EnglishGermanPolish
EnglishGermanFrench
ItalianSwedishPolish

Wydziały Upadłościowe Sądu Rejonowego m. st. Warszawy – upadłości Amber Gold, OLT Express, SKOK Wołomin itp.

XVIII i XIX Wydział Gospodarczy do spraw Upadłościowych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy

Wydziały założone do przejmowania majątków Polaków.

Upadłość konsumencka to nowoczesny i niezwykle skuteczny sposób przejmowania majątku Polaków dla uberkasty, czyli kasty polityków, biznesmenów i części środowiska prawniczego. Z grubsza jest ona oparta na tej samej ustawie i zasadach co upadłość gospodarcza. W Warszawie proceder realizują XVIII i XIX Wydział Gospodarczy do spraw Upadłościowych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy. Wydziały te nadzorowane są przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Upadłosć SKOK Wołomin
Afera SKOK – układ Uberkasty wydrenował prawie 5 mld złotych od przeciętnych Polaków (10 razy więcej niż przy GetBack, 8 razy więcej niż przy Amber Gold) Fot. Stanisław Kowalczuk

Każdy kto kiedykolwiek prowadził biznes bez układów, wie jak ciężko jest wyjść na plus. Rządzący bez opamiętania korumpują potencjalnych wyborców rozdając pieniądze z budżetu państwa poprzez programy: 500+, mieszkanie+, wyprawka+, emerytura+, bon wakacyjny 500+, wozy strażackie+… Ponieważ PIS rozdaje tak nie swoje pieniądze, więc ktoś musi na to harować. W efekcie rosną wszelkie koszta związane z prowadzeniem biznesu: ZUS, energia, paliwo, koszta pracy, podatki itd…. Przy okazji egzekwowania tego, Polska stała się państwem permanentnej inwigilacji biznesu i społeczeństwa. Rodzajów służb specjalnych mamy obecnie więcej niż Rosja pod rządami Władimira Putina. Najnowszą służbą specjalną, albo jak kto woli para-specjalną, jest skonsolidowana Krajowa Administracja Skarbowa KAS. KAS ma za zadanie m.in. kontrolować każdy biznes, grzebać w fakturach i szukać okazji do przejęcia interesu. Za nieścisłości w fakturowaniu Zbigniew Ziobro wprowadził drakońską karę pozbawienia wolności od 5 do 25 lat. Taka kara ma po prostu zastraszać biznesmenów. Każdy większy przedsiębiorca przecież wie, że nie sposób kontrolować wszystkich swoich kontrahentów pod względem ich rozliczeń VAT-owskich. Jeżeli jakiś biznesmen podskoczy to zapuka do niego KAS-ta i na pewno coś tam znajdzie np. że fakturę wystawiła mu firma X zamieszana w przekręty VAT-owskie.

Krajowa Administracja Skarbowa wchodzi do firmy i grzebie w fakturach. Jak się chce to zawsze coś się znajdzie, a wtedy rozpoczyna się spirala wpędzania biznesu w długi. Potem dostaje się propozycję nie do odrzucenia: ogłaszasz upadłość i oddajesz nam swój majątek (nieruchomości, maszyny, zapasy, produkty etc.) a my zostawimy cię w spokoju i pozwolimy ci dalej żyć goło i wesoło. A jak się znowu dorobisz to znowu przyjdziemy i tak w kółko.

XVIII i XIX Wydział Upadłościowych Warszawy to departamenty upadłościowe Ministerstwa Sprawiedliwości

Upadłość to procedura przeznaczona nie tylko dla firm ale również dla osób fizycznych. Upadłość konsumencką może ogłosić osoba fizyczna wpędzona w zadłużenie na przykład przez polskie sądownictwo. Wpadasz w tryby machiny sadowniczej np. pod pretekstem konieczności płacenia zawyżonych alimentów na uprowadzone ci przez byłą żonę dzieci. Pojawia się komornik i propozycja nie do odrzucenia: oddaj uberkaście wszystko co masz a oni o Tobie zapomną. Nie masz wtedy wyjścia, bo tak czy inaczej ci wszystko zabiorą. Nie dziwi więc fakt dlaczego matki uprowadzające ojcom dzieci są ulubienicami Prawa i Sprawiedliwości.

