanowili wkupić się w ich łaski poprzez inwestycje w Telegraf i Fundację Prasową Solidarność.

Świeże biznesy Kaczyńskich wsparło kilka państwowych firm zarządzanych przez PZPR-owskich notabli liczących na intratne układy w nowej rzeczywistości. I tak, państwowy Bank Przemysłowo-Handlowy doinwestował Telegraf 11 miliardami starych złotych (1,1 mln nowych zł.). Ponadto BPH przedpłacił Fundacji Prasowej Solidarność za 13 lat z góry wynajmowania pomieszczeń w budynku Expressu Wieczornego, który dopiero miała przejąć! Z kolei państwowy Kredyt Bank wsparł Telegraf kredytem na 15 mld zł (1,5 mln nowych zł), a państwowy Bank Rozwoju Energetyki kredytem na 18 mld zł (1,8 mln nowych zł). W spółkę Telegraf zainwestowała również, państwowa w owym czasie, Centrala Handlu Zagranicznego Budimex wykupując udziały w spółce za 9 mld zł (900 tys. nowych zł).

Art-B Bagsika i Gąsiorowskiego przekazuje 57 mld złotych na spółkę Telegraf Jarosława Kaczyńskiego

Oprócz państwowych spółek, w braci Kaczyńskich zainwestowały również organizacje prywatne. Jedną z nich była słynna spółka Art-B znana z gigantycznego przekrętu metodą na oscylator. Oscylator polegał na zawieraniu lokaty pieniężnej w banku A, realizowaniu czeków na tę lokatę w banku B z jednoczesnym założeniem tam kolejnej lokaty i realizowaniem na nią czeków w banku C … itd. W ten sposób te same pieniądze były równocześnie oprocentowane w wielu bankach. Oscylator był możliwy dzięki temu, iż w dawnych czasach banki informowały się wzajemnie o realizacji czeku za pośrednictwem zwykłej przesyłki pocztowej, a więc z kilkudniowym opóźnieniem.

Szefowie Art-B – Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Bagsik oskarżyli potem jednego z współwłaścicieli Telegrafu – Macieja Zalewskiego o to, że wymusił od nich dla Telegrafu – 17 mld starych zł w dolarach oraz 40 mld starych zł (w sumie 5,7 mln nowych zł). Obiecał im w zamian akcje Telegrafu ale niczego nie dostali.

Gdy prokuratura chciała zatrzymać Bagsika i Gąsiorowskiego za oscylator, Maciej Zalewski ostrzegł ich o planowanym aresztowaniu. Dzięki temu mogli uciec do Izraela, z którym Polska nie miała umowy o ekstradycję. Zalewski ostrzegł ich, gdyż nie chciał by w swoich zeznaniach opowiadali o finansowaniu spółki Telegraf. Ostatecznie Maciej Zalewski został oskarżony i uznany w procesie karnym za winnego wyłudzenia od szefów Art-B pieniędzy dla spółki „Telegraf”. Skazano go na 2,5 roku więzienia. Odsiedział ponad rok i został zwolniony za „dobre sprawowanie” po dojściu Prawa i Sprawiedliwości do władzy.

Spółka włoskiej mafii Camorry DI.FRA.BI kupiła specjalnie wyemitowane dla niej akcje spółki Telegraf

W spółkę Telegraf zainwestowała również włoska mafia Camorra. Chodzi o neapolitańską spółkę DI.FRA.BI (skrót od nazwisk właścicieli: Giorgio di Francia i Francesco la Marca). Spółka należała do klanu Camorry – Casalesi. Zajmowała się jednym z ulubionych zajęć neapolitańskiej mafii a więc oszustwami ekologicznymi. Brała udział w przetargach na utylizację odpadów oferując zaniżone ceny. Po wygraniu przetargu DI.FRA.BI śmieci nie utylizowała ale składowała w nieskończoność na swoich wysypiskach pod Neapolem, ewentualnie zakopywała w ziemi, upychała w jaskiniach lub wywoziła do Polski czy Turcji by tam porzucić gdzie się tylko da.