Procedura upadłości konsumenckiej została zaczerpnięta z prawodawstwa krajów demokracji zachodniej, jednakże w Polsce zostało do zmodyfikowane tak, by na całym procederze bogaciła się ubarkasta. W Polsce upadłość przypomina bardziej wywłaszczenie niż oddłużenie. Realizują to specjalne wydziały gospodarcze działające przy sądach rejonowych. Ich struktura się stale rozrasta bo wywłaszczanie Polaków przybiera na sile. Oczywiście największy tego typu wydział, a właściwie dwa są w Warszawie. Są to XVIII oraz XIX Wydział Gospodarczy do spraw Upadłościowych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy. Oba te wydziały upadłościowe są pod stałym nadzorem Ministerstwa Sprawiedliwości. To do tych właśnie wydziałów trafiają największe upadłości np. Amber Gold, OLT Express lub SKOK Wołomin. Sędzią w takim wydziale nie może być byle kto. Są to specjalnie wyselekcjonowani ludzie z tzw. nowego naboru gotowi do wypełniania określonych poleceń Zbigniewa Ziobry i jego kolegów bez zadawania pytań i dylematów.

Przejęcie Krajowej Rady Sądownictwa sposobem na przejęcie kontroli nad wyborem sędziów w sądach gospodarczych

Na upadłościach bogaci się uberkasta, a to poważny konkurent w wyścigu po majątek upadłościowy. Sędziowie w wydziałach upadłościowych pochodzą więc z politycznych nominacji, tak by Prawo i Sprawiedliwość wraz z jego satelitami mogło wszystko ściśle kontrolować. Między innymi po to właśnie Prawo i Sprawiedliwość przejęło Krajową Radę Sadownictwa. KRS decyduje o kandydaturach na stanowiska sędziowskie wszystkich szczebli. Dzięki temu wydziały gospodarcze są obecnie obsadzane dokładnie wyselekcjonowanymi sędziami współpracującymi w procederze przejmowania majątków.

Ministerstwo Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro powymieniało prezesów w sądach. Prezes sądu wyznacza przewodniczącego wydziału a ten już rządzi i dzieli w danym wydziale. Ponadto Krajowa Rada Sądownictwa to również dyscyplinarki, wizytacje i lustracje. Jeżeli któryś sędzia się nie podporządkuje i nie będzie współdziałał to go zajadą. Oczywiście polityków nie interesują jakieś tam wydziały rodzinne czy karne bo tam nie da się zarobić. Ich interesują wydziały gospodarcze bo tam jest kasa i są nieruchomości. Nie dajcie się nabrać, że przejęcie KRS to dla naszego dobra po to żeby sędziowie byli bardziej ludzcy albo żeby już nie kradli nam kiełbasy czy spodni w sklepach. Tu chodzi o przejęcia majątków na upadłościach, restrukturyzacjach etc. Taka partia jak Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje ogromnych pieniędzy by utrzymać posiadanie i się rozrastać.

Monitor Sądowy i Gospodarczy obowiązkową lekturą każdego Polaka

Polskie prawo upadłościowe w obecnej formie pomaga ewidentnie w wywłaszczaniu Polaków z pokrzywdzeniem wierzycieli prywatnych. Nie są oni informowani o upadłościach, w których przysługuje im zgłoszenie wierzytelności. Ogłoszenia o upadłościach obwieszczane są tylko w tzw. Monitorze Sądowym i Gospodarczym, którego zwykły człowiek przecież nie czyta.