W zeznaniach skruszonych włoskich mafiosów DI.FRA.BI wymieniana jest jako najważniejsza spółka w mafijnym procederze śmieciowym. Na jej wysypiska trafiały śmieci z całych Włoch. Klan Camorry Casalesi, do którego należała DI.FRA.BI. jest do dzisiaj uważany za najbrutalniejszy odłam włoskiej mafii. Oprócz oszustw ekologicznych zajmował się również przestępstwami narkotykowymi i monopolizowaniem działalności budowlanej w podległym rejonie. Jest odpowiedzialny za ogromną liczbę zabójstw, okaleczeń i zniszczeń.

Tuż przed powstaniem Telegrafu w mafijnej spółce Camorry – DI.FRA.BI asystentem zarządu był pan Wojciech Fedko. Do kwietnia 2019 roku Wojciech Fedko był wiceprezesem Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Mianował go na to stanowisko premier Mateusz Morawiecki. Wojciech Fedko sam pochwalił się pracą dla DI.FRA.BI w prospekcie emisyjnym firmy Śrubex S.A. gdy był jej prezesem. W okresie gdy pracował dla zarządu DI.FRA.BI, spółka Camorry zajmowała się intensywnie oszustwami ekologicznymi, więc nie jest możliwe by Wojciech Fedko, jako asystent zarządu, o niczym nie wiedział. Co ciekawe, miał wtedy jedynie 17 lat. Z jakiegoś powodu tak młody człowiek był przydatny dla Camorry.

Zaraz potem, jak Wojciech Fedko przestał pracować dla DI.FRA.BI, spółka Camorry Casalesi DI.FRA.BI postanowiła zainwestować w projekty polityczne Jarosława Kaczyńskiego. Kupiła specjalnie wyemitowany dla niej pakiet mniejszościowy akcji spółki Telegraf o wartości 15,4 mld starych złotych (1,5 mln nowych zł). Jak wiadomo włoska mafia nie inwestuje w nic pieniędzy od tak sobie. Można się domyślać, że nie chodziło o zwykłe dywidendy.

Na marginesie należy dodać, że w marcu 1991 roku ówczesny minister budownictwa Adam Glapiński (obecnie prezes Narodowego Banku Polskiego) podpisał list intencyjny pomiędzy spółką Telegraf a kolejną włoską firmą – Itelco. Itelco miała wybudować 7 stacji telewizyjny za 80 mln dolarów. Pieniądze miała pozyskać we włoskich bankach przy poręczeniu polskiego rządu. Do realizacji inwestycji ostatecznie nie doszło.

Do dzisiaj tajemniczy włoski kapitał pojawia się nadzwyczaj często w sprawach dotyczących Prawa i Sprawiedliwości, jak chociażby w sprawie spółki P&P Investment i tajemniczego przelewu na pół miliarda euro.

Majątek spółki Telegraf Jarosława Kaczyńskiego wzrósł ponad 140-krotnie w przeciągu 10 miesięcy i to bez prowadzenia działalności operacyjnej

Dzięki zrzutce tzw. „sponsorów”, majątek spółki Telegraf Jarosława Kaczyńskiego wzrósł w przeciągu 10 miesięcy od założenia 140-krotnie. Co ciekawe spółka Telegraf nie przyniosła przez ten czas ani grosza ze swojej zasadniczej działalności operacyjnej. W statucie miała wpisane dosłownie wszystko, mydło i powidło – od wydawania  czasopism, poprzez usługi, do budowania: lotnisk, centrów handlowych, stacji telewizyjnych oraz benzynowych. W rzeczywistości cały gigantyczny wzrost majątku Telegrafu pochodził ze zrzutki tzw. „inwestorów”. Wszyscy ci sponsorzy uznali zapewne, że Kaczyńscy tworzą nowy układ polityczno-mafijny w Polsce i trzeba się dorzucić finansowo do tego układu żeby się załapać i móc dalej kręcić w Polsce lody na mega skalę.

Przejęcie bez przetargu i po cenie minimalnej Expressu Wieczornego przez Fundację Prasową Solidarność

Kiedy Jarosław Kaczyński z kolegami z tzw. styropianu zgromadził odpowiedni majątek, mógł zrealizować przejęcie Expressu Wieczornego oraz zakładów graficznych przy ul. Srebrnej i Nowogrodzkiej. Dla bezpieczeństwa, lepiej było dokonać tego na drugą, czystą jeszcze organizację Jarosława Kaczyńskiego, a więc Fundację Prasową „Solidarność”. Założycielami Fundacji byli ludzie z otoczenia Prezydenta Lecha Wałęsy: Jarosław Kaczyński, Sławomir Siwek, Krzysztof Czabański, Maciej Zalewski. Fundacja Prasowa Solidarność została założona również przy wsparciu episkopatu kościelnego. Oprócz założycieli do kapituły fundacji trafił biskup diecezjalny diecezji gdańskiej Tadeusz Gocłowski.

22 marca 1990 roku Sejm uchwalił ustawę o likwidacji Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch”, która ustalała zasady podziału koncernu wydawniczego. Powołana została Komisja Likwidacyjna i jej pełnomocnicy terenowi.

Jarosław Kaczyński i Fundacja Prasowa Solidarność złożyli ofertę na zakup Expressu Wieczornego oraz zakładów graficznych przy ul. Srebrnej i Nowogrodzkiej. Konkurentów do przejęcia było wielu ale Kaczyński przedstawił pełnomocnikowi komisji likwidacyjnej list polecający od Prezydenta Lecha Wałęsy, który w owych czasach był dla środowiska postsolidarnościowego prawdziwym Bogiem. Fundacja miała finanse by zapłacić za przejęcie, gdyż została dofinansowana ze spółki Telegraf. Ponadto państwowy Bank Przemysłowo Handlowy zapłacił Fundacji z góry za 13 lat do przodu wynajmowania pomieszczeń w budynku Expressu Wieczornego, który miała dopiero kupić.

Przejęcie Expressu Wieczornego i jego drukarni poszło ekspresowo. Nie było żadnego przetargu czy konkursu ofert. Jarosław Kaczyński i jego Fundacja Prasowa Solidarność dostali wszystko. Jak podaje tygodnik Polityka, Szef Komisji Likwidacyjnej Kazimierz Strzyczkowski zrzekł się nawet ostentacyjnie terminu na odwołanie, dopisując na decyzji: „Od powyższego nie będę wnosił odwołania. Żeby było szybciej„.

Uwłaszczenie się Fundacji Prasowej Solidarność na nieruchomościach: Al. Jerozolimskie 125/127, Nowogrodzka 84/86 oraz Srebrna 16

W ten sposób Fundacja Jarosława Kaczyńskiego przejęła przedsiębiorstwa. Na uwłaszczenie się na ich gruntach i budynkach musiała jeszcze poczekać do ustawy uwłaszczeniowej, ale umowa dzierżawy pomieszczeń została podpisana na skandalicznie niskich warunkach: 5 nowych zł za m. kw.

Nieruchomość Srebrna 16
Nieruchomość zakładów graficznych Srebrna 16 przekazana za darmo Fundacji Prasowej Solidarność Jarosława Kaczyńskiego

Ostatecznie przejęcie nieruchomości zostało sfinalizowane dzięki ustawie uwłaszczeniowej przygotowanej w Ministerstwie Budownictwa przez ministra Adama Glapińskiego, a więc polityka powiązanego z Jarosławem Kaczyńskim. Nieruchomości zostały oddane Fundacji Prasowej Solidarność z mocy ustawy w trybie bezprzetargowym i nieodpłatnie. Jarosław Kaczyński i jego ludzie uwłaszczyli się na następujących nieruchomościach: Al. Jerozolimskie 125/127 (siedziba Expressu Wieczornego), Nowogrodzka 84/86 (zakłady graficzne gazety) oraz Srebrna 16 (zakłady graficzne).