Według mnie o upadłości konsumenckiej powinno się z urzędu powiadamiać byłego lub obecnego współmałżonka upadłego. Powinno się również wysyłać do niego pisemnie wszelkie informacje, które podlegają publikacji w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Sąd powinien być do tego zobligowany przy ogłaszaniu listy wierzytelności, ogłaszaniu planu podziału, umorzeniu czy zakończeniu postępowania. Podobnie powinno się powiadamiać wszystkich, którzy złożyli w sprawie upadłości konsumenckiej, wnioski o uznanie ich wierzytelności. Zwykle przy upadłościach konsumenckich nie ma przecież zbyt wielu wierzycieli. Ogłoszenia w MSiG mają swój sens przy upadłościach firm. Wtedy można zakładać, że prowadząc firmę jesteśmy zobowiązani do znajomości przepisów, procedur czy urzędowych monitorów. W przypadku wierzycieli nie prowadzących działalności gospodarczej są niewielkie szanse by ktoś wiedział o istnieniu MSiG-a. Zwykły człowiek nie zorientuje się temacie na pewno i zanim chociażby zorganizuje sobie pomoc prawnika, będzie już dla niego po terminie. Obecny stan procedur ewidentnie sprzyja wywłaszczaniu Polaków przez uberkastę.

Afera SKOK-ów – największa afera w historii Polski, czyli jak zabierać biednym i oddawać uberkaście.

Wydziały upadłościowe Sądu Rejonowego m.st. Warszawy są bardzo istotne dla uberkasty również z innego powodu. Chodzi o największą aferę w historii Polski, a wiec o aferę SKOK-ów, a przede wszystkim SKOK-u Wołomin. Na aferze skorzystała finansowo cała masa ludzi z uberkasty. Uberkasta jest teraz zainteresowana w zamieceniu afery pod dywan, tak by nie windykowano tego co sobie przywłaszczyli. Upadłość SKOK Wołomin jest właśnie prowadzona w sądzie upadłościowym m.st. Warszawy. Prowadzona jest tak, by wszystko przebiegało zgodnie z dobrostanem uberkasty. W tym miejscy należy wyjaśnić niewtajemniczonym czym jest afera SKOK-ów.

Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo Kredytowe (SKOK) to instytucje parabankowe zrzeszające ludzi, którzy wspólnie gromadzą oszczędności i udzielają sobie z tej puli pożyczek na zasadach bardziej atrakcyjnych niż w bankach. Aby przystąpić do kasy należy wykupić udział w wysokości określonej w statucie kasy. Działalność SKOK-ów podlega nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). W Aferze SKOK Wołomin wydrenowano oszczędności udziałowców na kwotę 2,2 mld zł. W sumie upadło 13 SKOK-ów. Łącznie więc w aferze wszystkich SKOK-ów wydrenowano 4,3 mld złotych oszczędności Polaków. Kolejne 550 mln poszło na dofinansowanie przejęć w ramach upadłości. Poszkodowanymi w aferze SKOK-ów są głównie tzw. drobni ciułacze, którzy oddawali SKOK-om swoje oszczędności na tzw. czarną godzinę. Wstępowali do SKOK-ów skuszeni atrakcyjnym oprocentowaniem oszczędności. Ich pieniądze przejmował układ.

W drenażu uczestniczyli ludzie z uberkasty: politycy, urzędnicy, celebryci itp. Często wykorzystywali w procederze swoje rodziny np. żony, córki etc. Z polecenia wprowadzającego mieli możliwość brania wielomilionowych kredytów, których potem nie musieli spłacać. Oczywiście dzielili się uzyskanymi milionami złotych z organizatorami przekrętu, przelewając im część pieniędzy na zagraniczne konta w rajach podatkowych np. na Cyprze, na Malcie etc.

Niekiedy do brania kredytów wykorzystywano zwykłych ludzi spod przysłowiowej „budy z piwem”. Znajdywano niezbyt rozgarniętego delikwenta, któremu kupowano garnitur. Potem wystawiono mu zaświadczenie o zatrudnieniu i wysokich dochodach. Dostawał też poświadczony notarialnie wyciąg z ksiąg wieczystych, z którego wynikało, że posiada nieruchomość o wielomilionowej wartości. Potem taki słup brał 10 mln kredytu w SKOK Wołomin i przekazywał organizatorom.

Senator Grzegorz Bierecki
Senator PIS Grzegorz Bierecki – ojciec chrzestny SKOK-ów. Wynagrodzenie miesięczne w SKOK-ach: 300 000 zł

Wyprowadzona w aferze SKOK kwota to prawie 5 mld. złotych. Kwota ta jest astronomiczna i przewyższa 10 razy aferę GetBack. Obawiając się niepokojów społecznych, straty oszczędzających w SKOK-ach pokryto ostatecznie z pieniędzy Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. SKOK-i w owym czasie do BFG się nie dokładały, więc straty pokryli pośrednio posiadacze kont bankowych. Banki wnosząc obowiązkowe opłaty roczne do funduszu rekompensują to sobie na swoich klientach poprzez mniej atrakcyjne oprocentowanie, opłaty i prowizje. Nawet jeżeli ktoś nie posiada konta bankowego, to również dołożył się do afery, gdyż BFG jest po części finansowany z budżetu państwa. Podobno każde polskie konto bankowe dołożyło się do pokrycia strat afery SKOK-ów kwotą około 1000 zł. Przykładowo jeżeli ktoś posiada 3 konta, to dołożył się do zamiecenia afery pod dywan kwotą 3000 zł.

Szczegółowo Afera SKOK opisana jest w osobnym artykule: Afera SKOK – Grzegorz Bierecki i Lech Kaczyński w kontekście afery na 6 mld zł

Sędzia Arkadiusz Zagrobelny czyli referent od Amber Gold, OLT Express, SKOK Wołomin i tłustych upadłości

Ja trafiłem w tryby machiny wywłaszczeniowej po tym, jak moja była żona złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości właśnie w XIX Wydziale Gospodarczym Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. Jej sprawa trafiła do referatu sędziego Arkadiusza Zagrobelnego.

Sędzia Arkadiusz Zagrobelny to bardzo istotna postać w postępowaniach upadłościowych. Prowadził m.in. upadłość spółki z grupy Amber Gold – OLT-Express Poland oraz właśnie upadłość SKOK Wołomin. Afery Amber Gold i SKOK Wołomin to największe afery finansowe w historii naszego kraju. Co ciekawe, w momencie ogłaszania upadłości mojej byłej żony sędzia Arkadiusz Zagrobelny nie był oficjalnie sędzią XIX Wydziału Gospodarczego, w którym ogłaszana była upadłość. Sędzia Arkadiusz Zagrobelny nie pracował wtedy w żadnym wydziale żadnego sądu. Taka sytuacja ma ewidentnie związek z procesem upadłościowym SKOK Wołomin.

Sędzia Arkadiusz Zagrobelny był kiedyś zastępcą przewodniczącego X Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. Po sprawie SKOK Wołomin przestał nim być. Wraz z sędzią Arkadiuszem Zagrobelnym zrezygnował przewodniczący X Wydziału Upadłościowego sędzia Cezary Zalewski, który również prowadził postępowanie upadłościowe SKOK Wołomin. W dalszym etapie X Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy został rozwiązany. W jego miejsce utworzono dwa wydziały gospodarcze upadłościowe: XVIII i XIX.

Zamiatanie afery SKOK Wołomin pod dywan

Uberkaście zależy na zamieceniu afery SKOK Wołomin pod dywan. Pierwszym etapem wygaszania afery było doprowadzenie do sytuacji, w której żaden bank nie zechciał kupić SKOK-u Wołomin. W ostatnim przetargu SKOK Wołomin był wystawiony za symboliczną złotówkę. Kupujący bank miał przejąć zobowiązania w wysokości 119 mln zł ale również zabezpieczenia kredytowe w postaci nieruchomości przekraczających sumę 1 mld złotych. Na pierwszy rzut oka kupno SKOK Wołomin wydawało się więc okazją. Jednakże żaden bank nigdy do przetargu na SKOK Wołomin nie przestąpił. Według mnie nie przystąpił dla tego, że po zakupie SKOK Wołomin musiałby zacząć windykować jego umocowanych kredytobiorców, tak aby wyjść na swoje. Tymczasem żaden bank nie chce windykować tak znacznej cześci środowiska uberkasty. Kredyty brali politycy, pracownicy kancelarii prezydenta, pracownicy CBA, urzędnicy Narodowego Banku Polskiego, dziennikarze, artyści i wielu wielu innych wysoko postawionych ludzi. Jak tu takich windykować komornikiem?!