W efekcie całej operacji, Fundacja Prasowa Solidarność Jarosława Kaczyńskiego zapłaciła śmieszną kwotę za Express Wieczorny, dwa zakłady graficzne oraz 15000 m.kw. powierzchni użytkowej nieruchomości. Było to około 16 mld zł (1,6 mln nowych zł). To tak jakby dzisiaj płacić za zakup metra użytkowego nieruchomości w Śródmieściu Warszawy równowartość 100 zł. Na dodatek dostali do tego najpoczytniejszy tytuł prasowy wraz z jego drukarniami, samochodami, maszynami etc.

Jarosław Kaczyński i jego ludzie dostali praktycznie za darmo część majątku, który wypracował w czasach komunizmu naród. Ten majątek powinien należeć do nas wszystkich!

Jarosław Kaczyński i jego otoczenie uwłaszczyli się na nieruchomościach i jeszcze dostali za friko 10 mld starych zł

Fundacji Prasowej Solidarność i Jarosławowi Kaczyńskiemu, Express Wieczorny jako tytuł prasowy, nie był potrzebny. Chodziło im tylko o jego nieruchomości. W lipcu 1993 r. „Express Wieczorny” został więc sprzedany za 25,9 mld starych zł (2,59 mln nowych zł) szwajcarskiej spółce Marquard Media. Ogólny bilans był taki, że spółki Jarosława Kaczyńskiego do dzisiaj posiadają super nieruchomości w ścisłym centrum Warszawy a ponadto jeszcze na tym zarobili bo ze sprzedaży Expressu Wieczornego wyciągnęli o 10 mld zł (1 mln nowych zł) więcej niż włożyli w całą operację przejęcia.

Likwidacja Telegrafu i przeniesienie majątku Fundacji Prasowej Solidarność na Spółkę Srebrna

Zarówno Telegraf jak i Fundacja Prasowa Solidarność obecnie już nie istnieją. Spółka Telegraf upadła zaraz po wytransferowaniu z niej wszystkich funduszy. Z kolei Fundacja Prasowa Solidarność został zlikwidowana, a nieruchomości przy Al. Jerozolimskich 125/127 i Srebrnej 16 wraz z prawami wieczystego użytkowania działek, wniosła aportem do kolejnej spółki założonej przez Jarosława Kaczyńskiego – Spółki Srebrna.

Nieco bardziej skomplikowany jest sytuacją nieruchomości przy Nowogrodzka 84/86, a więc tej w której mieści się obecna siedziba Prawa i Sprawiedliwości. Nieruchomość ta została podzielona pomiędzy spółki dawnych założycieli Fundacji Prasowej Solidarność: Srebrną Jarosława Kaczyńskiego oraz Air Link Sławomira Siwka. Air Link przypadł budynek, w którym znajduje się siedziba PIS, a Spółce Srebrna nieruchomość przyległa do tego budynku.

Air Link ostatecznie sprzedał swoją nieruchomość. Obecnie budynek siedziby Prawa i Sprawiedliwości ma zostać wyburzony, a w tym miejscu powstanie hotel. Budowa będzie trudna do zrealizowania ze względu na fakt, iż część parkingu, podwórka i garażu podziemnego należy do Spółki Srebrna. Prawo i Sprawiedliwość blokuje więc budowę hotelu.

„O dwóch takich co ukradli księżyc” – film z 1962 roku z udziałem Lecha i Jarosława Kaczyńskich:

Proszę wsłuchać się w tekst piosenki śpiewanej przez 13-letnich braci Kaczyńskich:

Udostępnij ten artykuł w social mediach:
Kategoria: Afery
Tagi: Jarosław Kaczyński