Sąd Upadłościowy m.st. Warszawy przeprowadził tylko dwie próby sprzedaży SKOK Wołomin. Trochę mało jak na tak duży przetarg. Pokazuje to ewidentnie, że Sąd Upadłościowy również nie chciał doprowadzić do sytuacji, w której uberkasta byłaby windykowana przez jakikolwiek bank. Po dwóch próbach tzw. przetargów na sprzedaż SKOK Wołomin sędzia Cezary Zalewski, po wniosku syndyka Lechosława Kochańskiego, zrezygnował ze sprzedaży SKOK Wołomin w całości. Od tego momentu to syndyk powinien windykować należności uberkasty, jednakże syndycy sami stanowią jej część.

Syndyk nie będzie windykował swoich i gryzł ręki, która go pośrednio karmi. Każdy syndyk jest nadzorowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości i jest od niego zależny. Sędzia wydziału upadłościowego wyznacza w postępowaniach syndyka według własnego uznania. Syndyka, który podniósłby rękę na swoich, nikt nigdy już potem by do niczego nie wyznaczył.

Po odejściu od przetargu i przejściu do etapu sprzedaży majątku SKOK Wołomin z tzw. wolnej ręki przez syndyka, sprawa SKOK Wołomin może już być wygaszana. Sędzia Arkadiusz Zagrobelny oraz Cezary Zalewski przestali zajmować się upadłościami a X Wydział Upadłościowy został rozwiązany. W jego miejsce powstały XVIII i XIX Wydział Upadłościowy Warszawy. Sprawa SKOK Wołomin wylądowała w XVIII wydziale i tu zapewne będzie toczyć się dalej powoli latami, aż przycichnie. Z czasem nikt nie będzie już pamiętał o co tam chodziło. Od czasu do czasu prokuratura pewnie poinformuje o tym, że tu i ówdzie postawiono komuś mało znaczącemu zarzuty. Dzięki temu powstanie wrażenie, że przecież wszyscy siedzą, czyli afera została rozliczona. Niestety prawdziwi mocodawcy i beneficjenci nie poniosą żadnej odpowiedzialności i niczego nigdy nie będą zwracać. Według mnie pieniądze z przekrętu już wróciły z rajów podatkowych do Polski na prywatne konta i są teraz inwestowane w nieruchomości lub w organizowanie kampanii przedwyborczych. Niedawno chociażby Zbigniew Stonoga opublikował rewelacje o podejrzanym znikającym przelewie z Hong Kongu na pół miliarda euro dla niewielkiej spółki P&P Investment. Jeżeli rewelacje te okazałyby się prawdą to sprawa może mieć związek z praniem pieniędzy z afery SKOK Wołomin.

Listy kredytobiorców SKOK Wołomin najbardziej strzeżoną tajemnicą

Najbardziej strzeżoną tajemnicą w aferze SKOK Wołomin są pełne listy kredytobiorców, a więc tych, którzy w ramach układu brali wielomilionowe kredyty bez zabezpieczenia i dzisiaj ich nie spłacają. Jak na razie nikt nie upublicznił pełnych list kredytobiorców SKOK Wołomin. Ewentualnie nikomu niezależnemu nie udało się do tych pełnych list dotrzeć. Znamy tylko kilkadziesiąt nazwisk z tak zwanego drugiego szeregu ale na listach jest podobno aż ponad osiemset nazwisk z uberkasty. Tych najważniejszych nazwisk zapewne jak na razie nie poznaliśmy i informacje te są ściśle strzeżone.

Pośrednio tezę o tym, że na liście kredytobiorców SKOK Wołomin są bardzo ważne osoby z polityki potwierdza również wspomniana wcześniej „niechęć” Sądu Upadłościowego Warszawy do sprzedaży SKOK Wołomin w całości. Sąd zorganizował tylko dwa przetargi i zaniechał kolejnych prób sprzedaży majątku w całości. Bank, który zakupiłby SKOK Wołomin w całości, stałby się właścicielem dokumentacji kredytobiorców SKOK-u. W efekcie pełna lista ważnych kredytobiorców trafiłaby w prywatne ręce. Potem, ktoś z pracowników banku mógłby to w jakiś sposób upublicznić. Obecnie majątek SKOK Wołomin ma być sprzedawany z tzw. wolnej ręki przez syndyka. Dzięki sprzedaży z wolnej ręki majątek zostanie sprzedany w częściach i nikt z kupujących nie otrzyma wglądu w listy kredytobiorców. Pozostaną one tajne.

Pełne listy kredytobiorców SKOK Wołomin znajdują się zapewne w aktach ogłoszenia upadłości, do których poszkodowani w aferze SKOK Wołomin wglądu nie mają. Nie prawdą jest więc to co twierdzi jedna z organizacji zrzeszających poszkodowanych, że z racji wglądu w akta posiada pełne listy kredytobiorców. Oni mają wgląd jedynie do akt postępowania upadłościowego, a tam pełnych list kredytobiorców nie ma. Na podstawie akt postępowania upadłościowego można jedynie dokopać się do pojedynczych nazwisk i to tych z drugiego szeregu np. analizując pisma z prokuratury, sprawozdania syndyka, dokumentacje przetargów etc. Według mnie najważniejszych nazwisk tam nie znajdziemy bo zarówno prokuratura jak i syndyk tych ważnych osób nie dotykają. Analiza sprawy SKOK Wołomin jest również utrudniona, gdyż Wydziały Upadłościowe m. st. Warszawy ogólnie bardzo utrudniają dostęp do wszelkich akt w sprawach upadłościowych. Poniżej przedstawiam utrudnienia z jakimi ja się spotkałem przy moich próbach zapoznania się z aktami upadłościowymi mojej byłej żony.

Przygotowywanie albo raczej preparowanie akt w XIX Wydziale Gospodarczym Upadłościowym m.st. Warszawy

XIX Wydział Gospodarczy Upadłościowy, jako jedyny wydział w Polsce, stosuje od zawsze zasadę, że akta trzeba zamawiać na kilka dni do przodu. Stosowali te zasadę nawet przed pandemią COVID-19. W czytelni sądu można było od zawsze usłyszeć, że cyt. „XIX Wydział musi mieć zawsze kilka dni na przygotowanie akt. ” W XIX Wydziale Gospodarczym Upadłościowym akta są „przygotowywane” przez kilka dni. Miałem sprawy w wielu sądach i przed pandemią akta były dostępne zazwyczaj w przeciągu godziny lub dwóch od zamówienia, wystarczyło poczekać. Tak było wszędzie, poza XIX Wydziałem Gospodarczym Upadłościowym.

Katarzyna Plichta i Marcin Plichta - Amber Gold
Katarzyna i Marcin Plichta – słupy na które założono Amber Gold Fot. Piotr Połoczański

Początkowo nie rozumiałem o co chodzi ale dzisiaj już wiem, że XIX Wydział Upadłościowy potrzebuje czasu na przejrzenie i spreparowanie akt sprawy. Procedura preparowania akt wygląda u nich następująco. Akta są zamawiane z kilkudniowym wyprzedzeniem. Potem XIX Wydział Upadłościowy przegląda akta i decyduje, do której karty akta można pokazać stronie postępowania. Wszystkie karty o numeracji wyższej są wyjmowane. Tak spreparowane akta można dopiero udostępnić stronie.

Sposób jest idealny chociażby do ukrycia listy wierzytelności przed pominiętymi wierzycielami. Sam padłem ofiarą takiego działania. W upadłości mojej byłej żony mam status wierzyciela ale moje wierzytelności nie zostały jeszcze rozpatrzone. Próbowano mnie ograć poprzez publikację listy wierzytelności bez uwzględniania moich zgłoszeń.

Pewnego dnia poszedłem przejrzeć akta upadłościowe żony by zorientować się w stanie sprawy. W owym czasie w aktach powinna znajdować się już lista wierzytelności złożona przez syndyka 20 dni wcześniej. Lista ta była już wtedy zatwierdzona przez sędzię komisarz. Niestety przedstawiono mi akta bez listy wierzytelności i w ten sposób ukryto przede mną najważniejszy dokument w sprawie upadłościowej.

Podejrzewam, że mogło to przebiegać tak, że po moim złożeniu zamówienia na akta, zadecydowano że całą część akt od daty zatwierdzenia listy wierzytelności trzeba wyłączyć z udostępniania mi, żebym nie mógł zobaczyć listy wierzytelności oraz żeby ciągłość dat się zgadzała. Dzięki temu nie miałem szans dowiedzieć się o wykluczającej mnie liście wierzytelności. Sposób jest bardzo prosty, skuteczny i bezkarny bo zawsze można powiedzieć, że ostatnie dokumenty nie znalazły się w aktach gdyż były u przewodniczącego wydziału, u sędziego referenta lub u sędzi komisarz.

Utrudnianie procesu zamawiania akt w XIX Wydziale Gospodarczym Upadłościowym Sądu Rejonowego m.st. Warszawy

XIX Wydział Gospodarczy Upadłościowy stosuje również blokady na poziomie samej procedury zamawiania akt. Znam się trochę na programowaniu i wiem jak łatwo to wykonać. Jeżeli jakieś akta nie mogą być przedstawione stronie to administrator systemu informatycznego może wyłączyć sygnaturę tych akt z funkcjonalności zamawiania przez formularz na stronie internetowej. Potrzebny kod php można dopisać w 20 minut. Potem, przy próbie zamówienia takich akt, wyświetli się na przykład pusta strona bez żadnego komunikatu. Zwykły człowiek uzna wtedy, że zamówił akta i wszystko gra. Pójdzie więc w dniu, który wskazał w formularzu żeby zobaczyć akta i dowie się w czytelni, że zamówienie nie dotarło i że akt nie zobaczy. Oczywiście może je zamówić wtedy na miejscu ale to się znowu wiąże z kolejnym okresem oczekiwania, koniecznością zwolnienia z pracy i ponownego przyjazdu. Przy dwutygodniowym terminie na zażalenie, takie utrudnienia okazują się kluczowe dla sprawy.

Tak jak opisałem, było właśnie z moim zamówieniem na akta upadłości byłej żony. Po wysłaniu formularza wyświetlała mi się pusta strona. Nie wiedziałem czy formularz doszedł, czy może wystąpił jakiś błąd. Zero komunikatu. W czytelni okazało się, że moje zamówienie na akta nigdy nie dotarło. Pani z czytelni z tajemniczym uśmiechem na twarzy oznajmiła mi, że to pewnie z powodu dużej liczby chętnych. Tylko, że taki system kolejkuje zapytania i jest w stanie obsłużyć bez problemu setki równoczesnych zapytań. Stwierdzenie o dużej liczbie chętnych brzmi w ogóle zabawnie, bo w czytelni wydziałów upadłościowych Warszawy na Czerniakowskiej byłem już kilka razy i przed pandemią COVID-19 maksymalna liczba przeglądających akta z jaką się spotkałem to były dwie osoby. Tam panują zawsze totalne pustki.

Ktoś może powiedzieć, że akta można zamówić przez telefon. Sęk w tym, że ja się nie mogłem do nich dodzwonić. Oni po prostu maksymalnie blokują dostęp do akt. Nawet zamówienie akt na miejscu nie jest żadną gwarancją ich obejrzenia. Wygląda to u nich zawsze tak, że akta zamawia się na kilka dni do przodu, jak wizytę u dentysty. W wyznaczonym dniu Pani z czytelni dopiero sobie sprawdza, czy akta są u niej w szafie. Jeżeli nie ma, co jest nierzadkim przypadkiem, to dzwoni z informacją, że akt nie ma i tyle (zwykle tuż przed wizytą). Dobrze jest gdy Pani w ogóle zadzwoni, bo mnie się zdarzało dowiedzieć o braku akt dopiero na miejscu. Na pytanie – dlaczego akt nie ma, Pani z czytelni zwykle odpowiada „bo wydział nie udostępnił” i basta. Jeżeli zwolniłeś się wtedy z pracy to masz jeden dzień urlopu w plecy. Należy dodać, że Sekretariat XIX Wydziału Gospodarczego i czytelnię dzieli jedynie około 40 metrów drogi.

Obecnie mamy pandemię COVID-19 i na dzień dzisiejszy w XIX Wydziale Upadłościowym w ogóle nie ma już w ogóle możliwości zamawiania akt poprzez formularz na stronie. Od wielu tygodni widnieje tam komunikat o awarii systemu. Zamawianie akt poprzez formularz realizuje u nich skrypt języka programowania PHP. Skrypty do wysyłki maili z formularzem korzystają z bibliotek wbudowanych w pakiet PHP. To się nigdy nie psuje bo nikt takiej biblioteki nigdy nie modyfikuje na potrzeby indywidualne. Tymczasem u nich rzekoma „awaria” trwa już miesiącami. Zwyczajnie wyłączyli to by zamawiano akta tylko telefonicznie. Dzięki temu kierownik czytelni może osobiście, w trybie online, odbijać interesantów. Nawet jak się uda zamówić akta to minimalny termin oczekiwania to tydzień, a więc dokładnie tyle ile wynoszą zazwyczaj terminy procesowe.

Na marginesie dodam, że zadziwiający jest również fakt, iż na wszystkich pismach wysyłanych przez XIX Wydział Upadłościowy Sądu Rejonowego m.st. Warszawy mamy podany adres internetowy (domena) strony, która ma podobno być stroną z informacjami wydziału. Problem w tym, że XIX Wydział Upadłościowy zapomniał opłacić tę domenę i trafiła ona na sprzedaż. Mogłem ją kupić za 100 zł i przekierować chociażby na niniejszy tekst. Ja zrezygnowałem, ale kupił to potem jakiś doradca restrukturyzacyjny i zrobił przekierowanie na stronę internetową swojej kancelarii. Dzięki temu wszystkie pisma wysyłane przez XIX Wydział Upadłościowy propagują adres internetowy prywatnej kancelarii jakiegoś doradcy restrukturyzacyjnego. Również w gablotach Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy podany jest wielką czcionką ten adres internetowy. W efekcie reklamują wszędzie prywatną stronę konkretnego doradcy restrukturyzacyjnego.

Reasumując należy stwierdzić, że XVIII i XIX Wydział Gospodarczy do spraw Upadłościowych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy działają głównie w interesie uberkasty. To machina, która ma maksymalnie sprawnie wywłaszczać Polaków, a afery zamiatać pod dywan. Wierzyciele prywatni w upadłościach konsumenckich są tam traktowani jako przeciwnik oraz przeszkoda w szybkim i korzystnym dla uberkasty wywłaszczeniu upadłego. W dobie pandemii COVID 19 temat upadłości jest szczególnie istotny, gdyż przedłużająca się pandemia może skutkować falą upadłości konsumenckich i gospodarczych.


Ten niepozorny domek na przedmieściach to siedziba SKOK Wołomin, który to sam jeden ogolił Polaków na 2 200 000 000 zł (3 mld zł z odsetkami).

Przeczytaj również: